Czy można mówić jeszcze o ewolucji systemu operacyjnego, jeślijego producent otwarcie deklaruje, że wprowadzane zmiany będąjedynie przyrostowe? W Chicago trwa właśnie konferencja MicrosoftIgnite, podczas której padło bardzo ciekawe zdanie,potwierdzające, że mamy do czynienia z kresem realnego rozwojuWindows jako systemu.

bETKNaet

Ewangelista Microsoftu Jerry Nixon, podczas swojego skierowanegodo programistów wystąpienia podczas Ignite powiedział: właśnieteraz wydajemy Windows 10, a że Windows 10 jest ostatnią wersjąWindows, wszyscy wciąż pracujemy nad Windows 10.Te dziwne słowa padły w kontekście wyjaśnienia premiery Windows8.1, do której doszło w czasie, gdy zespoły programistycznepracowały już nad tym, co zwiemy dziś „Windows 10” – ioczywiście nikt nie mógł na ten temat puścić pary z ust. Dopieroteraz można otwarcie mówić o przyszłości „okienek”, ponieważnie będzie już żadnej kolejnej wersji systemu, która „dziesiątkę”miałaby zastąpić.

Czy to koniec rozwoju Windows? Zależy to od tego, co rozumiemypod pojęciem rozwój. Microsoft chciałby, by brzmiało to jakprzejście do bardziej dojrzałego modelu rozwoju, w którym Windowsz produktu stanie się usługą, Windows-as-a-Service, w ramachktórej zmiany w systemie operacyjnym będą dostarczane w postaciregularnych ulepszeń i aktualizacji, możliwych dziękizmodularyzowaniu architektury systemu. I tak generalnie rozumiejąsprawę media amerykańskie – na przykład Tom Warren z serwisu TheVerge przytaczaswoim czytelnikom osiągnięcie w postaci wydzielenia systemowychkomponentów takich jak menu Start (sic!)i wbudowanych aplikacji, które można będzie aktualizowaćniezależnie od całego rdzenia systemu Windows.

Brzmi to nieco niepoważnie, ale najwyraźniej Microsoft się odtakiej interpretacji nie odcina, a wręcz przeciwnie, ustami swojegorzecznika odpowiedział panu Warrenowi, że stwierdzenia, którepadły podczas Ignite o Windows 10 odzwierciedlają sposób, w jakiWindows będzie dostarczany jako usługa, przynosząc nieustannienowe innowacje i aktualizacje o ciągłej wartości dla użytkownikówindywidualnych i biznesowych (…) Spoglądamy w długą przyszłośćinnowacji w Windows – zapewniono.

bETKNaev

Czy jednak uprawiając tak rozumiany rozwój można cokolwiekrozwinąć w sposób innowacyjny, wychodząc poza trywialności wrodzaju zmieniania kształtu ikon czy wyglądu tego nieszczęsnegomenu Start? Czy naprawdę Microsoft chce nas skazać na przyszłość,w której jeszcze nasze dzieci będą korzystały z antycznego,monolitycznego jądra NT, skazując tę dziedzinę techniki nazastój, a może nawet regres? Innowacyjny postęp wymaga odrzucaniaprzeszłości, czasem nawet w sposób radykalny, przeprojektowaniawszystkiego od podstaw – z bryczki nie da się zrobić samochoduwyścigowego poprzez dodawanie do niej kolejnych elementów iwymienianie innych.

Takie postawienie sprawy jest szczególnie bolesne na tletrwających przecież od początku lat 90 prac nad systemem GNU Hurd,który niedawno doczekał się dopiero wydania wersji 0.6. Śmiaławizja systemu działającego jako zbiór protokołów i procesówserwerowych rozpiętych nad mikrojądrem pewnie niczego typowymkonsumentom nie powie, ale jej realizacja otwiera drogę do systemówo możliwościach dla klasycznych monolitów, takich jak Windows czyLinux nieosiągalnych.

Zapewne jednak Microsoft dobrze wie, co robi (przynajmniej wdziedzinach, w których tradycyjnie zajmuje silną pozycję, a więcsystemach i oprogramowaniu dla desktopów i serwerów) – kogomiałaby obchodzić np. możliwość  formalnej weryfikacjipoprawności jądra czy całkowita odporność systemu na awariesterowników, skoro użytkownicy ekscytują się kształtem ikonek?Windows-jako-usługa stosunkowo niewielkim kosztem może stać siękresem naszych możliwości, przynosząc regularnie pomniejszeulepszenia, cementując rolę i pozycję Microsoftu w świecieoprogramowania dla komputerów osobistych. Realnej konkurencjiprzecież mimo wszystko nie ma.

Swoją drogą – nasuwa się refleksjarodem ze świata sprzętu, szczególnie mikroprocesorów, w którychdzieje się tak wiele ciekawego w ostatnich czasach, gdzieobserwujemy radykalne innowacje, śmiałe eksperymenty ze stronypraktycznie wszystkich graczy, nie tylko Intela i AMD, ale teżNvidii, Qualcomma, Apple, Samsunga, Imagination Technologies, a nawetwchodzących na szerokie rynki producentów z Chin. Wyobraźmy więcsobie świat mikroprocesorów bez konkurencji, świat, w którym wewszystkich segmentach istnieje wyłącznie Intel, dostarczającProcesor-jako-usługę. Nieciekawa to wizja, prawda?

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Komentarze (147)
bETKNafr