Ironclaw RGB Wireless – świeżynka od Corsair

W tym roku Corsair nie próżnuje. Każdy miesiąc to nowe akcesoria z logiem trzymasztowca. Jakiś czas temu na rynku ukazała się przewodowa myszka Ironclaw, która była dedykowana zarówno dla graczy FPS, jak i MOBA. Teraz pierwowzór otrzymał delikatny update, który uwalnia go od kabla, wprowadza dodatkowe trzy przyciski i dwie strefy podświetlenia. Porównując materiały marketingowe można wywnioskować, że zmiany nie miały wpływu na kształt bryły – wymiary pozostał takie same. Tylko na wadzę się odbiło – ta podskoczyła o 25 g, i w całości gryzoń waży 130 g.

Ironclaw RGB Wireless to duża mysz o szerokimi tyle, co wpływa na komfort leżenia w dłoni. Posiada wysoki profil i jest przeznaczona dla osób praworęcznych, które preferują chwyt palm grip. Propozycje Corsair trudno opisać innymi przymiotnikami niż agresywny, masywny i wytrzymały. Ten zabieg miał za zadanie pokazać charakter myszki, tak samo jak jej nazwa.

Ironclaw RGB Wireless ma 130 mm długości, 80 mm szerokości i 45 mm wysokości.
Obudowa składa się z kilku zaznaczonych segmentów. Jej powierzchnia częściowo została pokryta materiałem typu soft-touch.

Boki posiadają gumową fakturę, która prawie całkowicie eliminuje ryzyko utraty przyczepności. Na froncie także znalazł się element wykonany z aluminium. Podobny umieszczony został również w modelu Scimitar Pro.

Główne przyciski w Ironclaw RGB Wireless są fantastyczne. A wszystko to dzięki OmronD2FC-FK, które stały się standardem dla topowych myszek. Charakteryzują się bardzo wysoką wrażliwością, niskim skokiem i szybką aktywacją, a ich nominalna żywotność wynosi do 50 mln kliknięć. Palce na płatkach przycisków układają się w wygodnej pozycji, dzięki trudnym do dostrzeżenia rynienkom.

Scroll standardowo powleczono gumą. Przewijanie jest akcentowane, a przejście między pozycjami rolki dość umiarkowanie. W moim egzemplarzu kółko przewijania posiada delikatny luz. Z kolei przycisk ukryty pod nią jest dość sztywny i wymaga “dużej siły” do aktywowania.

Zachowanie dodatkowych siedmiu klawiszy i ich faktura zależne są od umiejscowienia. Oba przyciski, ulokowane za rolką, są błyszczące, zaś te przy LPM posiadają kratkowaną fakturę na górze. Z kolei pozostałe trzy nad kciukiem mają matowe wykończenie. Klik we wszystkich jest zbliżony, jednak można wyczuć subtelne różnice. Wszystkie są równie czułe i sprężyste.

Na “podwoziu” Ironclaw posiada cztery teflonowe pady różnej wielkości. Ślizg jest bardzo gładki i równy – niezależnie od testowanej powierzchni.

Na spodzie oczywiście znalazł swoje miejsce sensor i przełącznik trybów zmieniający metodę połączenia z komputerem. Tak samo jak w przypadku Corsair Harpoon Wireless, mamy do wyboru trzy opcje: kablową, BT i Wireless za pomocą dongla Slipstream.

Dołączony do zestawu przewód o długości 1,8 metra posiada materiałowy oplot. Kabel jest dość gruby i sztywny. Jego końcówka została zakończona standardowym wtykiem microUSB. W tym aspekcie Corsair poprawił się względem Corsair Harpoon Wireless, w którym musieliśmy skorzystać z dołączonego do zestawu przewodu z wymyślną końcówka.

Ogólnie jakość obudowy, zgodnie z moimi oczekiwaniami, jest bardzo wysoka. Wszystkie elementy są idealnie ze sobą spasowane. A całość prezentuje się znakomicie.

Sensor

Zastosowany sensor w Corsair Ironclaw RGB to topowa półka - wyżej już się nie da. Mowa o PMW3391 wyprodukowany przez PixArt. Czujnik charakteryzuje się dużą responsywnością i odwzorowaniem (śledzeniem) 1:1. Dzięki dostarczonemu oprogramowaniu możemy dostosować rozdzielczość od 100 do 18000 dpi.. Interpolacja pojawia się od granicy 16000 dpi. Polling rate został zablokowany na częstotliwości 1000 Hz, co przekłada się na 1 ms czasu odpowiedzi. Predykcja (przyciąganie kątowe) nie występuje, akceleracja też. Jitter również, nie zauważymy żadnego dryfowania wskaźnika. LOD Lift-Off Distance (LOD) wynosi ponad 2 płyty CD (około 2,4 mm). Szkoda, że dostawca sensora nie powalczył, aby ten współczynnik zmniejszyć.

iCUE

Corsair, również dla Ironclaw RGB Wireless, oferuje wsparcie w oprogramowaniu iCUE. I tym razem skorzystam z okazji i wspomnę, że uważam interfejs tego oprogramowania za o wiele bardziej dopracowany w porównaniu do konkurencji. Jest elegancki, przejrzysty i responsywny. Aplikacja automatycznie wykrywa podłączone akcesoria korsarzy.

