r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Cosplay – co, z czego i za ile, czyli wywiad z polską cosplayerką

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Intel Extreme Masters zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim konkurs cosplay. IEM-owy konkurs ma standardowe wymagania, z jakimi można spotkać się na większości tego typu wydarzeń. Przede wszystkim przebranie musi być zaskakujące i prezentować postać z jednej z gier, w które zawodnicy będą grać podczas turniejów: League of Legends, Counter-Strike: Global Offensive, StarCraft II, Hearthstone oraz Heroes of the Storm. Inspiracji nie brakuje, ale kolejnym warunkiem udziału w konkursie jest własnoręczne wykonanie stroju i rekwizytów – nie ma mowy o gotowych przebraniach.

Zanim pojedziecie do Katowic podziwiać miłośników gier w przebraniach, chcę Wam nieco przybliżyć czym jest cosplay i dlaczego warto się nim zainteresować. Wbrew temu, co sądzi wiele osób, sztuka przebierania się za ulubionych bohaterów nie powstała w Japonii i jest o wiele starsza niż gry komputerowe. Przygotowanie wysokiej jakości kostiumu nie jest czymś, za co można się zabrać dwa dni przed konkursem. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na szczegóły strojów i docenić włożoną w nie pracę.

Aby nie być gołosłowną, zaprosiłam do rozmowy cosplayerkę ze sporym doświadczeniem na arenie europejskiej, Zofię Urszulę Kaletę, na codzień mieszkającą we Wrocławiu, w środowisku znaną jako „Zula”. Moja rozmówczyni może pochwalić się tytułem Wicemistrzyni Europy podczas finałów Eurocosplay 2013 w Londynie i dwiema Złotymi Maskami. Ponadto pracuje jako charakteryzatorka, administratorka grupy Larp Poland i projektantka gier. Obecnie mniej się przebiera, a częściej bierze udział w organizowaniu różnych wydarzeń. Koordynuje między innymi konkursy cosplayowe, jak Fantasy Expo Cosplay czy Pyrkon Maskarada, przy której będzie pracować także w tym roku.

r   e   k   l   a   m   a

dobreprogramy: Zaczniemy od podstaw. Czym jest Cosplay?

Zula: Cosplay to przebieranie się za konkretną postać, na przykład bohatera filmu, komiksu, ilustracji, gry. Często związane jest nie tylko z noszeniem kostiumu, ale też odwzorowywaniem zachowania, mimiki, sposobu poruszania się czy tonu głosu.

Wbrew obiegowej opinii, cosplay powstał nie w Japonii, a w Ameryce. Był rok 1939 i trwał pierwszy World Science Fiction Convention (WorldCon, red.), a po ulicach Nowego Jorku krążyły dwie dziwnie ubrane postaci: superbohaterowie rodem ze statku kosmicznego, w lśniących uniformach z pelerynami, rozmawiający w esperanto. Byli to Forrest J. Ackerman oraz Myrtle R. Jones, przebrani za postacie z filmu Things to Come. Kostiumy własnoręcznie przygotowała Myrtle.

Zrobili na tyle dobre wrażenie, że z czasem przychodzenie na imprezy fanowskie w strojach stało się zwyczajem (Frederik Pohl napisał potem, że ta para wprowadziła „złowieszczy precedens”, red.). Początkowo wiązało się to z „maskaradą”, czyli po prostu balem kostiumowym z nagrodami, a z czasem z samymi konkursami. Już w latach sześćdziesiątych uczestnicy takich imprez poprzedzali je wielomiesięcznymi przygotowaniami. Było to zjawisko na tyle barwne i ciekawe, że w 1984 roku Nobuyuki Takahashi – japoński redaktor pisma SF – przyjechał na WorldCon do Los Angeles, by starannie opisać całą sprawę i nadać jej nazwę znaną do dziś – cosplay, złożoną ze słów costume i playing.

Dziś cosplayerzy są częścią mainstreamu. Odkąd bycie nerdem lub geekiem stało się cool, przebieranie się za postać z ulubionych tekstów kultury, też takie jest. To już nie tylko sposób na wyrażenie siebie poprzez hobby, ale często też gałąź reklamy wielkich firm (jak dowodzą zdjęcia poniżej – red.), a niekiedy po prostu sposób na życie pełne pasji.

Co Was motywuje do wcielania się w fikcyjne postacie?

Powody są bardzo różne. Większość przebiera się za bohaterów, których lubi; to swoisty hołd. Inni za takich, do których będą dopasowani pod względem proporcji czy budowy ciała. Jeszcze inni ze względu na techniki wykonania danego kostiumu. Ja sama decyduję się na cosplay, ponieważ lubię tworzyć kostiumy i mam słabość do dobrego designu: wybieram postaci oryginalne ze względu na sposób, w jaki zostały zaprojektowane przez grafika.

Czy tylko gracze się przebierają?

