r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Mozilla jest uzależniona od Google. Właśnie walczy o przyszłość swoich projektów

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Na początku tygodnia informowaliśmy o dziesiątych urodzinach przeglądarki Firefox, a także niespodziankach Mozilli, które zostały przygotowane z tej okazji. Jest tego sporo, bo rozwija się nie tylko aplikacja będąca oknem na świat, ale również inne projekty mające na celu ochronę prywatności internautów, a także zapewnienie im dostępu do nowoczesnych technologii internetowych. Wszystko to pod płaszczem wyboru niezależności, jaką miałaby być fundacja… ale czy na pewno? Sama Mozilla jest w złej sytuacji i trudno nazwać ją organizacją zupełnie niezależną.

Problem dotyczy oczywiście tego, bez czego funkcjonować się obecnie nie da: pieniędzy. Tworzenie oprogramowania czy sprzętu może być realizowane z wielką pasją i w imię wyższych idei, ale niemal zawsze, w końcu natrafia na murek zwany rzeczywistością. Nie inaczej jest z Mozillą, która do utrzymania swoich projektów potrzebuje wsparcia finansowego. Problem w tym, że fundacja jest niemalże w całości uzależniona od internetowego giganta, a zarazem swojego konkurenta na polu przeglądarek internetowych: Google. Obecnie prowadzone są rozmowy, które mogą zadecydować o przyszłym losie tak Firefoksa jak i innych projektów.

W 2004 roku pomiędzy Google a Mozillą została podpisana umowa, na mocy której wyszukiwarka korporacji jest domyślnym wyborem w przeglądarce Firefox. Fundacja otrzymuje swoją część zysków za zyski z reklam generowane przez wyszukiwarkę Google. Ostatni raz umowa ta była przedłużana w listopadzie 2011, wygasa już niebawem, prowadzone są więc rozmowy o jej kontynuowaniu. Sytuacja na rynku zmieniła się jednak znacząco od tamtego okresu. Według statystyk StatCounter, trzy lata temu zarówno Firefox jak i Google Chrome posiadały podobny udział na rynku wynoszący około 25%. Już wtedy było widać, że Chrome idzie do przodu. Obecne statystyki są dla Mozilli bezlitosne: Chrome okupuje ponad 47% rynku, Firefox traci i posiada jedynie 17%. Istnieje więc obawa, że Google może nie być zainteresowane dalszą umową na takich zasadach: skoro większość internautów korzysta z ich przeglądarki, to po co finansować konkurencyjny, otwarty projekt?

r   e   k   l   a   m   a

Sytuacja wydaje się tym gorsza, że np. w 2012 roku zyski od Google stanowiły aż 90% całkowitych przychodów i wsparcia, jakie docierało do Mozilli. Bez tych pieniędzy nie da się rozwijać przeglądarki, nie da się promować systemu Firefox OS, a nawet współpracować z ruchami LGBT w sprawie wspierania równości, co jest zresztą dla Mozilli bardzo ważną kwestią. Sprawy nie ułatwia podejście fundacji, która chce walczyć o prywatność internautów i która rozwija moduł blokowania elementów śledzących dla Firefoksa. Jego pojawienie się w wersji stabilnej uderzyłoby w wiele firm, także Google. Wprowadzenie sponsorowanych kafelków na stronie głównej przeglądarki zapewne nie wystarczy gdyby wyschło źródło bijące ze strony Google.

Mozilla nie zdradza szczegółów na temat prowadzonych rozmów. Pewnym jest, że wcale nie muszą one należeć do najłatwiejszych – choć dyrektor techniczny Mozilli, Andreas Gal, uważa, że nie ma obaw co do niezależności fundacji, trudno podzielać jego optymizm. Fundacji przyświecają piękne idee, ale ktoś tam chyba zapomniał o tym, że zyski powinno się dywersyfikować. Czasy się przecież zmieniają, zmienia się świat i wybory użytkowników: Internet Explorer nie jest już hamulcem internetowym, Chrome to natomiast lider. Czy Mozilla będzie w stanie dopasować się do nowych warunków, a zarazem nie straci wiarygodności? Odpowiedź przyniosą zapewne wyniki negocjacji i przyszłe działania fundacji.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.