Po kliknięciu na kafelek z miniaturą myszki Ironclaw RGB Wireless zostaniemy przekierowani do sekcji konfiguracyjnej urządzenia, która składa się z pięciu części. Podkategoria Akcje, pozwala nam przypisać pojedyncze zadania lub całe makra dla dziewięciu klawiszy.

Lighting Effects odpowiada za ustawienia trzech stref iluminacji w myszce: kółka przewijania, logo i przedniego grilla. Akcesoria Corsair od lat wyróżniają się świetną jakością LEDów, co przekłada się na końcowy błyszczący i migający efekt . predefiniowanych animacji.

W sekcji DPI, jak sama nazwa wskazuje, dopasujemy owy współczynnik pod swoje preferencje. Możemy zapisać do trzech różnych wartości i przełączać się między nimi. Producent umożliwia osobną konfigurację DPI dla osi X i Y. Dodatkowo możemy zmienić kolor indykatora, który zlokalizowano na lewej ścianie. W dziale performance, znajdziemy dwie opcje. Jedna to wyłączenie/włączenie przyciągania kątowego, a druga 
suwak wpływający na szybkość kursora. W ostatniej sekcji kalibrujemy do rodzaju powierzchni na której pracujemy.

Testowanie nowych akcesoriów Corsair to czysta przyjemność. Jeszcze nigdy, żaden sprzęt spod ich strzechy mnie nie zawiódł. Z Ironclaw RGB Wireless jest podobnie, jednak zmieniłbym co nieco… Przede wszystkim usunąłbym trzy dodatkowe klawisze, które pojawiły się w tym modelu w porównaniu do przewodowej wersji. Choć nie wpływają negatywnie na komfort pracy i gry, to wydają mi się one zupełnie zbędne – tak wciśnięte na siłę. Poza tą jedną irytującą rzeczą jest naprawdę dobrze – wyśmienicie. Jakość wykonania jest fantastyczna, mysz świetnie leży w dłoni. Bardzo polubiłem rozmiar jej bryły. Przy każdej recenzji wspominam, że lubię myszki duże i ciężkie. Ironclaw Wireless właśnie taki jest. Gra na niej to czysta przyjemność – kompletnie nic nie zawodzi. Czujnik robi robotę. Podobnie jak w Corsair Harpoon Wireless, możemy podłączyć mysz również bezprzewodowo za pomocą dongla Slipstream lub po prostu Bluetooth. Corsair Slipstream Wireless działa na częstotliwości 2,4 GHz. Producent zapewnia, że technologia gwarantuje opóźnienie poniżej 1ms i automatycznie zmienia pasmo, aby zapewnić sygnał na niezawodnym i szybkim poziomie. Przez okres moich testów korzystałem ze wszystkich trzech metod połączeń i, na moje oko, jakość komunikacji była zachowana na tym samym poziomie – zero opóźnień lub innych zakłóceń wpływających na komfort pracy. Nie zauważyłem również problemów z Bluetooth, które doskwierały Corsair Harpoon Wireless podczas testów.

Myszka ma wbudowany akumulator litowo-polimerowy (Li-Po) o pojemności 850 mAh. Producent deklaruje, że swobodnie wystarczy na 16 godzin nieprzerwanej gry w trybie bezprzewodowym SLIPSTREAM 2,4 GHz i do 24 godzin w trybie Bluetooth. Włączając tryb oszczędzania energii, który wyłącza podświetlenie, żywotność baterii dodatkowo wydłuży się do 50 godzin ciągłego użytkowania. Czas pełnego naładowania akumulatora od 0 do 100% wynosi dwie godziny. Ja z reguły ładowałem myszkę co trzy, nawet cztery dni.

W ogólnej ocenie Corsair Ironclaw RGB Wireless to fantastyczna propozycja. Jest to dobrze wykonany produkt z doskonałej jakości materiałów. Opcja warta rozważenia, jeśli szukacie bezprzewodowej myszki, która stałaby się waszym orężem ;)

Razem z Ironclaw dotarła do mnie materiałowa podkładka MM350 Champion Series, która według producenta skierowana jest przede wszystkim dla e-sportowców, ale każdy może ją kupić za niecałe 99zł :)

Podkładka ma rozmiar 450 mm x 400 mm i grubości 5 mm, więc można ją zaliczyć ją do tych większych. Krawędzie MM350 zostały obszyte gruba nicą, co gwarantuje, że materiał będzie odpowiednio naciągnięty i nie powinien się rozwarstwić. Na spodzie znalazła się standardowo antypoślizgowa guma o dużej przyczepności.

Ślizg jest znakomity – nie odbiega w żadną stronę porównując go z innymi podkładkami, które mam aktualnie na stanie. Podsumowując Corsair MM350 Champion Series to kolejna bardzo dobra podkładka za przyzwoitą cenę, naprawdę polecam.