r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Puste groźby hakerów: nikt nie zginął po internetowej premierze „The Interview”

Strona główna AktualnościINTERNET

Obiecywali strach i cierpienie tym, którzy chcieli się pośmiać. Radzili oddalić się od miejsc, w których będzie wyświetlany film. Jak jednak w erze Internetu oddalić się od YouTube? Kontrowersyjna komedia „The Interview”, której twórcy pozwolili sobie na przedstawienie udanego zamachu na przywódcę Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, swoją oficjalną premierę miała nie w kinach, lecz w Sieci.

To było interesujące i nieco zaskakujące posunięcie ze strony wciąż liżącego rany po cyberataku północnokoreańskich hakerów Sony Pictures. Producent w obawie przed zamachami bombowymi zrezygnował z kinowej premiery filmu w największych sieciach kin. Jeszcze tydzień przed świętami zapewniał, że nie ma planów co do dalszej dystrybucji „The Interview”. Była to jednak typowa zmyłka.

Sony Pictures przyznało, że tego samego dnia, kiedy opublikowało swój komunikat, skontaktowało się z Google, Microsoftem i innymi partnerami – operatorami usług Video on Demand. Gdy prezydent Barrack Obama potępiał decydentów firmy za spełnienie żądań „Strażników Pokoju” (Guardian of Peace – tak podpisują się napastnicy), film był przygotowywany do cyfrowej dystrybucji. Michael Lynton, dyrektor wykonawczy Sony Pictures stwierdził, że wybrano tę drogę, aby trafić w dzień premiery do jak największej liczby osób.

r   e   k   l   a   m   a

W ten sposób „The Interview” stało się nie tylko pierwszym filmem, którego premierę próbowano regulować atakiem terrorystycznym w cyberprzestrzeni i groźbą takiego ataku w świecie fizycznym, ale też pierwszym wysokobudżetowym filmem dużego producenta, który swoją premierę miał poza dużymi sieciami kin. Dzisiaj komedię można obejrzeć w serwisach YouTube Movies, Google Play, Microsoft Xbox Video, w cenie ok. 6 dolarów za wypożyczenie. Linki można znaleźć na oficjalnej stronie filmu.

Warto wspomnieć jednak, że film zdecydowało się pokazać około 300 niezależnych kin. Żadne z nich nie zostało zniszczone, stawiając Strażników Pokoju w kiepskim świetle. Nie zginął także żaden z oglądających film, których grający jedną z głównych ról w nim James Franco zachęcał do robienia sobie zdjęć w trakcie seansu i publikowania nich na Twitterze.

Pierwsze informacje o sprzedaży nie są jednak zbyt zachęcające. Analitycy przekonani są, że cyfrowa dystrybucja pozwoli Sony Pictures odzyskać część nakładów poniesionych na produkcję filmu, ale to nie jest poziom przychodów porównywalny z dystrybucją w dużych sieciach kin. Ostatni z filmów, który miał jednoczesną premierę w Sieci i w kinach, „Arbitrage” z Richardem Gere, z biletów kinowych przyniósł 35 mln dolarów, a z usług VoD – tylko 12 mln dolarów.

Władze Korei Północnej nie ustosunkowały się do tej formy premiery. Phenian skrytykował jedynie ostatnią dyskusję w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nad domniemanym łamaniem praw człowieka w tym kraju, uznając ją za deklarację wojny.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.