W pozwie złożonym w Kalifornii piosenkarka domaga się ustalenia tożsamości osób opisanych jako John Doe 1 oraz John Does 2-100. Sprawa dotyczy materiałów, które nie miały trafić do obiegu: roboczych wersji nagrań, dem, ujęć ze studia, teledysków, a także zdjęć i filmów zza kulis oraz odrzuconych fotografii z sesji i prac nad albumem.
Ariana Grande twierdzi, że sprawcy nie tylko przejmowali te pliki, ale też mieli je sprzedawać i publikować w serwisach X, TikTok oraz YouTube. Według pozwu takie działania naruszają prywatność artystki i łamią kalifornijską ustawę Comprehensive Data Access and Fraud Act, która dotyczy nieuprawnionego dostępu do komputerów i danych.
Jak miały wyglądać ataki na otoczenie Ariany Grande
Z dokumentów wynika, że celem ataków byli także współpracownicy piosenkarki w Stanach Zjednoczonych. W 2019 r. hakerzy mieli wykraść zdjęcia Grande z konta Dropbox należącego do fotografa.
WIDEOCzy ten obiekt to pierwszy odkryty egzoksiężyc? Jest pewien problem
Rok później zhakowano urządzenie mobilne producenta, z którego zniknęły niepublikowane nagrania wideo. Z kolei w 2024 r. oszuści mieli wykorzystać e-maile phishingowe, by zdobyć niewydane fotografie od technika współpracującego z jednym z fotografów artystki.
W pozwie podano, że tylko w 2023 r. wyciekło 45 niewydanych piosenek, a od debiutu Grande w 2011 r. miało dojść do setek podobnych naruszeń. Celem postępowania jest teraz ustalenie, kto stał za przejęciem i rozpowszechnianiem tych materiałów.