r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nowy dyrektor BlackBerry chce ocalić firmę, jak kiedyś ocalił Sybase. Telefony Z3 i Q20 na horyzoncie

Strona główna AktualnościBIZNES

BlackBerry stoi na krawędzi przepaści. Kanadyjski producent niegdyś tak popularnych smartfonów dowiedział się w lutym br., że jego udział na rynku mobilnym USA spadł do poziomu 0,0% - a przecież jeszcze cztery lata temu wynosił 43%. Najwyraźniej sławni i wierni użytkownicy telefonów BlackBerry, tacy jak Kim Kardashian, Barack Obama czy Eric Schmidt nie zdołali przekonać tych wszystkich Johnów Smithów, by nie zwracali uwagi na iPhone'a, telefony z Androidem, czy nawet Windows Phone, markę jeszcze przecież kilka lat temu nieistniejącą. Odkąd zwierzchnictwo nad firmą przejął w 2012 roku Thorsten Heins, firma kwartał po kwartale przedstawiała wyniki pod kreską. Jesienią 2013 roku mówiono już o stratach operacyjnych na poziomie miliarda dolarów kanadyjskich i zwolnieniu 4,5 tysiąca pracowników. Ostatecznie firma uniknęła sprzedaży, inwestorzy postanowili dać BlackBerry ostatnią szansę, z nowym dyrektorem na czele, Johnem Chenem. W wywiadzie udzielonym na dziennikowi Financial Times, w zaskakująco szczerych słowach, przedstawił on zarys swojej strategii, mającej na celu ocalenie „Jeżynki”.

Rzadko kiedy od menedżerów najwyższego szczebla można usłyszeć słowa wykraczające poza marketingową nowomowę. John Chen mówi jednak otwarcie: szanse na to, że zdoła ocalić firmę, szacuje na 50%. To, że kogoś mówiącego takie rzeczy wybrano na nowego dyrektora zarządzającego, nie jest formą korporacyjnego masochizmu. Chen był wcześniej przez wiele lat dyrektorem zarządzającym producenta baz danych i oprogramowania analitycznego Sybase, którą ocalił w podobnie złej sytuacji. Z firmy wartej w 1997 roku 362 mln dolarów zdołał uczynić potentata wartego 5,8 mld dolarów (za tyle Sybase zostało kupione w 2010 roku przez niemieckiego SAP-a).

Tym razem, jak ocenia to Chen, będzie jednak trudniej, bo i sytuacja BlackBerry jest bardziej skomplikowana. Przede wszystkim, tak jak zrobił to z Sybase, nowy dyrektor chce jak najszybciej przywrócić firmie (która przecież od dawna nie widziała zysku) rentowność. Pomoże w tym nie tylko zapowiedziana restrukturyzacja i zwolnienia (firma pozbywa się 40% swojej siły roboczej), ale też radykalna zmiana procesu projektowego nowych „Jeżynek”, przynajmniej tych z niższej półki. Partnerem BlackBerry, odpowiedzialnym nie tylko za produkcję, ale też i projektowanie sprzętu, został tajwański przemysłowy gigant Foxconn. Samo BlackBerry skupić się ma przede wszystkim na rozwoju systemu operacyjnego i aplikacji dla telefonów.

r   e   k   l   a   m   a

Pierwszy telefon wyprodukowany przez Foxconna, BlackBerry Z3, pojawić się ma na rynku już w kwietniu na rynku Indonezji. Oferowana w cenie poniżej 200 dolarów słuchawka z 5-calowym ekranem 540x960 pikseli, dwurdzeniowym procesorem 1,2 GHz, 1,5 GB RAM, 8 GB pamięci masowej flash, niezłą kamerą 5 Mpix, cyfrowym zoomem i lampą błyskową, oraz co chyba najważniejsze, baterią o robiącej wrażenie pojemności 2650 mAh, działać będzie oczywiście pod kontrolą BlackBerry OS-a 10.2.1. To nowoczesny, bazujący na QNX-ie system operacyjny czasu rzeczywistego, który pozwala wykorzystać zasoby sprzętowe urządzenia znacznie efektywniej, niż Android, iOS czy Windows Phone.

Walcząc o niższy segment rynku modelem Z3, John Chen nie zapomina też o wyższym segmencie, na którym flagowym modelem był chłodno raczej przyjęty Z10 – telefon z dużym dotykowym ekranem, pozbawiony charakterystycznej dla BlackBerry klawiatury QWERTY. Wielu analityków uważało za poważny błąd marketingowy wprowadzenie na rynek Z10 przed Q10, modelem z fizyczną klawiaturą, i nowy dyrektor przyznaje im rację. Dlatego nową flagową Jeżynką ma być Q20, model nie tylko z tradycyjną klawiaturą, ale też z tak lubianym przez użytkowników trackpadem i fizycznymi przyciskami Menu, Wstecz, Wyślij i Koniec. Q20 będzie miał dotykowy ekran 3,5”, największy jak do tej pory zastosowany przez firmę w słuchawkach z fizyczną klawiaturą, charakteryzować się też ma wykonaniem z najbardziej wytrzymałych, niezawodnych materiałów i baterią o bardzo dużej pojemności.

Chen poinformował też o dalszych losach popularnego komunikatora BBM. Do wersji na Androida i iOS-a dołączy niebawem wersja dla Windows Phone, powstająca przy współpracy z Nokią. BlackBerry znalazło też niezły pomysł na zarabianie na komunikatorze – i to bez wciskania użytkownikom reklam do wiadomości. W panelu aktualizacji komunikatora pojawiać się mają od czasu do czasu sponsorowane wpisy. Kilka razy w ciągu miesiąca użytkownicy otrzymają też sponsorowane zaproszenia od właścicieli kanałów sieci społecznościowej BBM Channels.

Nowy dyrektor zapewnił też, że jest na dobrej drodze do odzyskania pozycji BlackBerry w świecie biznesu. Firma w ciągu ostatnich lat utraciła co prawda swoich najważniejszych korporacyjnych klientów, ale choć ich odzyskanie, czy też pozyskanie nowych będzie trudne, to klienci tacy są bardziej lojalni, niż klienci indywidualni.

Widać, że giełda wierzy w Johna Chena. Jeszcze w grudniu akcje BlackBerry można było kupić w cenie poniżej 6 dolarów. Obecnie cena akcji przekracza 10 dolarów. Może więc Jeżynki, ciekawie wyróżniające się interfejsem i solidnością wykonania w powodzi kolejnych słuchawek z dotykowymi ekranami, nie są skazane na wymarcie?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.