ZAiKS obala mity: nie dobra wola, ale wielkie korporacje stoją za fryzjerem

W odpowiedzi na podsumowanie akcji „Nie płacę za pałace” ZAiKS ujawnił spisek, w którym przeciwnicy objęcia opłatą reprograficzną smartfonów i tabletów są tylko marionetkami w rękach wielkich koncernów. Związek podczas konferencji prasowej zdemaskował tych, którzy naprawdę stoją za akcją.

Obraz

Przypomnijmy, że w środę opublikowane zostało podsumowanie akcji „Nie płacę za pałace”, prowadzonej przez Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego. Akcja rozbudziła ogólny sprzeciw wobec obejmowania opłatą reprograficzną urządzeń mobilnych i nieprzejrzystości finansowej Organizacji Zbiorowego Zarządzania, ale przez wielu jest krytykowana za wymierzone tylko w ZAiKS działania – w końcu Związek musi dzielić się dochodami z opłaty również z innymi OZZ-ami, po czym zostaje mu, jak twierdzą reprezentanci, tylko 12% z zebranej kwoty.

Kampanii wytykano także niekonsekwencję, gdyż obok haseł „nie dla opłat” stoją hasła „tak dla wypłacania”, a przecież z pustego i Salomon nie naleje. ZAiKS gra tu główną rolę, gdyż jest największy i ma najsilniejszy wpływ na decydentów, choć podobno najlepiej ze wszystkich polskich OZZ-ów wywiązuje się ze swoich obowiązków. W akcji chodzi jednak o to, by artyści dostawali należne im pieniądze jak najszybciej bez względu na to, kto je zbiera i dzieli, żeby smartfony nie kosztowały dwóch pensji i żeby społeczeństwo miało wgląd w to, jak OZZ-y zarządzają finansami.

Do zbijania argumentów organizatorów akcji przystąpił profesor Jan Błeszyński, współpracujący z ZAiKS-em od 45 lat i uznawany za eksperta w dziedzinie prawa autorskiego. Na zarzucony brak promocji młodych artystów odpowiedział, że OZZ musi traktować wszystkich równo i nie może wartościować dzieł. Jego zdaniem ZAiKS dba o artystów, dbając o ich finanse – zbierając należności i dokonując ich podziału. Błeszyński uważa także, że nie jest prawdą, że urządzenia mobilne nie służą Polakom do rozrywki, a centralnym punktem w domach jest komputer. Smartfon wiele czynności wykonuje sam lub łącząc się z urządzeniami peryferyjnymi. Czy to oznacza, że jeśli smartfon może posłużyć jako pilot do telewizora, powinien zostać objęty opłatą reprograficzną?

Tu dochodzimy do argumentu wzrostu cen. Zdaniem niektórych, kiedy z producentów zdejmuje się jakieś opłaty, sprzęt wcale nie jest dla końcowych nabywców tańszy. A to oznacza, że protest przeciwko poszerzeniu zasięgu opłaty reprograficznej wcale nie jest działaniem w obronie konsumentów. W zapowiedzi dzisiejszej konferencji możemy przeczytać, kto jest prawdziwym beneficjentem:

Akcja „Nie płacę za pałace” jest stworzona i opłacana przez takie firmy jak: Samsung, LG, Nokia, Panasonic, Philips, Sony, Xerox, Canon, Sharp, Konica Minolta, ABC Data, Action S.A., ASBIS PL, Ingram Micro Poland, JVC Polska, Komputronik, Lechpol, Manta S.A., Sagemcom, Tech Data, które w walce o swoje interesy posługują się Związkiem Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego ZIPSEE.

Dalej możemy przeczytać, że wymienione firmy pod pozorem kampanii społecznej bronią swoich interesów i starają się osiągnąć na polskim rynku maksymalne zyski. Polska jest jednym z ostatnich krajów Unii Europejskiej, gdzie urządzenia mobilne nie są objęte opłatą reprograficzną i w związku z tym artyści nie otrzymują rzekomo godziwego wynagrodzenia. Koncerny, które stoją za kampanią, podobno czerpią zyski z takiego stanu rzeczy, a sama kampania wymierzona jest nie w ZAiKS, a w artystów.

Obie strony zadeklarowały chęć prowadzenia rozmów i wypracowania nowego systemu. Warunkiem jest porzucenie demagogii i ustalenie wspólnych celów. Profesor Błeszyński zaprosił nawet zgromadzonych do przywołanego pałacu w Janowicach.

Podczas środowych rozmów padło jeszcze jedno ciekawe spostrzeżenie, nad którym warto się pochylić. Dyrektor Izby Wydawców Prasy Maciej Hoffman pytał, z czego uczą się studenci – jest ich dziś dwa miliony – gdy produkcja podręczników akademickich spadła o 20 procent. Hoffman zasugerował, że przechowują je na urządzeniach wielofunkcyjnych, na przykład na smartfonach. To dowód na to, że należy te urządzenia objąć opłatą reprograficzną.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!