r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Antypiraci walczą o zakaz sprzedaży odtwarzaczy z Kodi i wtyczkami do nielegalnych streamingów

Strona główna AktualnościINTERNET

Zaskakujący werdykt Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie linkowania do treści chronionych prawem autorskim przyniósł już pierwsze, nie mniej zaskakujące efekty. Holenderska organizacja antypiracka BREIN zamierza w oparciu o niego zrobić porządek ze sprzętowymi odtwarzaczami multimediów, które w bardzo łatwy sposób dają użytkownikom dostęp do wszystkiego, czego dusza zapragnie, i to bez ryzyka związanego z udostępnianiem treści w sieciach P2P.

Na rynku znajdziemy dziesiątki przeróżnych modeli takich sprzętowych odtwarzaczy. Zwykle to małe chińskie komputerki z procesorami ARM i wyjściem HDMI, na których preinstalowano Androida – oraz multimedialny kombajn Kodi. Sam w sobie Kodi nie jest żadnym problemem: to opensource’owy program, a domyślnie dostępne w nim źródła to same wolne, ogólnodostępne źródła streamingowe, zawierające materiały nienaruszające niczyich licencji, w najgorszym razie pokazujące to samo, co strony internetowe, ale np. bez reklam.

W wielu wypadkach producenci, chcąc zwiększyć atrakcyjność swojego sprzętu, oferują coś więcej, niż tylko czyste Kodi. Ich odtwarzacze wyładowane są po brzegi wtyczkami z repozytoriów takich jak tvaddons.ag czy superrepo.org, dającymi użytkownikom dostęp do streamingów z filmami fabularnymi, serialami, pornografią, muzyką, kreskówkami, teledyskami, transmisjami sportowymi – które nawet nie stały koło licencji od producentów, a mimo to oferują jakość nierzadko lepszą niż legalnie działające serwisy VoD. Piractwo dla posiadacza takiego odtwarzacza staje się po prostu nieprzyzwoicie łatwe. Sam zaś producent „wzbogaconego” odtwarzacza nie mógł być do tej pory pociągnięty do odpowiedzialności, ponieważ jedyne co robił, to zapewniał dostęp do linków – lokalnie na urządzeniu nie było żadnych naruszających prawo treści.

r   e   k   l   a   m   a

Gdy piractwo staje się zbyt łatwe, i zbyt powszechne, należy spodziewać się w końcu jakiejś odpowiedzi. Już w zeszłym roku w Wielkiej Brytanii jeden ze sprzedawców takich odtwarzaczy z Kodi został zatrzymany przez brytyjską policję. Ostatecznie skończyło się na usunięciu ze sklepu reklam pirackich streamingów i usunięciu z odtwarzaczy pirackich wtyczek – ale sygnał był jasny. Podobną akcję podjął Amazon, usuwając z Kodi ze swojego sklepu z aplikacjami pod zarzutem ułatwiania piractwa (mimo że odtwarzacz był dostępny w sklepie Google Play).

Teraz holenderska organizacja BREIN, która wytoczyła wcześniej już proces jednemu ze sprzedawców takich odtwarzaczy, serwisowi Filmspeler.nl, chce rozwiązać ten problem w skali całej Unii Europejskiej. Sprawa trafiła więc do Trybunału Sprawiedliwości, który ma teraz wydać wyrok w kwestii tego, czy streaming mediów z nielegalnych źródeł jest naruszeniem unijnego prawa. Holendrzy chcą w ten sposób postawić wyraźną granicę dla praktyk, które okradają producentów treści z należnych im dochodów. Producenci i sprzedawcy sprzętu mieliby zostać zmuszeni do upewniania się, czy oferowane przez nich odtwarzacze nie pozwalają czasem na dostęp do treści chronionych prawem.

Szef BREIN-a, Tim Kuik jest przekonany zresztą, że winę tu ponoszą nie tylko producenci sprzętu, ale i klienci nabywający takie odtwarzacze. Mogą nie wiedzieć, jak to wszystko działa, ale dobrze sobie zdają sprawę z tego, że uzyskują dostęp do spiraconych treści. Jeśli antypirackie lobby wygra więc tę sprawę, tłumaczenia, że „ja tylko pobierałem, a nie udostępniałem” mogą stać się niezbyt skuteczne przed sądami.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.