r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Otwarte sterowniki grafiki nie dla Maxwelli. NVIDIA zapomniała o obietnicach składanych deweloperom

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Ryzyko stworzenia złośliwego oprogramowania zapisującego się w BIOS-ie, czy proceder podrabiania kart graficznych, które przedstawiają słabszy procesor jako mocniejszą jednostkę, były dla Nvidii na tyle groźne, że firma zdecydowała się na wprowadzenie wraz z debiutem mikroarchitektury Maxwell cyfrowego podpisywania obrazów firmware. Kij ma jednak dwa końce: utrudnienie życia fałszerzom i twórcom złośliwego oprogramowania to także spore utrudnienie życia twórcom otwartych sterowników i odcięcie się od tych użytkowników Linuksa, którzy nie chcą korzystać z własnościowego oprogramowania.

Niska jakość własnościowych sterowników AMD na Linuksie oznacza, że ci wszyscy, którzy chcieliby zająć się nie tylko poważną pracą na tym systemie, ale też pograć (np. w jedną z ponad tysiąca gier dostępnych na platformie Steam), wybierają przeważnie Nvidię. Nieprzypadkowo: wydajny i energooszczędny sprzęt po prostu spełnia oczekiwania, działając na Linuksie równie dobrze, a czasem i lepiej, niż na Windows. Słynne „Fuck you” wypowiedziane pod adresem „zielonych” przez Linusa Torvaldsa na pewno nie było spowodowane niedostatkami w tej kwestii.

Tak jest jednak tylko wtedy, kiedy korzystamy ze sterowników własnościowych. Dla tych, którzy nie chcą, albo z różnych przyczyn nie mogą brudzić linuksowych jąder binarnymi blobami Nvidii pozostaje korzystać z domyślnych linuksowych sterowników nouveau, tworzonych przez społeczność metodami odwrotnej inżynierii i udostępnianych na licencji MIT. Ich wydajność jest niższa, zakres obsługiwanych funkcji ograniczony, ale dla wielu osób wystarcza. Od 2014 roku, kiedy to udało się opanować podwyższanie częstotliwości zegara GPU po uruchomieniu systemu, nouveau w zasadzie wystarcza do typowych zastosowań. Co najważniejsze, sterownik ten jest dostępny w praktycznie każdej linuksowej dystrybucji już na starcie, więc od jakości jego działania zależą pierwsze wrażenie użytkowników sprzętu z czipem Nvidii.

r   e   k   l   a   m   a

Sam fakt, że deweloperom nouveau udało się osiągnąć aż tyle budzi szacunek – w przeciwieństwie do AMD, NVIDIA nie oferuje niezależnym deweloperom praktycznie żadnej dokumentacji na temat swoich procesorów graficznych. Stworzyli oni cały zestaw narzędzi pozwalających na śledzenie zachowania kart Nvidii pod kontrolą własnościowych sterowników, zgłaszania przez użytkowników konfiguracji sprzętowych i ekstrakcji firmware z pamięci karty. W ten sposób udało się okiełznać karty w mikroarchitekturze Fermi i Kepler, pozwalając na wykorzystanie możliwości grafiki 3D bez konieczności dotykania binarnego blobu.

Z Maxwellem sytuacja okazała się znacznie trudniejsza. GPU wymaga podpisanego firmware. NVIDIA co prawda zapowiedziała, że dostarczy deweloperom nouveau odpowiednie podpisane obrazy – ale na zapowiedziach się skończyło. W ciągu ostatniego roku nie otrzymali oni niczego. Ben Skeggs, przygotowując łatki dla nouveau dla Linuksa 4.1 poskarżył się na tę sytuację. Od Linuksa 3.19 otwarty sterownik obsługuje Maxwelle, ale jedynie na bardzo podstawowym poziomie – pozwalając jedynie ustawić rozdzielczość wyświetlania, bez jakiekolwiek akceleracji sprzętowej. W 4.1 raczej nie będzie lepiej, gdyż programiście brakuje mikrokodu zmiany kontekstu. Skeggs przyznaje, że poświęcił wiele czasu na próby obejścia wymogu zastosowania podpisanego firmware, ale nie dał rady. Zastosowane zabezpieczenia daleko wykraczają poza to, co byłoby niezbędne do ochrony hosta przed złośliwym oprogramowaniem. Nowy sprzęt Nvidii, jak podkreśla programista, jest po prostu bardzo nieprzyjazny dla otwartego oprogramowania.

Najlepiej byłoby oczywiście polecić w tej sytuacji użytkownikom Linuksa głosowanie portfelem i wybieranie produktów konkurencji, ale w tej konkretnej sytuacji byłoby to tylko mydlenie oczu. Na Linuksie do bardziej poważnych i niepoważnych zastosowań NVIDIA po prostu nie ma dziś konkurencji – Catalysty pozostawiają wciąż wiele do życzenia, a nowy ujednolicony model sterowników AMD będzie działał tylko na sprzęcie, którego jeszcze nie ma. Intel też nie jest tu odpowiedzią, większości popularnych zamkniętych gier nawet nie uruchomi się na otwartych sterownikach „niebieskich”, a te które ruszą, raczej wydajnością nie zachwycą (zwykle otwarty linuksowy sterownik Intela osiąga wyniki o 20-30% gorsze niż własnościowy sterownik dla Windows). Tu bardziej jest konieczne kolejne potrząśnięcie Nvidią, tak jak swego czasu zrobił to Linus Torvalds. Regularne dostarczanie podpisanego firmware, nawet nie samego mikrokodu, pozwoliłoby zapewnić wsparcie nouveau dla Maxwelli na poziomie wystarczającym do takich typowych zastosowań. Do grania bowiem i tak się będzie wybierało oficjalne sterowniki własnościowe.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.