Konsekwencji takiej kampanii jest wiele: publikowanie kolejnych archiwów korespondencji zaszkodziło bowiem nie tylko kandydatce Demokratów, ale także samemu WikiLeaks. Dość powiedzieć, że władze Ekwadoru, właśnie w akcie sprzeciwu wobec wpływania na wyniki amerykańskich wyborów, odcięły Juliana Assange’a od Internetu. Niedługo później założyciel WikiLeaks zniknął i dotąd nieznane są jego losy. Nie brakuje uzasadnionych podejrzeń, że dziś WikiLeaks niewiele ma wspólnego z dotychczasową działalnością, a udostępniane w serwisie materiały są fałszerstwem.
Publikowanie kolejnych maili Johna Podesty, szefa kampanii Hillary Clinton, okazały się dla Wikileaks bronią obosieczną. I to na tyle skuteczną, że od organizacji odcina się dziś, czysto asekuracyjnie, Wikipedia. Na blogu Wikipedii ukazał się bowiem dość zaskakujący komunikat, w którym przedstawiciele „wolnej encyklopedii” robią naprawdę wiele, by w żadnym wypadku nie być łączonymi z Wikileaks. Wszelkie wątpliwości rozwiano już w tytule: Ze skrzynki pocztowej: czy Wikipedia jest jakkolwiek związana z Wikileaks? Nie.
A reader asks: "Is Wikipedia related to WikiLeaks in any way?" (The answer is no.) https://t.co/imYAGMDfBw
— Wikimedia (@Wikimedia) 24 listopada 2016W dalszej części wpisu, który ma stanowić odpowiedź na maila zatroskanego czytelnika Wiki, padają informacje o tym, że Wikipedię i Wikileaks łączy jedynie prefiks Wiki–, który odnosi się do strony zbudowanej dzięki oprogramowaniu pozwalającemu na kolektywne redagowanie. Dalej mowa o środkach, jakie Fundacja przedsięwzięła, aby artykuły w Wikipedii były politycznie bezstronne. Wymieniona została tutaj zdecentralizowana hierarchia wolontariuszy, którzy mają nie podlegać naciskom politycznym i obowiązku zachowania przez nich NPOV – za tym poważnie brzmiącym skrótem kryje się po prostu neutralny punkt widzenia.
Skąd w Wikipedii chęć tak definitywnego rozwiania ewentualnych wątpliwości, co do łączenia encyklopedii z Wikileaks? Jedną kwestią jest wątpliwej wiarygodności gwarancja niezależności, drugą konsekwencje ostatnich tygodni działalności Wikileaks. Poza samymi zainteresowanymi, niewielu wie, co dzieje się dziś w obozie Juliana Assange’a, wiadomo jednak, że nie dzieje się nic dobrego. Niewykluczone, że obawy przed oberwaniem rykoszetem represji skażą Wikileaks na internetowy ostracyzm. Także ze strony „wolnej encyklopedii” i innych ambitnych przedsięwzięć.