r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Google rozdzieli usługę Zdjęcia od Google+? Czy to początek końca sieci społecznościowej?

Strona główna AktualnościINTERNET

Plotki głoszą, że Google rozważa opcję odłączenia usługi edycji i publikowania zdjęć od sieci społecznościowej Google+. Miałoby to na celu udostępnienie bardzo udanej funkcji większej ilości osób, nawet tym, które wcale nie posiadają konta Google. Choć pomysł jako taki wydaje się ciekawy, warto zastanowić się, czy nie stoją za tym także inne motywy. Może to być kolejny znak potwierdzający chęć stopniowego kurczenia sieci społecznościowej i jej zamknięcia w przyszłości.

Firma Google swoją przygodę ze zdjęciami rozpoczęła dawno temu. Od strony internetowej swoistym apogeum było otworzenie w lipcu 2006 roku usługi Picasa Web Albums. Zarejestrowany użytkownik otrzymywał w niej 1 GB darmowej przestrzeni, w ramach której mógł umieszczać swoje zdjęcia i organizować je w albumy. Choć usługa nie zawsze była wygodna, bo nie pozwalała choćby na tworzenie zagnieżdżonej hierarchii podobnej do folderów, zdobyła spore grono zainteresowanych. Jeżeli komuś darmowa przestrzeń nie wystarczała, mógł dokupić dodatkowe gigabajty. Dodatkowym atutem były kanały RSS dla każdego z albumów i dostęp z aplikacji zewnętrznych (np. popularnych wtyczek do Wordpressa).

Po otworzeniu Google+ sytuacja stała się dziwna, bo tak naprawdę w pewnym czasie dostępne były dwie usługi. Później firma przemianowała Picasę na Zdjęcia Google, integrując ją z siecią społecznościową. Od tego momentu zyskała ona wiele funkcji: automatyczną kopię zapasową z urządzeń mobilnych i desktopowej aplikacji Picasa, udostępnianie albumów i zdjęć w ramach Google+, a także automatyczne tworzenie tzw. historii będących połączeniem nagrań i zdjęć. Zdjęcia Google to także spore możliwości edycji, bo usługa oferuje zarówno w pełni automatyczne poprawienie zdjęć jak i narzędzia do pracy z grafiką oparte na narzędziu Picnick. Zniknął także problem pojemności konta, bo użytkownik ma do dyspozycji wspólną przestrzeń Google, a na dodatek zdjęcia, których żaden z wymiarów nie przekracza 2048 pikseli nie są w ogóle wliczane do zajętego miejsca.

r   e   k   l   a   m   a

Teraz serwis Bloomerg donosi, że Google ma zamiar ponownie oddzielić te usługi. Czy to naprawdę ma sens, czy raczej świadczy o niesamowitym niezdecydowaniu giganta? Nowa usługa miałaby posiadać nową nazwę, ma być również dostępna dla osób, które w ogóle nie posiadają konta Google. Powodem ma być samo rozbudowanie tej usługi: w aktualnej formie, gdy jest zintegrowana z nieco zamkniętą siecią społecznością po prostu marnuje swój potencjał. W przeciągu kilku lat wyrosła na bardzo atrakcyjne narzędzie, niemniej nie jest dostępna dla osób, które wcale nie chcą korzystać z Google+. Nowe rozwiązanie miałoby wyeliminować ten problem, pozwolić Google zaistnieć i walczyć z takimi konkurentami jak Flickr od Yahoo.

Oczywiście wszystko to ma logiczne podstawy i wygląda sensownie. Problem pojawia się gdy pomyślimy o samej usłudze Google+. W ostatnim czasie producent znacznie rozluźnił zasady dotyczące nazywania kont, teraz zastanawia się nad wydzieleniem bardzo atrakcyjnej funkcji. Jeżeli nadal nie będzie ona zintegrowana z tym serwisem, popularność sieci może na tym wiele stracić. Czym to grozi? Wydaje się, że Google rozważa nie tylko odseparowanie funkcji zdjęć, ale zupełne uśmiercenie swojej społecznościówki. Nie byłaby to pierwsza zamknięta usługa, nic nie jest więc wykluczone.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.