r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

ONZ dyskutuje nad zakazem „zabójczych robotów”, Rosja takie maszyny wprowadza do akcji

Strona główna AktualnościSPRZĘT

W tym tygodniu Organizacja Narodów Zjednoczonych przedyskutować ma kwestię wykorzystania robotów bojowych w świetle obowiązującej Konwencji CCW (Konwencji o zakazie lub ograniczeniu użycia pewnych rodzajów broni konwencjonalnych). Już teraz wiadomo jednak, że wypracowanie konsensusu w tej sprawie nie będzie łatwe. Mocarstwa, w szczególności Rosja i Stany Zjednoczone nie ukrywają swojego zainteresowania autonomicznymi systemami broni i uzbrojenia, podczas gdy obrońcy praw człowieka robią co mogą, by przekonać decydentów, że konieczne jest wprowadzenie międzynarodowego zakazu prac nad uzbrojonymi i inteligentnymi maszynami.

Organizacje Human Rights Watch i International Human Rights Clinic przygotowały wspólnie raport pt. Shaking the Foundations: The Human Rights Implications of Killer Robots, przedstawiający kwestię wykorzystania zabójczych robotów z perspektywy praw człowieka, w szczególności przyjętej przez państwa członkowskie ONZ Powszechnej deklaracji praw człowieka. Autorzy raportu zwracają szczególną uwagę na kwestię odpowiedzialności za decyzje o życiu i śmierci, podejmowane przez takie autonomiczne systemy. W razie zbrodni wojennej, kto miałby zostać pociągnięty do odpowiedzialności – dowódca, programista czy producent systemu?

Zdaniem obrońców praw człowieka, roboty mają poważne problemy z oceną dopuszczalnej na polu bitwy przemocy. Ocena taka wymaga ludzkich zdolności rozumowania i interpretowania aktualnych informacji w kontekście szerszych wydarzeń. Przykładowo policjanci podczas pościgów nie używają przeciwko ściganym całej dostępnej im broni, lecz stopniują przemoc w zależności od całego tła wydarzeń i stanu umysłowego przestępców. Tymczasem zastosowanie w takiej sytuacji robotów bojowych, pozbawionych empatii, współczucia i zdolności zrozumienia szerszego kontekstu stoi w opozycji do powszechnie uznawanego prawa do życia.

r   e   k   l   a   m   a

Zwolennicy autonomicznych broni twierdzą, że z czasem rozwój techniki pozwoli usunąć wspomniane zagrożenia, ale czy mają w tej kwestii rację? W zeszłym roku w tej kwestii wypowiedziało się ponad 270 ekspertów z dziedziny sztucznej inteligencji i robotyki, podpisując list otwarty do rządów państw, w którym wzywa się do wprowadzenia zakazu prac nad maszynami, które same decydowałyby o zastosowaniu siły.

Ta szlachetna inicjatywa może być już jednak sporo spóźniona. Autorzy raportu piszą, że w pełni autonomiczne systemy broni i uzbrojenia to wciąż kwestia przyszłości, której można zapobiec. Tymczasem w kwietniu tego roku w Sieci pojawiło się wideo demonstrujące możliwości nowego rosyjskiego robota bojowego MRK-002-BG-588. Ten pojazd gąsienicowy o rozmiarach niewielkiego auta wykorzystywany ma być przede wszystkim do ochrony baz rakietowych i mobilnych wyrzutni pocisków balistycznych. Uzbrojono go w karabin kalibru 12,7 mm (z opcjonalnym kbk 7,62 mm oraz wyrzutnią granatów). Co szczególnie interesujące, operator robota może wskazać mu do 10 celów, a następnie przełączyć w tryb autonomiczny. Rosyjska maszyna sama rozpocznie wówczas atak, podejmując decyzje w kwestii wyboru celów i zastosowanych środków.

Do tej pory państwa Zachodu nie zdołały pokazać niczego podobnego. Stany Zjednoczone od lat rozwijają oczywiście bezzałogowe pojazdy powietrzne, uzbrojone w bomby i rakiety, ale ich samodzielność ogranicza się do startów i lądowań. Działania na polu bitwy przebiegają pod kontrolą ludzkiego operatora, posiadającego dzięki telemetrii pełną wiedzę o sytuacji taktycznej. Z etycznego punktu widzenia użycie takiego drona do ataku niczym nie różni się od wysłania na pole bitwy np. helikopterów z ludzkimi pilotami. Co prawda podejmowano próby wykorzystania autonomicznych lądowych platform broni (słynne systemy Talon/SWORD), ale nigdy nie wyszły one poza fazę eksperymentu. Obawiano się, że jeśli coś pójdzie źle, to prace nad wojskową robotyką zostaną zahamowane przez opinię publiczną na całe dziesięciolecia.

Rosjanie wydają się nie mieć takich zahamowań – w 2013 roku minister obrony Federacji Rosyjskiej Siergiej Szojgu zapowiedział zwiększenie wykorzystania przez armię robotów, a kilka miesięcy później wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin, odpowiedzialny za przemysł obronny i kosmiczny, ogłosił budowę nowych fabryk i laboratoriów, w których powstawać będą bojowe roboty, zarówno do zastosowań wojskowych, jak i policyjnych.

Wydaje się więc, że Zachód został postawiony przed faktem dokonanym: wyścig zbrojeń w dziedzinie wojskowej robotyki już trwa, i żadne raporty obrońców praw człowieka niewiele tu zmienią. Można sądzić, że doczekamy się w armiach krajów NATO robotów, które będą służyły do zwiadu, transportu i być może atakowania celów za pomocą broni obezwładniających, które nie są objęte ONZ-towską konwencją. Tylko że „na wszelki wypadek” uzbrojenie takich robotów będzie modularne, łatwe do wymiany na coś przydatniejszego na polu bitwy, np. działko czy wyrzutnię granatów.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.