r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nowe MacBooki są tak dziwne, że profesjonaliści sięgają po Ubuntu

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Prezentując nowe MacBooki Apple przesadził z „udziwnieniami”, a konsekwencje już odbijają się na sprzedaży. Trudno powiedzieć, czy Apple to w ogóle zauważy, ale na pewno zauważył to dystrybutor komputerów z Ubuntu, System76. Dla dużego producenta kilka sztuk to kropla w morzu, ale dla System 76 może to być dorobek życia.

MacBooki zaprezentowane kilka dni temu nie spełniają wymagań wielu grup. Już pojawiły się żarty o przycisku Esc na USB-C, fotografów martwi brak gniazda na karty SD w MacBookach Pro, a do tego dochodzi limit 16 GB RAM-u w laptopach rzekomo profesjonalnych, gdzie wielu życzyłoby sobie mieć 32 GB albo i więcej. Oczywiście możliwość przesiadki zależy przede wszystkim od wykorzystywanego oprogramowania (Photoshopa na Linuksa nadal nie ma), więc nie należy się spodziewać, że od dziś użytkownicy macOS masowo będą kupować sprzęt innych producentów.

Windows jest pewnie niezłą alternatywą, zwłaszcza na tak fantastycznych urządzeniach, jakie ostatnio prezentował Microsoft. Okazało się jednak, że Apple oddał przysługę innemu, pozornie nieznaczącemu konkurentowi – Ubuntu. Natychmiast po zakończeniu prezentacji Apple'a firma System76 zanotowała ogromny ruch na swojej stronie i musiała na szybko dokupić zasoby, by witryna wytrzymała tyle odwiedzin. Sklep jeszcze nigdy nie cieszył się tak wysokim zainteresowaniem laptopami z Ubuntu i zupełnie nie był na to przygotowany.

r   e   k   l   a   m   a

To oczywiście niezły powód do świętowania. Z okazji sporego zainteresowania klientów laptopami z Ubuntu, a w szczególności kierowanym do grafików i graczy modelem Oryx Pro, System76 oferuje darmową wysyłkę laptopów na terenie Stanów Zjednoczonych.

Na koniec dodam, co nie jest pewnie żadnym zaskoczeniem, że jeśli zestawimy ze sobą MacBooka Pro i 15-calowego laptopa Oryx Pro od System76 o podobnej specyfikacji, maszyna z Ubuntu wypada bardzo dobrze pod względem stosunku mocy obliczeniowej do ceny. Sprzęt z lepszymi podzespołami i Ubuntu można mieć za niecałe 2 tysiące dolarów, podczas gry MacBook Pro kosztuje 2400. Oczywiście wzornictwa nie ma co porównywać…

Oryx Pro nie ma też wielu dodatków, które mają MacBooki Pro i prawdopodobnie nie da się z niego zrobić hackintosha. Warto jednak wiedzieć, że zarówno na MacBooku, jak i na Oryksie, można bez problemu uruchomić Windowsa.

I kilka uwag rednacza:

Fakt faktem, w ostatnich dniach w Internecie pojawiło się mnóstwo głosów ludzi niezadowolonych z limitu pamięci w nowych MBPro. Nagle okazało się, że niemożliwe jest pracowanie z jedynie 16 GB RAM, a decyzję Apple’a o ograniczeniu maksymalnej pamięci (ze względu na konieczność zmniejszenia zużycia energii) porównywano nawet do sławetnych „640 KB RAM, które powinny wystarczyć każdemu”. Nagle jakby zapomniano, że do tej pory najbardziej nawet podkręcone MacBooki Pro miały maksymalnie 16 GB RAM – i jakoś nadawały się do poważnej pracy. Czyżby nagle oprogramowanie stało się znacząco bardziej pamięciożerne?

Wrócmy jednak do wspomnianego Oryxa Pro. Faktycznie, pod względem parametrów wypada przyzwoicie – jak każdy inny laptop PC w tej klasie cenowej. A co to za klasa? Najlepiej byłoby porównać tę maszynę do generycznych gamingowych laptopów z GeForce serii 10, jakie ostatnio bujnie wykwitły na rynku. Ot takie sporawe, ciężkawe maszyny – niedawno testowaliśmy Hyperbooka SL502VR oraz MSI GE62VR. Można powiedzieć, że laptopy System76 mogłyby stanąć koło wspomnianych modeli, wyróżniając się po prostu preinstalowanym Ubuntu.

Wszystko inne pokazuje jednak absurd zestawienia Oryxa Pro i MacBooka Pro. 15-calowy model waży 2,5 kg (wobec 1,8 kg MacBooka Pro), oferuje w najlepszym razie zwykły wyświetlacz IPS 1920×1080 px (w porównaniu do 2880×1800 px z pełnym gamutem barw P3 MacBooka Pro), do tego dochodzi brak Thunderbolta 3, słabszy akumulator (60 Wh wobec 76 Wh), przy jednocześnie większym zużyciu energii. Jakie to lepsze podzespoły? Takie, które nam pasują? To już nie jest porównanie jabłek do pomarańczy, lecz jabłek do dyni.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.