r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Już 40 tys. polskich internautów utraciło komputery z powodu kiepskiej komedii

Strona główna AktualnościINTERNET

„Wkręceni” – raczej niespecjalna polska komedia (średnia ocen 5,6 oraz nominacje do nagrody Węża za najgorsze role, najgorszy, plakat, efekt specjalnej troski i najgorszy teledysk okołofilmowy) – okazała się prawdziwą tragedią dla tysięcy polskich internautów. Film zapewne wiele w kinach czy w oficjalnej dystrybucji nie zarobił, ale ma szansę teraz zwrócić się dzięki ofensywnemu zastosowaniu ustawy o prawach autorskich. Prokuratura, korzystając z pozyskanej w jakiś sposób listy adresów IP, dobrze zadbała o interesy dystrybutora komedii, Studia Interfilm. W całym kraju policja zarekwirowała już 40 tysięcy komputerów, które wykorzystywane miały być do nielegalnego rozpowszechniania „Wkręconych”. Dzięki tej przeprowadzonej na koszt podatnika akcji, Interfilm będzie mógł teraz pozbawionym komputerów internautom zaproponować ugodę, tj. zapłacenie mu za odstąpienie od wniesienia doniesienia o popełnieniu przestępstwa.

Nie należy za bardzo interesować się, w jaki to sposób prokuratura okręgowa w Szczecinie, która wszczęła to śledztwo, uzyskała pulę aż 40 tys. adresów IP, które miały być wykorzystane przy dystrybucji tej polskiej komedii – i tak nie poznamy nigdy niczego poza ogólnikami. Regionalny serwis chojna24.pl informuje jedynie, że policjanci pukając do mieszkań i domów mają postanowienie o „żądaniu wydania rzeczy – przeszukaniu pomieszczeń” wydane przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie, żądają „wydania sprzętu komputerowego i elektronicznych nośników informacji wykorzystywanych do połączeń z internetem w 2014 roku”. Zarekwirowane komputery zbadane mają być przez biegłych z zakresu informatyki, i co szczególnie ciekawe, nie wiadomo, kiedy zwrócone zostaną właścicielom. Dowiadujemy się też, że nawet za nieświadome ściągnięcie filmu może grozić do roku więzienia.

Skąd te wszystkie IP?

Najpewniej poszło o prowokację, znaną technikę antypiratów, w których należący do nich komputer tworzy rój BitTorrenta, sam wysiewając chroniony prawem autorskim film. Jednocześnie logowane są adresy IP wszystkich peerów, które do roju dołączą i będą uczestniczyły w rozsiewaniu danych między peerami. To wystarczy, z perspektywy polskiego prawa można uznać samo dołączenie do takiego roju za nielegalne rozpowszechnianie, działanie na szkodę właściciela praw autorskich.

r   e   k   l   a   m   a

W ten sposób zainteresowanie prokuratury wzbudzić może każdy. Od ludzi, którzy mieli w ten sposób zarekwirowane na długie miesiące komputery mogliśmy się dowiedzieć, że nie sposób nawet zapoznać się z dowodami w sprawie. Za dobrą monetę przyjmuje się po prostu przedstawioną przez kancelarię prawną reprezentującą właściciela praw autorskich listę adresów IP, ponieważ jest ona przygotowywana przez współpracującego z kancelarią informatyka.

Później wystarczy jedynie udostępnić kancelarii dane osobowe internautów, ustalone w wyniku śledztwa. Jakie są ramy prawne takiego udostępniania danych? Przedstawiciele poszkodowanego mają dostęp do akt sprawy, jak również możliwość sporządzenia z nich odpisów i notatek, jednak już uzyskanie np. kserokopii odbywa się na wniosek strony. Trudno sobie wyobrazić, by ktoś ręcznie zrobił notatki z listy danych 40 tysięcy osób, więc zapewne prokuratura chętnie przychyla się do wniosków o mechaniczne kopiowanie.

Bogactwo z torrentów

Najciekawsze jest w tym wszystkim jednak oficjalne stanowisko dystrybutora, przestawione na łamach gazeta.pl. Zbigniew Żmigrodzki, szef dystrybucji z Interfilmu stwierdził, że jego firma jedynie egzekwuje należne jej prawa – dokumentując wszelkie naruszenia, zbiera dowody i nie odpuszcza piratom. Jak wyjaśnił, wiele osób uczyniło sobie z nielegalnej dystrybucji naszych filmów stałe źródło dochodów. Często zdarza się, że ktoś skazany za dystrybucję naszego tytułu po jakimś czasie znów zasiada na ławie oskarżonych.

Czy są w Sieci jakieś specjalne płatne, prywatne trackery, przez które są rozpowszechniane te wszystkie dzieła polskiej kinematografii – i z których prowadzenia można uczynić stałe źródło dochodów? Z tego co wiemy, najpopularniejsze trackery są za darmo, a polskie filmy przez nie rozpowszechniane cieszą się raczej skromnym zainteresowaniem. Większość oglądających je internautów woli korzystać raczej z pirackiego streamingu.

Szyfruj i nie idź na ugody

Niestety nie wiadomo, co można radzić polskim internautom. Rada, aby „nie ściągać” polskich filmów za pomocą BitTorrenta nie ma większego sensu, ponieważ i tak nie wiadomo, czy znalezienie się na liście felernych adresów IP ma cokolwiek wspólnego z takim ściąganiem. Wielu tych, którzy utracili swoje komputery, zapewnia że nigdy nie pobierało takich utworów audiowizualnych, o jakich rozpowszechnianie ich oskarżono – choćby dlatego, że nie miały nic wspólnego z ich gustami (np. fani metalu oskarżeni o piracenie utworów disco polo, jak to było w wypadku rozsyłanych kilka lat temu wezwań do zapłaty od firmy Hapro Media).

Trudno też uwierzyć, by wszyscy oskarżeni o rozpowszechnianie „Wkręconych” naprawdę mieli ochotę oglądać ten film. Dowodów, wraz z formalnym objaśnieniem metodyki pozyskania adresów IP, nigdy przecież im nie przedstawiono, a kilkuletnie opóźnienie, z jakim realizowane są tego typu sprawy jest i poszkodowanemu właścicielowi praw autorskich i prokuraturze na rękę – nawet jeśli na zajętym komputerze niczego się nie znajdzie, zawsze można powiedzieć, że dane zostały już przez podejrzanego usunięte.

Można jedynie minimalizować szkody. Dlatego tak konieczne jest blokowe szyfrowanie dysków (na Windowsie polecamy skorzystanie z VeraCryptu), na wypadek gdyby kiedyś zapukano do Waszego domu z żądaniem wydania rzeczy. Nie należy też płacić po wezwaniu do zawarcia ugody. Taka ugoda niczego nie gwarantuje, prokuratura może dalej prowadzić swoje postępowanie karne i postawić zarzuty, a kancelaria reprezentująca właściciela praw autorskich i tak może wciąż wytoczyć proces cywilny. Jedyne co osiąga się płaceniem kwoty wymienionej w propozycji ugody, to zasilenie konta tych, którzy takie akcje prowadzą, by w przyszłości prowadzić ich mogli więcej.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.