Nie chodzi o byle kogo, bo o jednego z ojców całej (również „papierowej”) marki Planescape. McComb zakończył niemal pracę przy Wasteland 2 i zaczął się zastanawiać nad tym, co robić dalej. Jedną z opcji jest właśnie próba powrócenia do Tormenta. Podobnie jak Avellone wcześniej, Colin uświadamia graczom, że nie może być raczej mowy o bezpośrednim następcy kultowego klasyka. Jeśli powstanie nowy projekt, będziemy mieli do czynienia ze światem nie opartym na systemie Dungeons & Dragons, lecz z czymś niezależnym. Najważniejsze to zabrać odbiorcę w fantastyczny świat, który zaprzeczał będzie temu, co znane, a tym samym zaskakiwał i zmuszał do nieszablonowego myślenia. To byłaby ponadto znów osobista historia gracza, głęboko przez niego przeżywana.
Czuć, że McComb ma gdzieś w zeszytach rozpisanych wiele pomysłów, ale jeszcze nie pora, abyśmy je poznali. Na razie próbuje zmotywować nas wyraźnie do powrotu myślami do wrażeń wywołanych przez obcowanie z Planescape: Torment lata temu, ale też przefiltrowanie tego wszystkiego przez sito własnych przeżyć na przestrzeni czasu, jaki minął od premiery gry. Świat poszedł do przodu, nowy projekt musi być współczesny.