Nie wdając się w techniczne szczegóły i nawiązując trochę do kultowego Władcy Pierścieni — klucze LV0 są tymi, by wszystkimi rządzić. Sony może kombinować, próbować opóźniać rozwój wypadków, ale nie powstrzyma już raczej powoli rozpędzającej się lawiny. Jedynie modyfikacja sprzętowa byłaby w stanie położyć kres na nowo rozbudzonym ambicjom hakerów, ale przecież dopiero co na rynek wszedł ostatni model konsoli... Na razie sytuacja jest taka, że „podziemie” szybko będzie w stanie w pełni rozszyfrować każdą kolejną aktualizację.
Jak do wszystkiego doszło? Oczywiście przez chciwość. Jedna grupa miała klucze LV0, ale nie chciała ich nigdy upubliczniać, jednak druga im je wykradła, aby na tym zarobić. Ci pierwsi wypuścili więc swe odkrycie do sieci.