r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

ACTA wejdzie tylnymi drzwiami – proponują ochronę praw autorskich nawet do stu lat po śmierci twórcy

Strona główna AktualnościINTERNET

Wikileaks udostępniło wczoraj internautom kolejny interesujący dokument. Ze szkicu porozumienia Trans-Pacific Partnership (TPP) poznać możemy aktualny stan prac nad nowymi międzynarodowymi regulacjami prawnymi, które do tej pory przygotowywane były w ścisłej tajemnicy – i które przynieść mogą radykalne zaostrzenie działań antypirackich oraz wydłużenie okresu obowiązywania prawa autorskiego do nawet stu lat po śmierci twórcy.

O pracach nad TPP nie było dotąd u nas zbyt głośno. Nie można się temu dziwić, skoro dotyczy ono przede wszystkim krajów Azji i Pacyfiku. Uważa się jednak, że to część szerszej inicjatywy władz Stanów Zjednoczonych, mającej na celu zbudowanie międzynarodowych ram prawnych dla działań, które pozwolą należycie ochronić interesy właścicieli praw autorskich z USA. Jednocześnie z TPP trwają bowiem (równie niejawne) prace nad Transatlantic Trade and Investment Partnership (TTIP) oraz Trade in Services Agreement (TISA). Łącznie akty te mogą zrealizować postulaty, które zostały odrzucone wskutek protestów społecznych przeciwko niesławnej ACTA.

Ujawniony przez Wikileaks wyciek kolejnego szkicu porozumienia TPP, datowany na 16 maja2014, zawiera rozdział poświęcony własności intelektualnej. Mowa w nim o rynku farmaceutycznym, systemie patentowym i ochronie dzieł literatury i sztuki, szczególnie w kontekście mediów cyfrowych oraz znakach towarowych.

r   e   k   l   a   m   a

Najistotniejsze z perspektywy internautów uzgodnienia TPP dotyczą trzech kwestii. Pierwsza z nich to wydłużenie okresu obowiązywania majątkowych praw autorskich. Według przedstawionych propozycji, ochrona byłaby zapewniana przez sygnatariuszy porozumienia przez 50, 75 a nawet 100 lat po śmierci autora (korzyści finansowe przypadałyby jego prawnym spadkobiercom).

Druga kwestia dotyczy odpowiedzialności karnej za nie wiążące się z komercyjnym rozpowszechnianiem treści naruszenia praw autorskich. Do dziś w większości krajów w grę wchodzi jedynie odpowiedzialność cywilna. Przyjęcie rozstrzygnięć TPP pozwoli na pełne zaangażowanie do walki z piractwem audiowizualnym i książkowym prokuratury.

Trzecią kwestią jest odpowiedzialność dostawców Internetu. Strony porozumienia rozważają wprowadzenie obowiązku ostrzegania przez ISP swoich użytkowników o możliwości pobrania nielicencjonowanych treści. Jeśli by takich ostrzeżeń dostawcy Internetu nie wprowadzili, ponosiliby ryzyko prawne, związane ze współuczestnictwem w procederze nielegalnego rozpowszechniania treści chronionych prawem autorskim. Pojęcie „dostawcy Internetu” jest tu bardzo szeroko rozumiane – to każdy, kto jest przekaźnikiem ruchu sieciowego, nawet kawiarnia z otwartym hotspotem.

Eksperci zauważają, że rozwiązanie to przypomina amerykański model bezpiecznej przystani, oferowany dostawcom sieci w ramach ustawy DMCA. Pozwala on uniknąć odpowiedzialności za naruszenia prawa przez użytkowników pod warunkiem zapewnienia mechanizmów łatwego usuwania/blokowania chronionych treści.

Nie wszystko jednak w ujawnionym przez Wikileaks dokumencie zmierza ku gorszemu. Pojawiła się np. propozycja, mająca pozwolić na legalizację usuwania elektronicznych zabezpieczeń w ramach prawa do dozwolonego użytku. Pokazuje to, że nie ma pełnej jednomyślności między stronami traktatu. Jeśli Stany Zjednoczone będą chciały wejścia TPP (i podobnych umów) w życie, będą musiały zgodzić się na pewne kompromisy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.