„Wyścig zbrojeń” pomiędzy producentami koparek dla Bitcoinai innych kryptowalut na bazie algorytmu SHA-256 sprawił, żewyliczanie bitcoinów stało się dla zwykłego Kowalskiegopraktycznie nierealne. Za sprawą mocy obliczeniowej układów ASICwykorzystywanych w nowoczesnych koparkach, poziom trudnościwyliczania bitcoinów wzrósł do takiego poziomu, że posiadaczbardzo przecież silnej karty Radeon 7970 może za jej pomocąobecnie wyliczyć ok. 0,005 BTC miesięcznie – równowartość ok.9 złotych. Jeśli jednak tę samą kartę wykorzystać do wyliczaniakorzystających z algorytmu scryptlitecoinów, to miesięczny „urobek” wyniesie dziś około 8 LTC,to jest około 375 zł miesięcznie.
Taki stan rzeczy doprowadził do szybkiego znikania z rynku kartgraficznych z procesorami od AMD, któremu towarzyszyło nieustannewindowanie ich ceny przez detalicznych sprzedawców, którzy nawetnieukrywają, że sprzedają je z myślą o wykorzystaniu wkoparkach kryptowalut. Sugerowane ceny producenta dawno przestałymieć znaczenie. Flagowego Radeona R9 290X trudnokupić w cenie poniżej 2 tysięcy złotych, a jeśli jakaśtańsza partia pojawi się już w sprzedaży, wnet zostaje wykupiona.Jeszcze gorzej jest u sprzedawców amerykańskich – tam ceny R9290X potrafią przekroczyć nawet 800 dolarów. Analogiczna sytuacjadotyczy słabszych modeli Radeonów, nawet karty R9 270 sprzedawanesą w cenie 30-40% wyższej niż sugerowana cena producenta.
Naiwnością jest sądzić, że taka sytuacja na rynku jest dlaAMD korzystna. Owszem, Radeony sprzedają się świetnie, a popytwinduje ceny. Różnice między cenami dla hurtowników pokrojuAmazona czy NewEgg a ceną dla końcowego klienta nie trafiająjednak do kieszeni firmy z Sunnyvale, która od premiery swojej nowejgeneracji Radeonów nie zmieniła ich cen. Jednocześnie wysokie cenyodstraszają od nowych Radeonów tych, na których AMD najbardziejpowinno zależeć – graczy. Odstraszeni mogą zacząć spoglądaćna „zielone” karty – procesory graficzne Nvidii, ze względu naswoją architekturę, nigdy nie nadawały się do opłacalnegowyliczania kryptowalut, więc nie działa na nich taka presja rynku,jak na czipy „czerwonej” drużyny.
W ten sposób AMD straciło swoją główną przewagękonkurencyjną nad Nvidią, czyli świetną cenę. R9 290/290X byłypostrzegane jako znakomici konkurenci flagowych kart Nvidii – GTX780 i Titan. Radeony te zapewniały porównywalną (a w niektórychtestach nawet wyższą) wydajność, będąc przy tym odczuwalnie dlaportfela tańsze. Atrakcyjniejsza cena to już jednak przeszłość: GTX 780 można dziś kupić nawet za 1800 zł, nie ma przy tymproblemów z dostępnością. Ceny w USA są jeszcze atrakcyjniejsze,na Amazonie bez problemu znajdziemy nową Nvidię za 500 dolarów.
Tańsze karty Nvidii stawiają pod znakiem zapytania całąstrategię AMD związaną z innowacyjnym interfejsem programowaniagrafiki 3D Mantle. To prawda, że pozwala on na osiągnięcielepszych wyników niż Direct3D czy OpenGL (i to nawet o 15-20%), alesame wyniki w benchmarkach nie wystarczą, by przekonać producentówgier do inwestowania w technologię, z której mało kto będziekorzystał. Firma z Sunnyvale musi pokazać, że gracze korzystają zRadeonów, by usprawiedliwić optymalizacje silników gier pod kątemMantle. Jeśli okaże się, że nowe mocne Radeony służą przedewszystkim górnikom litecoinów i innych kryptowalut na baziescryptu, to znalezienie takiego usprawiedliwienia będzie bardzotrudne.
Sytuację mogłoby trochę zmienić pojawienie się układów ASICdo wyliczania algorytmu scrypt, wskutek czego spadłaby opłacalnośćwykorzystania w tym celu Radeonów. Prace nad takimi koparkamipodobno trwają, zbierane są zamówienia w przedsprzedaży (mimo żewielu wątpi w wiarygodność deklaracji mało znanych chińskichproducentów). Pewne jest jednak to, że nawet jeśli czipy ASIC dlascrypt się w końcu pojawią, nie zapewnią one tak drastycznejprzewagi nad procesorami graficznymi AMD, jak to było w wypadkualgorytmu SHA-256 – więc zainteresowanie koparkami na bazieRadeonów długo jeszcze będzie wpływało na sytuację rynkową.