r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nowa ustawa o prawach konsumenta: klienci e-sklepów mogą się cieszyć (do czasu, aż sklepy się nie zamkną)

Strona główna AktualnościBIZNES

Sejm, głosami 388 posłów (przy 30 przeciw i jednym wstrzymującym się) uchwalił ustawę o prawach konsumenta, przenoszącą niemal wszystkie założenia unijnej dyrektywy do polskiego systemu prawnego. Wejdzie ona w życie już od połowy czerwca tego roku, w znaczący sposób zmieniając realia handlu w naszym kraju, w szczególności handlu internetowego. Ułatwienie procesu reklamacyjnego i dłuższy czas na zwrot towarów zakupionych w Sieci na pewno ucieszą konsumentów – czy jednak nie zaszkodzą biznesowi?

Niemal pełna harmonizacja praw konsumentów w 28 krajach członkowskich UE w teorii otwiera przed przedsiębiorcami nowe możliwości, ułatwiając im, dzięki standaryzacji rozwiązań prawnych, ekspansję na nowe rynki. Nie brakuje jednak opinii, że wprowadzone zmiany uderzą przede wszystkim w małe sklepy, być możne nawet eliminując je z rynku, ze względu na niemożliwość dostosowania swoich modeli biznesowych do nowych realiów.

Przyjrzyjmy się bliżej temu, co zyskuje na nowej ustawie konsument. Po pierwsze, ułatwiono znacznie proces reklamacji towarów. Obecnie reklamowane towary mogą być naprawiane wiele razy. Nabywca nie może odstąpić od umowy, jeżeli wada nie jest istotna. Dzięki nowej ustawie, jeśli nabyta rzecz okaże się wadliwa, będzie można od razu zażądać zwrotu pieniędzy lub wymiany na nową. Co prawda sklep może zaoferować naprawę w wypadku wad określonych jako drobne, ale skorzystanie z takiego prawa do naprawy możliwe będzie tylko raz.

r   e   k   l   a   m   a

Okres ochrony reklamacyjnej wciąż będzie wynosił dwa lata, wydłużeniu ulega jednak czas szczególnej ochrony konsumentów, związany z domniemaniem o wadzie ukrytej. Chodzi o to, że obecnie w ciągu pół roku od sprzedaży uznaje się, że jeśli doszło do uszkodzenia rzeczy, to jest ono wynikiem wadliwości istniejącej już w momencie sprzedaży. To sprzedawca, jeśli chce odrzucić w tym okresie wniosek reklamacyjny, musi udowodnić, że przedmiot uległ uszkodzeniu ze względu na używanie niezgodne z jego przeznaczeniem. Zmiany w ustawie o prawach konsumenta wydłużają ten czas szczególnej ochrony do roku.

Wydłużeniu ulega też prawo do zwrotu towaru zakupionego poza lokalem przedsiębiorstwa (czyli w praktyce przez sklep internetowy). Do tej pory konsument miał prawo do odstąpienia od tak zawartej umowy 10 dni. Czas ten ulega wydłużeniu do 14 dni. Aby konsumenci nie nadużywali tego prawa, korzystając z zakupionych przedmiotów, które następnie decydują się bez konsekwencji finansowych zwrócić, ustawodawca przewidział dla sprzedawców prawo ubiegania się o rekompensatę za obniżenie wartości towaru w razie wykrycia śladów zużycia. Można się jednak domyślać, że w wypadku wielu rodzajów produktów – np. elektroniki komputerowej – wykazanie tego będzie bardzo trudne. Koszty zwrotu towaru ponieść ma sprzedawca.

Nowe prawo wymaga też, by konsumenci robiący zakupy na odległość byli lepiej informowani o swoich prawach. Karą za niepoinformowanie o prawie do odstąpienia umowy zawartej na odległość jest dziś wydłużenie okresu prawa do takiego odstąpienia do trzech miesięcy. Nowa ustawa zmienia ten karny okres do 12 miesięcy. Oprócz tej informacji, ustawodawca wymaga, by konsument otrzymał pełną listę informacji o sprzedawcy, o towarze i o jego cenie. Tu ciekawostka – w unijnej dyrektywie była mowa o tym, że sprzedawcy zwolnieni są z tego obowiązku dostarczania pełnych informacji przy sprzedaży towarów o wartości nie przekraczającej 50 euro. Członkowie pracującej nad ustawą komisji sejmowej zdecydowali się w Polsce obniżyć ten próg do 50 złotych,

Konsekwencje wprowadzonych zmian sięgają dalej, niż tylko do relacji sprzedawca-konsument. Przykładowo, Wojciech Konecki, dyrektor generalny Związku Pracodawców AGD CECED Polska, przekonany jest, że nowa ustawa doprowadzi do bankructwa tysiące małych serwisów naprawczych, utrzymujących się do tej pory ze zleceń od producentów. W sytuacji, gdy ułatwiona zostaje wymiana wadliwego towaru lub zwrot pieniędzy, sprzętu nikt nie będzie naprawiał – prawdopodobnie szybko wyląduje na śmietniku.

Z kolei czterokrotnie niższy próg kwoty zwalniającej z kompleksowego informowania klienta o jego prawach oznaczać będzie, że sprzedawca kosmetyku za 59 zł będzie musiał przygotować obszerną dokumentację na trwałym nośniku, taką samą, jak sprzedawca telefonu za kilkaset złotych. Do tej pory takich obowiązkowych pozycji było 11, nowa ustawa wymienia ich 21. Co gorsze, sporo informacji będzie musiało być podanych przed zawarciem umowy i przekazanych konsumentowi tuż przed finalizacją zamówienia – zrealizowanie tego w reżimie stosowanym dziś przez większość sklepów internetowych będzie wymagało wprowadzenia poprawek w oprogramowaniu sklepów, tak by uniknąć prawnego ryzyka.

Jedyną chyba pozytywną zmianą z perspektywy właścicieli sklepów jest uproszczenie ram prawnych, w jakich działają. Do tej pory podlegali zarówno Kodeksowi Cywilnemu, jak i ustawie o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej. Nowa ustawa ujednolica przepisy, sprowadzając wszystko do Kodeksu Cywilnego. Czy to jednak będzie wystarczającą rekompensatą za zwiększone ryzyko biznesowe, związane z wydłużeniem okresu zwrotów, obciążeniem kosztami przesyłek i zwiększeniem odpowiedzialności reklamacyjnej? Pokaże to rynek. Według badań Nokaut.pl w 2013 roku działało już ponad 10 tys. sklepów internetowych, z których 20% zostało założonych w ciągu poprzedniego roku. Zobaczymy, ile z nich przetrwa do roku 2015.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.