r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Microsoft rozpoczyna prace nad formularzem spełniającym założenia prawa do bycia zapomnianym

Strona główna AktualnościINTERNET

Wbrew ubiegłorocznym zapowiedziom, które zwiastowały, że użytkownik będzie mógł decydować o wymazaniu swoich danych z wyszukiwarki internetowej, zmiany nadeszły nie w roku 2016, ale znacznie szybciej. W ubiegłym miesiącu informowaliśmy, że Google przegrało sprawę dotyczącą prywatności i praw użytkowników. W dwa tygodnie później udostępniony został specjalny formularz, pozwalający na złożenie wniosku o usunięcie danych. Co na to Microsoft, ze swoją przeglądarką Bing? Na razie nic takiego nie oferuje, ale nad odpowiednią opcją pracuje.

Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości jaki zapadł we wspomnianej sprawie był dla jednego z amerykańskich gigantów bezlitosny: jeśli informacje o osobach prywatnych nie dotyczą osób znanych w życiu publicznym, mają być usuwane na ich żądanie. Efekt jest taki, że niemal każdy, kto zostawił po sobie jakieś ślady w Internecie, jakie trafiły do wyszukiwarki, może starać się o ich usunięcie. Google jest zdecydowanym liderem, jego wyszukiwarka od lat okupuje rynek, co często jest zresztą powodem dyskusji o niemalże monopolu na tym rynku. Wyrok daje jednak wyraźny sygnał wszystkim innym podobnym tworom, że w przypadku Unii Europejskiej muszą inaczej podchodzić do prywatności użytkowników i ją respektować.

Sama wyszukiwarka firmy Microsoft, Bing, nie jest w Polsce zbyt popularna. Nie zmienił tego nawet system Windows Phone, którego popularność jest w Polsce jedną z najwyższych na świecie. Nic w tym dziwnego, skoro wiele ciekawych funkcji nadal nie jest dostępnych, a i wyniki wyszukiwania ze stron polskojęzycznych często wydają się znacznie odbiegać od tego, co oferuje Google. Oczywiście Google nie jest wyrocznią, niemniej to właśnie w nim częściej znajdziemy interesujące nas wyniki w krótszym czasie. Udział Binga jest niewielki, ale firma i tak postanowiła respektować wyrok trybunału… odpowiedniego narzędzia jednak póki co nie oferuje.

r   e   k   l   a   m   a

Kiedy je zobaczymy i kiedy będziemy mogli z niego skorzystać? Odpowiedź na to pytanie znają najprawdopodobniej tylko pracownicy zaangażowani w projekt. Wiadomo, że prace nad odpowiednimi narzędziami już się zaczęły, niemniej wygląda to nieco dziwnie – Google ze sprawą uporało się bardzo szybko, w Microsofcie nikt się nie śpieszy. Teoretycznie używa go niewielka część użytkowników, w praktyce jednak sytuacja cały czas się zmienia: wyszukiwarka ta została wbudowana w system Windows 8, jest także domyślną wyszukiwarką OS X 10.10 od Apple, ma więc szansę na zwiększenie udziału na rynku. Czy „motywacja” do działania pojawi się dopiero po kolejnym procesie rozstrzygniętym na rzecz prywatności użytkowników?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.