r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Bezprzewodowe sieci kratowe na smartfonach pomagają organizatorom ulicznych zamieszek

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Bunt studentów w Hongkongu to niewątpliwie jedno z najbardziej spektakularnych pokojowych wystąpień ludności przeciwko władzy, jakie mogliśmy obserwować w ostatnich latach. Siły policyjne tego specjalnego autonomicznego regionu Chin wyraźnie nie radzą sobie z poskromieniem zbuntowanych obywateli, mówi się już o możliwości wykorzystania w tym celu oddziałów armii (i złamania obietnic, jakie Pekin złożył przejmując Hongkong). W czym tkwi sekret skuteczności organizatorów protestów? Badacze z University College w Londynie wskazują na nowoczesną technikę komunikacyjną, aplikacje mobilne, tworzące bezprzewodowe sieci kratowe, pozostające całkowicie poza kontrolą władz.

Pamiętamy jeszcze zamieszki w Londynie sprzed trzech lat, spełnienie marzeń członków punkowej kapeli Sex Pistols, śpiewających „Anarchy in the UK” jeszcze w 1977 roku. Wtedy to przepaść pomiędzy siłami policji a potencjalnymi buntownikami była zbyt duża, by w czasach pokoju podjąć wyzwanie stróży porządku. W 2011 roku zbuntowani mieszkańcy Londynu mieli już do dyspozycji narzędzia w niczym nie ustępujące sprzętowi policyjnemu – popularne smartfony BlackBerry z ich komunikatorem BBM pozwoliły na efektywne organizowanie grup z ludzi z różnych części miasta, przyciąganych w miejsca zamieszek wezwaniami swoich znajomych. Wtedy to stosowana w BBM kryptografia poważnie utrudniła pracę policji, która nie była w stanie przechwycić treści przekazywanych wiadomości, a na całkowite zablokowanie BBM jakoś się jednak nie zdecydowano.

Komunikator od BlackBerry nie byłoby jednak trudno zablokować – wystarczyłaby jedna decyzja władz, by kanadyjski producent podporządkował się obowiązującemu prawu. Patrick Spence, dyrektor marketingu tej firmy deklarował otwarcie gotowość pełnej współpracy z siłami policji i Home Office, w zgodzie z obowiązującą ustawą Regulation of Investigatory Powers Act. Jak widać, stawianie na rozwiązania techniczne, które mogą zostać w każdej chwili wyłączone decyzją władz, jest dla organizatorów zamieszek nie najlepszym pomysłem.

r   e   k   l   a   m   a

W Hongkongu miejscowa ludność nie chce ryzykować, że jej komunikacja zostanie zablokowana przez władze, znacznie śmielej przecież sobie poczynające z obywatelami, niż władze Wielkiej Brytanii. Chińczycy postawili na bezprzewodowe sieci kratowe (mesh networks), pokazując, że już dzisiaj mogą one być stosowane nie tylko do laboratoryjnych testów. Co więcej, sieci takie zbudowali za pomocą prostego w obsłudze, dostępnego dla każdego posiadacza smartfonu oprogramowania.

Sam pomysł na taką topologię sieci nie jest niczym nowym – sieć kratowa to nic innego jak zbiór węzłów, które ustanawiają stałe połączenia pomiędzy swoimi sąsiadami. Jeśli nie mogą bezpośrednio między sobą wymienić danych, to przesyłają ją przez inne pośredniczące węzły, jak w sieciach P2P. Sieć kratowa śledzi stan tras i w razie potrzeby (np. awarii, wyłączenia czy przemieszczenia poszczególnych węzłów) rekonfiguruje je. W teorii wygląda to wszystko bardzo ładnie, ale w praktyce zbudowanie takiego rozwiązania nie jest łatwe – zmagamy się z problemami software'owymi, dotyczącymi protokołów sieciowych i ogromnych narzutów wywoływanych przez nieustanne trasowanie, jak i sprzętowymi, dotyczącymi nieefektywności anten izotropowych, rozsyłających sygnały z jednakowym natężeniem w każdym kierunku. Obywatelskiego internetu zbudować na bezprzewodowych sieciach kratowych póki co nie sposób. Jednak być może do konkretnych zastosowań całego internetu odtwarzać w takiej topologii nie trzeba?

Buntownikom z Hongkongu wystarczyły proste wiadomości tekstowe, rozsyłane przez komunikator FireChat. Dostępny w wersjach na iOS-a i Androida, komunikator ten pozwala zarówno na komunikację między jednostkami, jak i śledzenie wieści spływających przez grupowe kanały powiadomień. Wyłączyć go nie ma jak, gdyż usługa nie tylko nie korzysta z żadnych centralnych serwerów, ale też nie wymaga dostępu do sieci 3G/4G czy Wi-Fi. Łączność realizowana jest po Wi-Fi Direct i Bluetooth – smartfony stają się węzłami elastycznej sieci kratowej, która w warunkach takich, jakie panują podczas demonstracji w chińskim mieście sprawdza się znakomicie. Protestanci są na tyle blisko siebie, by po dostępnych kanałach przekazywać wiadomości wszystkim zainteresowanym nawet wówczas, gdy sieć telefonii komórkowej została wyłączona.

Producent FireChata przyznaje, że ostatnio popularność tego relatywnie niszowego programu gwałtownie wzrosła – w ciągu trzech dni miał zostać pobrany trzysta tysięcy razy, a sieć FireChata posłużyła do utrzymania ponad 2,5 mln rozmów. Czy zatem buntownicy otrzymali idealne narzędzie do koordynacji masowych rozruchów? Jeszcze nie, uważają eksperci. Hans-Christoph Steiner z The Guardian Project zwraca uwagę na to, że komunikator nie zapewnia szyfrowania wiadomości, więc mogą one wpaść np. w ręce policji. Z kolei Steven Murdoch z University College w Londynie zauważa, że nadawców wiadomości można zidentyfikować po adresach MAC ich nadajników Bluetooth, dzięki czemu władze są w stanie namierzyć przywódców buntu.

Oczywiście nie jest też tak, że FireChat nie może być w żaden sposób zablokowany. Jeśli Pekin zdecydowałby się na użycie armii do poskromienia zamieszek, oddziały walki radioelektronicznej z łatwością mogą zagłuszyć wszystkie częstotliwości radiowej komunikacji, wykorzystywanej w komunikacji smartfonów. Zwykłe jednostki policji takiego sprzętu jednak nie mają, a użycie wojska oznacza przeniesienie konfliktu na znacznie wyższy poziom, grożący nawet wybuchem wojny domowej. Jak na razie władze w Pekinie wydają się rozumieć tę groźbę – i jak na razie udaje im się utrzymać sytuację pod kontrolą, bez rozlewu krwi.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.