r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nie zapłacisz za YouTube? Paywall Cię do tego zmusi

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Już za kilka miesięcy w serwisie YouTube pojawi się opcja umożliwiająca wykupienie konta premium. To nie żart, Google szuka nowych sposobów na zarabianie i chyba każdy się zgodzi, że kiedyś musiało się to stać. Na szczęście wprowadzenie abonamentu nie uderzy zbyt mocno w użytkowników, którzy preferują dostęp darmowy. Będzie on nadal dostępny na dotychczasowych zasadach, do czasu.

Informacje o zmianach otrzymują już twórcy filmów. Zgodnie z oficjalnym oświadczeniem Google, zmiany w przepisach wejdą w życie jeszcze w tym roku. Oglądający będą mogli zapłacić abonament, dzięki czemu zobaczą filmy bez jakichkolwiek reklam. Najprawdopodobniej dzięki opłacie możliwe będzie również oglądanie w trybie offline na urządzeniach mobilnych po ich wcześniejszym pobraniu. Wielkość abonamentu nie jest jeszcze znana, choć nieoficjalne szacunki mówią o 10 dolarach na miesiąc. Przeciwnicy opłat nie powinni się martwić, serwis nadal będzie dostępny w formie znanej do tej pory… o ile zdecyduje tak twórca filmu.

Oferta może zainteresować przede wszystkim osoby, które zarabiają na YouTube. Oprócz zysków z reklam jakie otrzymują obecnie, będą zarabiać także na subskrypcji, z której zgarną 55%. Oczywiście wszystko zależy od tego, ile osób z abonamentem obejrzy nasze filmy i ile czasu spędzi na naszym kanale. Do tej optymistycznie wyglądającej liczby należy więc podchodzić z rezerwą.

r   e   k   l   a   m   a

Szacuje się, że od 50 do nawet 80% oglądających używa oprogramowania do blokowania reklam. Po co mieliby więc płacić, skoro już teraz oglądają filmy bez jakichkolwiek natręctw? Tutaj do akcji wkracza wspomniany paywall. Dla oglądających istotne jest to, że twórcy filmów będą mogli je ograniczyć jedynie do osób, które posiadają płatny abonament. Niektóre z materiałów staną się więc niedostępne dla użytkowników, którzy nie chcą płacić. Oferta może więc zainteresować znacznie więcej internautów, niż mogłoby się wydawać. Rzecz jasna będą oni mogli również zmienić używany serwis i obserwowane kanały na inne, dostępne za darmo.

Serwis YouTube znamy wszyscy, nie każdy jednak wie, że początkowo nie był to projekt Google. Największa na świecie baza filmów powstała w 2005 roku, a rok później została przejęta przez giganta za kwotę 1,65 miliarda dolarów. Dziewięć lat później sytuacja jest patowa: YouTube wciąż przynosi straty, pomimo, że ma ponad miliard aktywnych użytkowników, a w ciągu miesiąca oglądają oni sześć miliardów filmów. Wynika to z gigantycznych kosztów całej infrastruktury, jaka stoi za serwisem. Szacuje się, że w każdej minucie przesyłane na serwery Google jest około 100 godzin kolejnych filmów. To wymaga sprzętu, energii i bardzo dobrych łączy, nie są one natomiast darmowe.

Szukanie nowych sposobów zarobku nie dziwi. Choć YouTube jest obecnie liderem pod względem liczby użytkowników, nie przekłada się to na zarobki. Konkurencja w postaci np. Netfliksa depcze po piętach. Poważnym problemem jest również Facebook, który wyraźnie promuje filmy umieszczone na swoich serwerach i w ostatnim czasie umożliwił ich osadzanie na zewnętrznych stronach internetowych.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.