1 marca na rynku zadebiutować ma pierwszy od lat nowysoftware'owy produkt Johna McAfee (a właściwie jego nowej firmyFuture Tense). Cognizant, bo taką nazwę otrzymało narzędzie,rozwiązać ma problemy z rozpasaniem aplikacji na Androida,swobodnie uzyskujących zezwolenia dostępu do poszczególnychsystemowych funkcjonalności – często bez wiedzy instalującego jeużytkownika. Oczywiście instalator przedstawia listę wymaganychuprawnień, ale mało kto się w nią wczytuje, być może nawet małokto rozumie, co dane uprawnienia oznaczają. Proponowane przez panaMcAfee rozwiązanie ma służyć do kompleksowego audytuzainstalowanych na telefonie czy tablecie aplikacji.
Podczas pierwszej demonstracji Cognizanta, McAfee wziął pod lupęjedną z popularnych aplikacji czatowych na Androida. Czego możetaka aplikacja potrzebować? Jej autor żąda dostępu do historiipołączeń telefonicznych, listy kontaktów, GPS-u i kamer.Aplikacja ta potrafi także wykonywać „ciche” połączeniatelefoniczne i wyłączać powiadomienia o swojej aktywności.Aplikacji takich są tysiące, a stawiane przez nich żądania sąotwartym naruszeniem prywatności użytkowników. Gdyby były toaplikacje desktopowe, nikt nie miałby oporów przedzakwalifikowaniem ich do kategorii spyware.
Nierzadko autorzy takichaplikacji wydają ich pierwsze wersje w niewinnej formie. Dopieropóźniej, wraz z kolejnymi aktualizacjami, przynoszącymi nowefunkcjonalności, pojawiają się żądania kolejnych uprawnień,bezrefleksyjnie przyznawane im przez użytkowników. Sam Android dotej pory nie zawiera żadnych paneli konfiguracyjnych, w którychużytkownik mógłby chociaż przejrzeć aktualny stan uprawnieńzainstalowanych aplikacji, nie mówiąc już o jakimkolwiek na niewpływie. Dlatego McAfee określa obecny stan rzeczy jako wielkiestalowe drzwi, które chronią dom zrobiony z papieru. Zabezpieczaniepunktów końcowych, zwalczanie wirusów, szyfrowanie – to wszystkonic nie znaczy, jeśli dobrowolnie oddałeś aplikacjom dostęp dowszystkiego.
Cognizant, który niebawem udostępniony ma zostać za darmo wsklepie Google Play, nie jest jedynym nowym produktem zrestartowanejmarki McAfee. Drugim ma być kosztujące 100 dolarów urządzenieD-Central,które przynieść ma rewolucję w dziedzinie anonimowej komunikacji.Będzie to mieszczące się w kieszeni pudełeczko, tworzące zanaciśnięciem przycisku bezprzewodowe sieci kratowe, pozwalające naswobodną wymianę danych między swoimi użytkownikami. Media jużzdołały wytknąć D-Central (które zadebiutować ma na rynku za 38dni) wszystko realne i wyobrażone wady, niebezpodstawnie zresztą –na drodze do sukcesu urządzenia stoją zarówno kwestie fizyczne,techniczne jak i ekonomiczne. Znacznie bardziej przyziemne narzędziedo kontroli uprawnień aplikacji, choć nie pozwoli uchronić sięprzed NSA i jej odpowiednikami, na tle nieco fantastycznegoD-Central, wygląda na znacznie bardziej przydatne.
Nie jest to jedyne narzędzie tego typu. W wersji 4.3 Androidapojawił się, ukryty przed użytkownikami, menedżer uprawnieńaplikacji App Ops, pozwalający nie tylko sprawdzić, co aplikacjemogą, ale też ich uprawnienia w granularny sposób kontrolować. Wsklepie Google Play dostępna jest aplikacja PermissionManager, dająca dostęp do App Ops – jednak jej działaniepozostawia wciąż sporo do życzenia, co więcej, wygląda na to, żena najnowszym Androidzie 4.4 KitKat nie działa ona w ogóle. Niepowinno to nikogo specjalnie dziwić – taki wbudowany w systemmenedżer pozwalałby użytkownikom na łatwe wyłączenie reklam zich software'owych budzików czy latarek.