YouTube zasypuje widzów reklamami. Skargi rosną z dnia na dzień
YouTube ma coraz mocniej naciskać na osoby, które korzystają z serwisu bez pełnego abonamentu. Według relacji użytkowników reklamy pojawiają się częściej, trwają dłużej i potrafią skutecznie utrudnić oglądanie nawet zwykłych filmów.
Darmowa wersja YouTube znów budzi frustrację widzów. Jak opisał Android Authority, powołując się na liczne wpisy na Reddicie, część użytkowników zauważa wyraźny wzrost liczby reklam oraz tego, jak często przerywają one odtwarzanie wideo. W efekcie oglądanie materiałów – szczególnie dłuższych – ma być dla niektórych dużo mniej komfortowe niż wcześniej.
Stało się. OnePlus opuszcza Polskę
Trzy reklamy pod rząd zamiast standardowych dwóch
Jedna z najczęściej powtarzających się skarg dotyczy bloków reklamowych składających się z trzech następujących po sobie spotów. Użytkownicy Reddita twierdzą, że w wersji YouTube w przeglądarce potrafią zobaczyć trzy reklamy "jedna po drugiej", nie tylko przy transmisjach na żywo, ale również w trakcie oglądania zwykłych filmów.
Reklamy co kilka minut. Film schodzi na dalszy plan
Problemem ma być nie tylko większa liczba spotów w jednym bloku, ale też częstsze przerywanie materiałów. Część komentujących przekonuje, że reklamy wchodzą nawet co trzy–cztery minuty. Jeden z internautów opisywał sytuację, w której mniej więcej co trzy minuty musi obejrzeć co najmniej 20 sekund niepomijalnych reklam. W takich warunkach utrzymanie ciągłości oglądania szybko staje się męczące.
Co istotne, narzekania nie mają dotyczyć wyłącznie osób korzystających z całkowicie bezpłatnego dostępu. Jeden z użytkowników Reddita wskazał, że częstotliwość reklam wzrosła również w ramach YouTube Premium Lite.
Na podobny trend zwraca uwagę ankieta przytoczona przez Android Authority: 66 proc. respondentów miało zadeklarować, że widzi więcej reklam albo że pojawiają się one częściej niż wcześniej.
Niepomijalna reklama trwająca 9 minut i 36 sekund
Wśród zgłoszeń pojawiają się też skrajne przykłady. Jeden z internautów informował o niepomijalnej reklamie o długości 9 minut i 36 sekund.
Tymczasem YouTube oficjalnie deklaruje, że niepomijalne reklamy w trakcie filmów nie powinny być dłuższe niż 15 sekund, a na telewizorach – 30 sekund. Tak długi spot mógłby więc wynikać z błędu lub nietypowego działania systemu reklamowego.
Dla części obserwatorów obecne zmiany wyglądają nie jak zwykłe zwiększanie liczby reklam, lecz jak metoda skłonienia widzów do przejścia na płatną subskrypcję.
Osoby, które nie chcą akceptować bardziej agresywnego modelu reklamowego, w praktyce mają kilka opcji: przyzwyczaić się do większej liczby przerw, wykupić YouTube Premium albo szukać innych sposobów korzystania z serwisu.
Na razie trudno przesądzić, czy to stała zmiana w polityce YouTube, testy prowadzone na części kont, czy jedynie seria odosobnionych przypadków. Jeśli jednak podobne doświadczenia będą się powtarzać, irytacja widzów może tylko narastać.
Reklama trwająca ponad 9 minut?
Wśród zgłoszeń użytkowników pojawiają się również wyjątkowo ekstremalne przypadki. Jeden z internautów opublikował informację o niepomijalnej reklamie trwającej aż 9 minut i 36 sekund.
YouTube oficjalnie podaje, że niepomijalne reklamy wyświetlane w trakcie filmów nie powinny przekraczać 15 sekund, a w przypadku telewizorów 30 sekund. Tak długie materiały mogą więc być efektem błędu lub nietypowego działania systemu reklamowego.
YouTube chce zmusić użytkowników do Premium?
Dla części obserwatorów obecne działania YouTube'a nie wyglądają już na zwykłe zwiększanie liczby reklam, lecz na próbę skłonienia użytkowników do wykupienia płatnej subskrypcji.
Osoby, które nie chcą zaakceptować coraz bardziej agresywnego modelu reklamowego, mają kilka możliwości: pogodzić się z większą liczbą reklam, wykupić YouTube Premium albo szukać alternatywnych sposobów korzystania z serwisu.
Na razie trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy mamy do czynienia ze stałą zmianą polityki YouTube, testami obejmującymi część użytkowników, czy po prostu serią pojedynczych przypadków. Jedno jest pewne – jeśli podobne doświadczenia będą się powtarzać, cierpliwość widzów może zostać wystawiona na jeszcze większą próbę.
Paweł MaziarzRedaktor prowadzący serwis benchmark.pl
Redaktor prowadzący serwis Benchmark.pl, dziennikarz technologiczny z ponad 15-letnim doświadczeniem. Specjalizuje się w tematach związanych ze sprzętem komputerowym, rozwojem technologii AI oraz trendami w branży IT. W swojej pracy stawia na rzetelność, praktyczne podejście i pasję do nowinek technologicznych, koncentrując się na ocenie produktów pod kątem ich wartości i opłacalności dla użytkowników. W wolnym czasie angażuje się w wolontariat, aktywnie spędza czas oraz rozwija swoje zainteresowania i pasje.