Przebierają się gracze, widzowie filmów, czytelnicy książek i komiksów oraz osoby, które po prostu lubią się przebierać. Słowem: nie ma reguły. Niekiedy cosplayer nie grał w grę, z której postać odwzorowuje i chociaż może to niepokoić „prawdziwych fanów”, nie należy tego odbierać jako coś złego. Osoba nosząca cosplay zwykle sporo się nad nim napracowała i nawet jeśli nie jest typem gracza, poprzez strój wyraża pewne uznanie dla tytułu lub grafika.

Od czego zacząć przygodę z cosplayem?

Wybierz postać. Pomyśl o tym, co sprawi Ci frajdę i w czym będziesz się dobrze czuć. Cosplay to przebieranie się za postać. Startując w konkursie, należy mieć w większości strój uszyty własnoręcznie, ale jeśli nie czujesz się na siłach, by włączyć maszynę lub wyginać termoplasty, możesz odwiedzić lumpeks lub przejrzeć własną szafę, po czym czerpać dobrą zabawę z chodzenia w stroju i spotykaniu innych fanów na konwentach fantastyki czy targach gier. A jeśli nie lubisz imprez, same przygotowania, zwieńczone sesją zdjęciową, też mogą być bardzo satysfakcjonujące. (Niektórzy posuwają się jeszcze dalej i robią fanowskie filmy – red.)

Co trzeba umieć, by być dobrym cosplayerem? Bo przecież nie wystarczy się przebrać i umalować.

Za każdym razem, gdy widzicie przebraną osobę, powinniście pamiętać, że najpewniej zrobiła strój sama. Była krawcem, fryzjerem, makijażystą, charakteryzatorem, a wreszcie i modelem. A kiedy wchodzi na scenę, musi też zostać własnym choreografem, tancerzem oraz aktorem. To strasznie dużo różnych umiejętności, często bardzo odległych!

Przejdźmy do kostiumów. Czy robicie je sami w całości, czy kupujecie gotowe elementy? Fani anime mają chyba łatwo, bo można importować gotowe stroje z Azji.

Aktualnie absolutnie wszystko można kupić w internecie, to prawda. Jednak kostiumy przygotowywane na konkursy muszą być wykonane własnoręcznie. Do tego cosplayerzy w większości cenią sobie aspekt przygotowywania stroju własnymi siłami. To okazja do sprawdzenia się i nauczenia wielu ciekawych rzeczy, a przy okazji pewność, że nasz strój będzie unikatowy oraz wysokiej jakości. Popularną praktyką jest kupowanie peruk i samodzielne ich stylizowanie, czy butów, które służą za podstawę i przerabia się je na potrzeby postaci.

Cosplayerzy wykorzystują różne sposoby charakteryzacji i różne materiały. Czy obowiązują jakieś „patenty”, którymi nikt się nie dzieli, czy wiedza techniczna jest ogólnodostępna?

Wielu cosplayerów ma swój fanpage w mediach społecznościowych, gdzie dzieli się postępem prac, pomysłami czy dobrymi radami. Na przykład mój to Zula Costumes. Sporo filmów i grafik znajduje się na ogólnodostępnych serwisach, takich jak YouTube czy Pinterest. Oczywiście, w większości są to porady na poziomie „zrobiłem tą metodą i mi wyszło”, a o wiele rzadziej przekrojowa wiedza z danego zakresu. Taką można nabyć, kupując podręczniki charakteryzacji, wykroje, książki o szyciu czy montowaniu oświetlenia lub biorąc udział w warsztatach.

Jeśli problem nie jest skomplikowany, a strój popularny, to istnieje spora szansa, że pomoc otrzymamy od innych cosplayerów lub korzystając ze specjalnych grup, takich jak „Cosplayowa Grupa Wsparcia” na Facebooku. (Znajdziecie tam między innymi listę przydatnych materiałów z przykładami zastosowania – red.)

Jakiego rzędu są wydatków musi spodziewać się cosplayer?

Materiały kosztują i z tym trzeba się pogodzić. Niektóre tkaniny, czy termoplasty (np. worbla) mają cenę, która wynika z ich jakości i jeśli pragniemy zrobić strój z ich zastosowaniem, trzeba przygotować się na wydatki. Oczywiście, sama inwestycja nie oznacza dobrego kostiumu, choć lepsze materiały często oznaczają lepszy rezultat.

Widziałam świetne stroje z niczego i beznadziejne z bardzo drogich materiałów, na przykład zbroję, która była fatalnie (bo na chybcika) pomalowana, a materiały na nią kosztowały twórcę 4000 złotych. W dużej mierze jest to więc kwestia umiejętności, cierpliwości i sumiennej pracy, a nie pieniędzy.

To zabawne, ale wiele zależy od kreatywności. Wicemistrzostwo Europy (EuroCosplay 2013) zdobyłam, mając na sobie kostium, na który wydałam łącznie około 200 zł, czyli relatywnie mało. Głównie dlatego, że wycięłam go częściowo z dachu autobusu, znalezionego na złomowisku.

