Co ciekawe, głowa Sony Worldwide Studios Shuhei Yoshida sam nie rozumie fenomenu PS4. Liczba egzemplarzy konsoli sprzedanych w przeciągu 9 miesięcy od debiutu zaskoczyła producentów, tak samo jak wcześniej popyt na sprzęt w okolicach premiery. Zwyczajnie brakowało go na półkach sklepowych, co również w Polsce było widoczne, zwłaszcza w serwisach aukcyjnych, gdzie windowano ceny. Niepokój w Sony wzbudza fakt, że firma nie jest w stanie dojść do tego, co tak naprawdę napędza w tej chwili szum wokół jej produktu, a więc trudno planować jakiekolwiek reakcje, kiedy zacznie spadać.
Pewne ruchy na przyszłość są niemniej podejmowane. Chociaż konkretnych wrażeń z opracowanej przez speców z Sony technologii stojącej za Project Morpheus na razie próżno szukać w sieci, bo w ręce dziennikarzy oddano tylko wczesne prototypy, firma mocno wierzy w sukces rozwiązań pokroju Oculus Rift. Nadal żałuje się, że Facebook nie wybrał Morfeusza, ale nie zaprzestaje prac nad dopracowaniem własnego rozwiązania, stworzonego typowo do współpracy z konsolą. Wraz z premierą gogli VR Sony, nastąpi odkurzenie kontrolerów Move. Wtedy też ujawni się kolejna przewaga nad Microsoftem.
Wydawałoby się, że w starciu urządzeń nowej generacji porzucono kwestię sterowania ruchami w grach, w czym za czasów przeogromnej popularności Wii dopatrywano się przecież przyszłości rozrywki. Nie pamiętam, kiedy ostatnio korzystałem z Kinecta na Xboksie 360, a Move od dawna zbiera kurz w jednej z szuflad i na pewno nie jestem w tym osamotniony. Sony zdaje sobie sprawę, iż lekko na siłę proponowało nabywcom kamerkę do PS4, w odróżnieniu od Microsoftu jednak nie skreśla zupełnie swoich już wprowadzonych rozwiązań. Wręcz przeciwnie, bo na ich bazie szykuje potencjalnie rewolucyjną zabawę w wirtualnej rzeczywistości. Oculus Rift od niedawna używa własnej kamerki, a Project Morpheus korzystać będzie z jako-tako upowszechnionych już produktów, z zapomnianym Move włącznie, który kupowany był na potęgę z PS3. Popularne pałki idealnie sprawdzą się w roli kontrolerów przy błądzeniu w świecie VR.
Rzecz jasna na chwilę obecną trudno jeszcze z całą pewnością i stanowczością mówić o upowszechnieniu się domowej cyberprzestrzeni, zwłaszcza kiedy ma się na względzie przerażającą wizję izolacji społecznej. Sony nie celuje jednak w jedno wielkie MMO, a obrało jasną drogę dostarczania po prostu nowego rodzaju rozrywki, nie zapominając, że PlayStation 4 przedstawia jako maszynę do grania. Jeżeli technologia VR się przyjmie, a wiele wskazuje na to, iż tak właśnie będzie, Microsoft będzie musiał na szybko kombinować z Xboksem One, pozostając przynajmniej dwa wielkie kroki (gogle, kontroler do ręki) w tyle za Sony. Chyba, że bardzo po cichu coś samemu już szykuje...