r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Sprzedaż Galaxy Note 7 jak „wysyłanie bomb do klientów”? Tajwance nowy egzemplarz wybuchł w kieszeni (aktualizacja)

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Aktualizacja

Amerykańskie media donoszą o jeszcze jednym wypadku zapłonu Galaxy Note 7, którego ofiarą padł pan Michael Klering z Kentucky. Telefon zapalił się w nocy, gdy jego właściciel spał, a wdychanie toksycznego dymu sprawiło, że trafił do szpitala, z ostrym zapaleniem oskrzeli.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Samsung o sprawie wiedział od wtorku, ale zachowywał milczenie. Omyłkowo za to trafił do ofiary SMS przedstawiciela Samsunga do swojej centrali, w którym proponuje on albo grę na przetrzymanie, jeśli zarząd uzna że to warte, albo zobaczenie, co takiego w praktyce wyjdzie z gróźb Kleringa.

Płonące Galaxy Note 7 to już żaden news, ale ten kolejny przypadek przynajmniej uprawdopodabnia historię pana Briana Greena, któremu ten właśnie model smartfonu Samsunga, już oznaczony jako bezpieczny, zapalił się na pokładzie samolotu linii Southwest. Tajwańskie media donoszą o historii znanej jedynie z imienia panny Lai, która wybrała się nocą na spacer z pieskiem do parku w Tajpej. Spacer przerwał „dźwięk jakby strzału”, po którym jej całkiem nowy Note 7 zrobił się bardzo gorący i zaczął dymić.

Przerażona kobieta, czując gorąco na swoich pośladkach szybko wyciągnęła telefon z kieszeni i rzuciła go na ziemię – a gdy dym opadł, zebrała to co zostało w etui i wybrała się do swojego miejsca pracy, gdzie jej koledzy zrobili powypadkowe fotki. Jak stwierdziła w wywiadzie udzielonym później lokalnym mediom, Galaxy Note 7 kupiła w sierpniu, a gdy z telewizji usłyszała o globalnej akcji wymiany zagrożonych zapłonem smartfonów, wymieniła swój egzemplarz na nowy 27 września. Działał 10 dni.

r   e   k   l   a   m   a

Samsung Taiwan już wydał oświadczenie w sprawie. Podobnie jak w wypadku awarii na pokładzie samolotu, także i tu nic w tej odpowiedzi konkretnego. Firma próbuje się otóż skontaktować z klientką, miała nadzieje na wycofanie produktu i chce wyjaśnić przyczynę wypadku – jednak bez przeprowadzenia dochodzenia nie może potwierdzić, że chodzi o egzemplarz po wymianie.

Panna Lai nie zamierza łatwo odpuścić sprawy, tym bardziej że na zaprezentowanych przez nią zdjęciach opakowania telefonu wyraźnie widać czarny kwadrat, którym Samsung oznaczał egzemplarze uznane „bezpieczne”, przesłane do wymiany. Podkreśliła, że do tej pory zawsze miała telefony z serii Note, jest przyzwyczajona do androidowego oprogramowania, ale w przyszłości rozważy Apple lub inne marki smartfonów. Od Samsunga chce zwrotu pieniędzy, nie życzy sobie żadnego innego modelu tej firmy – bezpieczeństwo jest dla niej najważniejsze.

Federacja Konsumentów Tajwanu już wezwała lokalny oddział Samsunga do zaprzestania zarówno sprzedaży Note 7 jak i wymiany „zagrożonych” egzemplarzy tych smartfonów na nowe. W końcu najwyraźniej wszystkie egzemplarze są zagrożone, a w tej sytuacji, zdaniem Tajwańczyków, kontynuowanie sprzedaży może być porównane do wysyłania bomb do klientów.

Wszyscy użytkownicy Samsunga, zanim teraz rzucą się na nowego iPhone’a, powinni zapoznać się z historią pani Yvette Estrada, której zapłonął w domu iPhone 6 plus, ładujący się na komodzie. Syk, strzał, a potem ogień dochodzący z obudowy, tak silny że sytuację opanował dopiero mąż pani Estrada, który płonącego iPhone’a wrzucił do zlewu.

W odpowiedzi Apple zaoferowało nowego iPhone’a 6 Plus na wymianę, ładowarkę i nową podstawkę ładującą do Apple Watcha (która również ulec miała zniszczeniu). Prowadzi także śledztwo w sprawie, tym bardziej pilne, że kilka dni wcześniej zapłonął iPhone 6 Plus w kieszeni pewnego studenta, Darina Hlavaty.

A Wy co, wciąż śpicie ze smartfonami w łóżkach?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.