Po zgłoszeniu incydentu aplikacja Pierwszy Ratownik (1R) wysyła wezwanie do najbliższych Pierwszych Ratowników. Wolontariusz otrzymuje powiadomienie, akceptuje interwencję i rusza na miejsce zdarzenia, aby podjąć działania ratunkowe do czasu przyjazdu zespołu ratowniczego.
Rozwiązanie ma pomagać m.in. przy nagłym zatrzymaniu krążenia, wypadkach komunikacyjnych i innych sytuacjach wymagających natychmiastowej reakcji. Twórcy projektu wskazują, że szybsze dotarcie osoby z przeszkoleniem może zwiększyć szanse na przeżycie poszkodowanego.
Aplikacja działa w modelu First Responder, stosowanym wcześniej w takich krajach jak Wielka Brytania, Niemcy i Holandia. W praktyce oznacza to wsparcie udzielane jeszcze przed przyjazdem zawodowych służb, gdy liczą się pierwsze minuty po zdarzeniu.
Koniec płyt z grami na PlayStation. Sony podjęło kontrowersyjną decyzję
Do społeczności nie muszą dołączać wyłącznie strażacy czy ratownicy medyczni. Wymagania są trzy: ukończony kurs pierwszej pomocy, pełnoletność oraz gotowość do niesienia pomocy w sytuacjach zagrożenia życia. Konieczna jest też rejestracja w aplikacji.
Dla osób bez wcześniejszego przeszkolenia przygotowano Akademię Pierwszego Ratownika. To ścieżka, która ma pozwolić zdobyć podstawowe umiejętności potrzebne do udziału w interwencjach i korzystania z systemu powiadamiania wolontariuszy.
Aplikacja "Pierwszy Ratownik" jest dostępna bezpłatnie na smartfony.Można ją pobrać w sklepach Google Play i App Store, a jej głównym zadaniem pozostaje szybkie uruchomienie pierwszej pomocy tam, gdzie występuje zagrożenie życia.