r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Linux wyparł własnościowy system w kolejnej dziedzinie: teraz pokieruje amerykańskimi dronami

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Wielu fanów Windows lubi wbijać szpilki zwolennikom Linuksa, wypominając, że „Pingwin” nie ma zbyt wielu poważnych zastosowań, że nawet na rynku serwerów jest systemem o mniejszościowym udziale. Choć jest to prawdą, to trzeba pamiętać, że nigdy wcześniej popularność Linuksa nie była tak duża jak dziś. Wolny system podbija nowe rynki, wypiera własnościowe rozwiązania nawet w sprawach najpoważniejszych, dotyczących życia i śmierci.

MQ-8B Fire Scout to niewielki bezzałogowy helikopter, zbudowany na bazie cywilnego modelu Schweizer 300, którego głównym zastosowaniem jest dostarczanie taktycznej informacji o polu walki i wspieranie z powietrza oddziałów piechoty armii Stanów Zjednoczonych za pomocą inteligentnych systemów broni, takich jak np. laserowo naprowadzane pociski APKWS. Zdolny do autonomicznych startów i lądowań nawet w nieprzygotowanych do tego strefach wojennych, staje się ważnym elementem zinformatyzowanej armii przyszłości.

Oczywiście Fire Scout wciąż do realizacji swoich zadań bojowych potrzebuje ludzkiego operatora, który poprzez telematyczne interfejsy prowadzi maszynę nad polem bitwy, niczym w symulatorze lotniczym. Umożliwiający to taktyczny system kontroli B2VL działał do tej pory na Solarisie 8 – własnościowym systemie operacyjnym Oracle'a, wydanym w roku 2000, dla którego oficjalnej wsparcie wygasło w marcu 2012. Od tamtego czasu producent Fire Scouta płacił firmie Larry'ego Ellisona za dodatkowe wsparcie – a jednocześnie amerykańska armia szukała alternatyw.

r   e   k   l   a   m   a

Według informacji przedstawionych przez serwis Avionics-Intelligence, Raytheon kosztem 15,8 mln dolarów przeniesie swój taktyczny system kontroli z Solarisa na Linuksa, dopasowując go jednocześnie do nowej, bazującej właśnie na Linuksie architektury sterowania, ujednoliconej dla wszystkich bezzałogowych statków powietrznych używanych przez lotnictwo wojskowe, armię i marynarkę Stanów Zjednoczonych – a także przez siły innych krajów członkowskich NATO, stosujących standard STANAG 4586.

Wybór Linuksa uzasadniony jest nie tylko atrakcyjniejszym z perspektywy wojska licencjonowaniem, ale też koniecznością ułatwienia procesu aktualizacji oprogramowania i stworzeniem bardziej intuicyjnych interfejsów użytkownika dla operatorów bezzałogowych statków powietrznych. I w tym wypadku nie obyło się bez szczypty ironii – we wrześniu zeszłego roku Oracle opublikowało Białą Księgę poświęconą wykorzystaniu w obronności oprogramowania o otwartym kodzie źródłowym, w której ostrzegało, że Linux i jemu podobne projekty to samo ryzyko, tak pod względem technicznym jak i prawnym.

Ciekawostką może być to, że w Departamencie Obrony Stanach Zjednoczonych Linux doczekał się swoich własnych lobbystów. Od pięciu lat działa grupa Mil-OSS, promująca zastosowanie otwartego oprogramowania w wojskowych projektach. Z drugiej jednak strony, wielu programistów uznających ideały Wolnego Oprogramowania, nie do końca zadowolonych jest z tego, że tworzony przez nich kod mógłby znaleźć zastosowanie w systemach broni i uzbrojenia, służących, jak to ładnie określa się w terminologii wojskowej, obezwładnianiu siły żywej nieprzyjaciela. W praktyce jednak niewiele mogą oni zrobić – prawdziwie wolne licencje (w sensie akceptowanym przez Free Software Foundation) zabraniają stawiania jakichkolwiek ograniczeń w zastosowaniach upublicznionego tak kodu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.