r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

„A kto umarł, ten nie żyje”: to koniec Google+, jakie znaliśmy do tej pory

Strona główna AktualnościINTERNET

To koniec sieci społecznościowej Google+ w formie, jaką znaliśmy do tej pory, a być może i jej całkowite zamknięcie poprzedzone długotrwałą agonią. Firma najwyraźniej zauważyła, że choć korzysta z niej wielu zadowolonych użytkowników, plany podboju Internetu się nie udały i czas najwyższy się z tego projektu wycofać. Całość zostanie rozdzielona na osobne usługi, a programiści korporacji już pracują zarówno nad kolejnymi funkcjami jak i zupełnie nowymi rozwiązaniami.

Informacje o planach dotyczących sieci nie zostały podane w sposób bezpośredni, ale inne kroki wyraźnie na to wskazują. Ze stanowiska kierownika projektu Google+ zrezygnował David Besbris, a jego miejsce zajął Bradley Horowitz. Potwierdzając te informacje przyznał, że zajmie się teraz prowadzeniem projektu Google Photos and Streams. Cóż to takiego? To właśnie jeden z wyciętych z sieci społecznościowej tworów, kolejnym z nich zostanie komunikator Hangouts, który w przeciwieństwie do innych usług zdobył całkiem sporą popularność i może konkurować jako samodzielny produkt. Co ciekawe, z ust Horowitza ani razu nie pada nazwa Google+, a skoro firma wewnętrznie zmienia własne nawyki i nazewnictwo, jest to wyraźny znak dla wszystkich zewnątrz.

Nieco więcej światła na sprawę rzuca wywiad przeprowadzony przez Forbes z Sundar Pichai, wiceprezesem od spraw produktów Google, jaki został przeprowadzony kilka dni temu. Już wtedy padły słowa dotyczące nie jednej zintegrowanej usługi, ale trzech zupełnie osobnych: komunikacji przeprowadzanej za pomocą Hangouts, zdjęciach, oraz strumieniu Google+. Gdy zastanowimy się jak powinna działać sieć społecznościowa, bez trudu zauważymy, że podstawą jest integracja usług, tymczasem Google idzie zupełnie inną drogą, co świadczy o tym, że nie jest już zainteresowane rozwijaniem tej usługi w dotychczasowy sposób.

r   e   k   l   a   m   a

Rozdzielenie serwisu na odrębne składowe nie jest wbrew pozorom niespodzianką. Przesłanki o tym, że Zdjęcia Google+ będą stanowić osobny produkt pojawiły się już latem ubiegłego roku. Ten serwis za sprawą dużych możliwości edycyjnych i dzielenia się ze znajomymi zdobył sporą popularność. Nie wpływało to jednak w sposób dostateczny na główny strumień Google+, który choć interesujący, okazał się zbyt słaby do walki z np. Facebookiem.

Ubiegły rok zdecydowanie nie był dla sieci niczym pozytywnym. Badania popularności wykazywały, że pomimo usilnych starań Google+ nie zdobywa nowych użytkowników w tempie, w którym życzyliby sobie tego twórcy. W pewnym momencie firma zaczęła stopniowo zmniejszać znaczenie swojej sieci: usunięto profile Google+ z wyników wyszukiwania wskazujące na autorów danego materiału, zrezygnowano także z wymogu podawania prawdziwego imienia i nazwiska. Czynniki, które w sposób dodatkowy reklamowały sieć, zostały usunięte, a to znak, że znaczenie usługi zmalało. Otwarta w połowie 2011 roku miała stanowić konkurencję dla Facebooka, twór powstały na zgliszczach poprzednich sieci tej firmy takich jak np. Google Buzz. Eksperyment się jednak nie udał, choć jak zaznaczają pracownicy korporacji, teraz Google wie znacznie więcej i jest w stanie przygotować lepsze produkty.

Aktualni użytkownicy Google+ nie powinni się przejmować kwestią egzystencjalną serwisu. Jak na razie działa i ma się całkiem dobrze, bo kilka dni temu odświeżono wersję mobilną dostępną z przeglądarki, a dodatkowo cały czas aktualizowany jest klient dla Androida. Proces wycinania z niego kolejnych kawałków będzie najprawdopodobniej stopniowy, strumień również może zostać jeszcze znacznie zmieniony. Nie wiadomo co stanie się z fundamentami, będącymi zarazem największymi atutami tej sieci, kręgami i społecznościami. My mimo wszystko zachęcamy do obserwowania naszego oficjalnego profilu na Google+. Póki sieć istnieje, znajdziecie tam aktualne informacje.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.