(Więcej zdjęć Zuli, a także pozostałych finalistów i finalistek, możecie zobaczyć w galerii Ijidofoty na Facebooku. Jej kostium odwzorowuje postać z rysunków koncepcyjnych gry BioShock, która jednak w grze się nie znalazła – red.)

Czy taka inwestycja ma szansę się zwrócić? Patrząc czysto finansowo.

Kostium, jeśli traktujemy go w kategoriach zarobkowych, ma dwa życia: pierwsze, na nas, kiedy występujemy, zdobywając nagrody w konkursach oraz drugie, gdy trafia do innego fana (najczęściej z zagranicy), chętnego go odkupić.

Aktualnie najwyższą nagrodę za cosplay oferuje Maskarada Festiwalu Fantastyki Pyrkon. Jest to 5 tysięcy złotych. Inne konkursy operują kwotami, jak i nagrodami rzeczowymi. Cosplayerzy mogą liczyć na przykład na sprzęt do grania, bony na materiały, narzędzia, sesje fotograficzne, planszówki, książki, komiksy, ale też… wypożyczenie auta na weekend (na tegorocznym IEM do wygrania jest komputer, laptop i profesjonalna mysz – red.).

Czy konkursy cosplayowe są często organizowane?

W Polsce odbywa się rocznie kilkadziesiąt konkursów cosplayowych, w tym kilka eliminacji do Mistrzostw Europy (EuroCosplay i European Cosplay Gathering) oraz zmagań międzynarodowych (Cosplay World Masters, CCCC).

Jakie cosplaye zdobywają największe uznanie na konkursach?

W konkursach cosplayowych zazwyczaj jest wiele kategorii i wedle nich przyznaje się nagrody, na przykład „Najlepszy Strój”, „Najlepsza prezentacja”, „Najlepsza prezentacja grupowa”, „Największe podobieństwo”. W rywalizacjach, które są eliminacjami do konkursów międzynarodowych, zwykle nagroda jest jedna, jednak regulamin jasno określa sposób przydzielania punktów przez jury.

Jeśli jurorzy są kompetentni, nie nagradzają największego kostiumu, lecz taki, który jest najstaranniej wykonany i najlepiej odwzorowuje „refkę”, czyli ilustrację referencyjną (grafikę prezentującą postać, na podstawie której wykonano kostium). Słowem: wygrywają najlepsi.

Co radzisz początkującym?

Miejcie cierpliwość do swojej pracy i szanujcie zawsze pracę innych. Lepiej zrobić coś dobrze niż szybko.

A co radzisz oglądającym?

Cosplayer, którego spotykacie, nie musi tu być. Nie ma takiego obowiązku. Przyszedł, bo chce się dobrze bawić w towarzystwie fanów i spędzić miło czas. Jeśli odmawia zdjęcia lub przytulenia, ma ku temu powód i nie powinien czuć się źle z powodu swojej asertywności. Dla Was to jedno zdjęcie - dla niego być może setne danego dnia. Okażcie zrozumienie, proszę.

Poza tym nawet jeśli uważacie, że efekt końcowy jest niezadowalający, uszanujcie kostium, który widzicie. Ktoś włożył w niego sporo wcale niełatwej pracy.

Czy robienie sobie zdjęć z cosplayerami jest miłe? Zauważyłam, że sporo osób chętnie pozuje.

Cosplayerzy w większości pozują to chętnie i lubią robić sobie zdjęcia z innymi fanami. Do tego niektóre stoiska wynajmują cosplayerki, by przebrane w odpowiedni kostium promowały grę lub inny produkt. Prośba o zdjęcie to zazwyczaj sposób na powiedzenie: “Lubimy to samo, Twój strój bardzo mi się podoba” oraz okazja do zyskania niepowtarzalnej pamiątki.

Należy jednak zwrócić uwagę, by nie dotykać cosplayera bez pytania. Naruszanie czyjejś przestrzeni osobistej w trakcie zdjęcia, na przykład przed niespodziewane objęcie lub przytulenie, w większości nie jest dla pozującego komfortowe, nawet jeśli nie mieliście nic złego na myśli. Poza tym kostiumy są często bardzo delikatne i łatwo je niechcący popsuć podczas takiego wyrażania serdeczności.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Mam nadzieję, że Czytelnicy, którzy wybiorą się na IEM, wezmą sobie do serca te rady.

Mam nadzieję, że dzięki tej rozmowie nie tylko poznacie cosplay od innej strony, ale też niektórych z Was zachęcę do zabawy. Jeśli lubicie majsterkować, nic nie stoi na przeszkodzie by spróbować swoich sił przy projektowaniu i budowaniu przebrania. To świetna zabawa, dająca ogromną satysfakcję, zwłaszcza osobom z zamiłowaniem do majsterkowania i zacięciem artystycznym. Na korzyść polskich cosplayerów działa także relatywnie niski próg wejścia w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi, Koreą Południową czy Japonią.

Na koniec proponuję naszą relację z Hall of Games z roku 2014. Nagraliśmy dla Was fragmenty prezentacji podczas konkursu Cosplay.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.