r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Tak się kończy centralizacja: polskie banki zamykają konta bitcoinowych serwisów

Strona główna AktualnościINTERNET

Na polskich i międzynarodowych forach związanych z kryptograficznymi walutami pojawiły się ostatnio doniesienia o działaniach banków BZWBK i BPH, które miały wypowiedzieć umowy o prowadzenie rachunków tym klientom, którzy wykorzystywali je do transakcji związanych z obrotem bitcoinami. Cała sprawa jest o tyle ciekawa, że w uzasadnieniu takiego wymówienia powołano się na uzasadnione podejrzenie, że rachunek jest używany do celów niezgodnych z przepisami prawa – tymczasem obrót bitcoinami (sic!) nie jest objęty jednoznacznymi przepisami prawa polskiego. Z jednej strony rażący błąd logiczny, z drugiej przyjęcie kojarzącej się z totalitarnymi systemami prawnymi zasady, że to co nie jest dozwolone, jest zakazane, daje sporo do myślenia.

Legalność obrotu kryptowalutami to chyba najmniej ważny aspekt ich istnienia – przynajmniej w oczach ich zwolenników, często rekrutujących się ze środowisk anarchokapitalistycznych i libertariańskich. Lekceważenie aspektów prawnych nie sprawi jednak, że przestaną one istnieć. W Polsce faktycznie obrót kryptowalutami nie jest uregulowany prawnie, co więcej, z prawnego punktu widzenia nie są one nawet walutami – a handel nimi został przez skarbówkę uznany za formę usługi i obłożony podatkiem VAT.

Niezależnie od tego czym Bitcoin i pokrewne mu koncepcyjnie inne kryptowaluty są, fakt że urząd państwowy decyduje się na obłożenie ich podatkiem wyraźnie świadczy o tym, że nie można obrotu bitcoinami uznać za cel niezgodny z przepisami prawa. Świadczy o tym choćby art. 6 pkt 2 ustawy o VAT z 11 marca 2004 roku, wskazującego na brak przyzwolenia ustawodawcy na opodatkowanie takich czynności jak paserstwo, handel narkotykami czy prostytucja.

r   e   k   l   a   m   a

Kilka dni temu na łamach subreddita /r/bitcoin pojawił się wpis, którego autor donosił o wypowiedzeniu przez nowosądecki oddział Banku Zachodniego WBK SA umowy rachunków klientowi, który korzystał z nich m.in. do obrotu bitcoinami, powołując się, jak wspomnieliśmy już, na uzasadnione podejrzenie, że rachunek wykorzystywany jest do celów niezgodnych z przepisami prawa.

Stroną w umowie z BZWBK SA miał być, jak twierdzą użytkownicy Wykopu, właściciel serwisów liliontransfer.org i autovaulta.com. Na nim jednak się nie skończyło. Ten sam los, choć z rąk BPH, spotkał bitcoinową giełdę Bitmarket.pl, należącą do firmy znanej dobrze na rynku domen – Michau Enterprises. Jej operator wyjaśnił, że obecnie niemożliwe jest zasilenie kont w serwisie z powodu zamknięcia przez bank rachunków spółki. W tym wypadku jednak oficjalnym powodem było co innego. Wykorzystano moment po opłaceniu prowizji od wszystkich transakcji, gdy saldo było chwilowo ujemne – i zamiast czekać na regularnie przeprowadzane uzupełnienie, umowy rachunków wypowiedziano z powodu debetu.

Trudno powiedzieć, czy to przejawy zakrojonej na szerszą skalę akcji, czy też odosobnione przypadki działań wymierzonych w notujących duże obroty użytkowników. Sam BZWBK nie jest entuzjastą kryptowalut. W zeszłym roku wprowadził do regulaminu użytkowania swoich kart debetowych zakaz używania ich w transakcjach związanych z bitcoinami. Karty te, dzięki możliwości relatywnie anonimowego pozyskania, były chętnie używane przez społeczność zainteresowanych kryptowalutami.

Inwestujących w kryptowaluty anonimowość dotąd nigdy specjalnie nie interesowała – wręcz przeciwnie, wielu z nich postrzegało ją jako dodatkowe ryzyko inwestycyjne, grożące delegalizacją bitcoinów i powiązanym z tym spadkiem kursu, czyli jedynej rzeczy, jaka miała dla nich znaczenie. Dla użytkowników bitcoinów sytuacja nie jest już tak jednoznaczna. Wiele osób zainteresowało się kryptowalutami właśnie ze względu na możliwość przeprowadzania szybkich prywatnych transakcji między nieujawniającymi swojej tożsamości stronami. Działania banków wymierzone w inwestorów pokazują jednak, że i oni będą musieli zastanowić się nad swoim podejściem. Co zrobią, gdy wykorzystywane przez nich giełdy zostaną przez władze zamknięte, a konta bankowe zablokowane?

By zrealizować ideę anonimowej, bezpiecznej waluty internetowej, której nikt nie kontroluje i którą każdy może wykorzystać w dowolnym celu, czy to handlowym, spekulacyjnym czy innym, zarówno sama sieć Bitcoin, jak i obrót bitcoinami muszą podążać w stronę daleko posuniętej decentralizacji, uniezależnienia się od wszelkich regulowanych instytucji finansowych, tak by zaufanie stron było gwarantowane wyłącznie przez matematykę i oprogramowanie. Takie rozwiązania już powstają – warto wspomnieć o rozproszonej giełdzie ZeroReserve czy hiszpańskim projekcie Coinfeine. W połączeniu z OpenBazaar, zdecentralizowanym rynkiem, pozwalajacym na dowolnej natury anonimowe transakcje między stronami, stanowią one spełnienie libertariańskiego snu o wolnym i nieregulowanym handlu. Fundamenty software'owe są coraz lepsze – i widać po wydarzeniach ostatniego roku, że już nikt nie dysponuje środkami pozwalającymi na skończenie z Bitcoinem, a już na pewno nie są to polskie banki.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.