Pozyskane w ostatnim czasie 75 milionów dolarów gwarantować ma, że na rynku po pierwsze pojawi się produkt dopracowany, a po drugie w takich ilościach, aby więcej niż sprostać zapotrzebowaniu, na jakie nastawiają się początkowo pomysłodawcy. Wszystko przy uwzględnieniu również posiadaczy mocnych urządzeń przenośnych. Jeżeli ktoś jeszcze nie wierzy w VR prosto ze smartfona to John Carmack ma go skutecznie przekonać do zmiany nastawienia. Legendarny programista podobno opracowuje takie rozwiązania, że będziemy się zastanawiali, jak są możliwe. Nie będę sugerował, że nam oczy z orbit wyjdą, bo tego raczej byśmy tutaj nie chcieli, prawda?
Iribe cieszy się także z powodu przewidywanego przyśpieszenia przez mającą się na przestrzeni 5 do 10 lat upowszechnić (czy raczej upowszednić?) technologię VR rozwoju rynku PC oraz urządzeń mobilnych, co odstawi konsole jeszcze bardziej na boczny tor. Coś, po co przyjdzie w wirtualnym świecie po prostu sięgać, będzie musiało być coraz bardziej szczegółowe i rzeczywiste, a to nie tyle oczywista szansa dla producentów gier erotycznych, co właśnie głównie wytwórców podzespołów, z układami graficznymi na czele. Apetyt rośnie w miarę widzenia, gdyby tak sparafrazować stare powiedzenie...