r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Chiński rząd ujawnił listę patentów, którymi Microsoft straszył producentów sprzętu z Androidem

Strona główna AktualnościBIZNES

Dla Microsoftu Android stał się lepszym biznesem, niż jego własny Windows Phone. Przychody z opłat licencyjnych, które gigant z Redmond pobiera dziś od największych producentów urządzeń z google'owym systemem operacyjnym, mają rocznie przynosić mu ponad 2 mld dolarów. Za co jednak tak naprawdę przyparci do muru groźbą sprawy sądowej producenci płacą? To pozostawało do tej pory tajemnicą. Microsoft utrzymywał jedynie, że posiada setki patentów na rozwiązania stosowane w Androidzie, wolał jednak pozostawić całą branżę mobilną w niepewności, o jakie to patenty może chodzić. Ta gra jednak właśnie się skończyła.

Nikt chyba nie spodziewał się, że przejęcie Nokii przez Microsoft będzie miało taki efekt uboczny. Aby transakcja mogła dojść do skutku, Redmond musiało otrzymać zgodę regulatorów na kluczowych rynkach, na których Nokia działała. W Chinach za regulacje antymonopolowe odpowiada Ministerstwo Handlu, które przed wydaniem wspomnianej zgody miało przeprowadzić analizę patentowego portfolio Microsoftu. 8 kwietnia na łamach Oficjalnego Blogu Microsoftu David Howard, wiceprezes i główny doradca firmy ds. działań antymonopolowych, z zadowoleniem poinformował, że Ministerstwo Handlu zgodziło się na przejęcie Nokii, a zarazem doszło do wniosku, że do Microsoftu należy około 200 grup patentów niezbędnych do zbudowania smartfonu z Androidem.

Warto zwrócić uwagę na specyficzne słownictwo: Howard pisał o dojściu do wniosku (oryg. Conclusion), oraz grupach patentów (oryg. patent families). Czy faktycznie urzędnicy chińskiego Ministerstwa Handlu mieli dość czasu, zasobów i kompetencji, by samodzielnie przebić się przez dziesiątki tysięcy napisanych w obcym dla nich języku dokumentów patentowych Microsoftu, a następnie na ich podstawie ocenić, że akurat te, a nie inne patenty obejmują rozwiązania stosowane w Androidzie? Brzmi to raczej niezbyt prawdopodobnie. Jak było faktycznie, tego pewnie nigdy się nie dowiemy, ale alternatywne wyjaśnienie nie wydaje się bezsensowne: chińskie Ministerstwo Handlu mogło po prostu zażądać od Microsoftu ujawnienia kompletnej listy patentów, które licencjonuje producentom urządzeń Androida w zamian za obietnicę bezpieczeństwa przed ewentualnym pozwem.

r   e   k   l   a   m   a

Tak też najprawdopodobniej się stało. Wiemy o tym stąd, że na łamach oficjalnej strony Ministerstwa opublikowano dokumenty, które Microsoft tak bardzo chciał utrzymać w tajemnicy. Opublikowano je wyłącznie po chińsku, wraz z załącznikami Worda, wyszczególniającymi dwie listy patentów. Dłuższa obejmuje 310 patentów, wraz z ich numerami oraz nazwami po angielsku i chińsku, podzielonych na grupę kluczowych rozwiązań ogólnie stosowanych w smartfonach, grupę rozwiązań stosowanych w smartfonach o pomniejszym znaczeniu, oraz grupę rozwiązań zastosowanych w Androidzie. Krótsza lista zawiera niecałe sto patentów, podzielonych na 24 grupy tematyczne, znacznie mniej, niż deklarował Microsoft.

Na liście znalazły się oczywiście wszystkie patenty, jakie do tej pory Microsoft zdecydował się użyć w pozwie przeciwko księgarni Barnes&Noble. Znalazły się tam też patenty, o których wcześniej nikt nie wiedział, w tym pochodzące z puli patentowej Nortela, zakupionej przez konsorcjum Rockstar (m.in. Microsoft, Apple i Blackberry) za 4,5 mld dolarów. Wiele z tych patentów wydaje się trywialnych – ot choćby przeszukiwanie historii URL (nr 7831547), wyświetlanie reklam odpowiednich do miejsca pobytu (nr 7650431) czy baza programów telewizyjnych (nr 7200611). Znaczna grupa dotyczy zaś nie tyle Androida, co kodeków wideo zastosowanych w Androidzie.

Nie wiadomo jeszcze, jak ujawnienie patentowej listy wpłynie na androidowy biznes Microsoftu. Gigant z Redmond odmówił komentarza w tej sprawie. Niewykluczone, że dysponując tymi informacjami, niejeden z producentów zdecyduje się wejść na ścieżkę prowadzącą do unieważnienia przynajmniej niektórych spośród tych patentów. Samo Google może też w kolejnych wersjach Androida szukać rozwiązań, które będą wolne od patentowych obciążeń.

Całą tę sytuację najlepiej chyba podsumować słowami Linusa Torvaldsa, który wypowiedział się w w zeszłym tygodniu w charakterystycznym dla siebie na temat amerykańskiego systemu patentowego. To wszystko brednie, zdrowi na głowę ludzie wiedzą, że to brednie, ale zmiana tego jest trudna. Z politycznego punktu widzenia amerykański system patentowy pomaga amerykańskim firmom, ponieważ gdy sprawa trafi już do sądu, to nie o prawo chodzi (ani też nie o patent, który jest g... wart i którego ani sędzia, ani prawnicy, ani ława przysięgłych i tak nie rozumieją). To znacznie łatwiej sprzedać jako historię „my kontra oni”. Jak kocham patenty? Dajcie mi policzyć, na ile sposobów je kocham.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.