r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Ubisoft usuwa ludziom gry. Pokazuje, jak łatwo komuś coś zabrać z cyfrowego konta

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Jedni gracze nie ufają cyfrowej przyszłości gier, a inni ochoczo nabywają tanie klucze na różnorakie tytuły, bo mają pewne źródła, nie przejmując się brakiem pudełka. Ubisoft pokazuje jednak, że w świecie, w którym coraz popularniejsza jest cyfrowa dystrybucja, tak naprawdę nie wiadomo, czy coś należy do nabywcy. Firma usunęła wielu fanom Far Cry 4 tytuł z kolekcji, gdyż kody go aktywujące pochodziły od „dziwnych” sprzedawców.

Tak przynajmniej utrzymuje Ubisoft. Stanowisko wydawcy jest jasne. Według siebie ma prawo unieważniać klucze pochodzące z szemranych źródeł, za które uznano między innymi sklepy G2A czy Kinguin, od dawna zajmujące się sprzedażą tańszych gier w cyfrowej formie. Dystrybutorzy ci ugruntowali swoją pozycję wśród graczy i w dodatku są przez nich ochoczo chwaleni, nie może więc być mowy o pozyskiwaniu tytułów do oferty za pośrednictwem powiedzmy kradzionych kart kredytowych. Nikogo nie uratuje nawet paragon, jeśli ma, a grono użytkowników ze znikającymi grami rośnie. Poza Far Cry 4, w nicość rozpływają się też cyfrowe kopie Watch Dogs i kilku innych projektów.

Przyzwyczailiśmy się chyba, że mało nas obchodzi, skąd pochodzi towar, jeśli możemy go nabyć dużo taniej, a w dodatku z potwierdzeniem zakupu. Tymczasem w przypadku cyfrowych egzemplarzy gier, aktywowanych w Uplay czy też analogicznie na platformie Steam, okazuje się, że nie ma problemu, aby produkt nam odebrać, w dodatku bez szans na refundację i bez słowa wytłumaczenia. Ubisoft daje nam teraz do zastanowienia, bo przecież również pudełkowe wydania gier PC są w większości jedynie nośnikami danych z dołączonym kluczem aktywacyjno-instalacyjnym. Wiele sklepów ma oficjalne dojścia, by w łatwy sposób w hurtowych ilościach pozyskać takie normalne edycje gier, przepisać z karteczki kod i łatwo sprzedać tytuły przez Internet, bez instrukcji oraz kartonu. Warto wiedzieć jednak, że teoretycznie odsprzedawanie wyłącznie kluczy jest zabronione, bo to nie jest pełny produkt. Może więc warto wreszcie zacząć głębiej wczytywać się w w postanowienia Steama, Uplay czy Origin, by za moment nie płakać? Tak na wszelki...

r   e   k   l   a   m   a

Należy przypomnieć, że w ostatnim czasie Valve zablokowało handel grami w postaci tzw. giftów, czyli kupowanymi taniej w jednych rejonach świata oraz sprzedawanymi jako prezenty nieco drożej, lecz wciąż okazyjnie, w innych. Firma dawno zmieniła też już zasady użytkowania Steam, stając się w sumie jedną wielką wypożyczalnią gier, a nie sklepem, tylko mało kto się tym przejął. Co jednak, gdy tak jak Ubi, ktoś postanowi zrobić weryfikację legalności wszystkich gier na koncie i w rezultacie sporo ich poznika? Sklepy z kluczami zazwyczaj oferują dodatkowo gwarancję działania kodów, ale tylko na 30 dni.

Aktualizacja, 28.01.2015 9:30

Electronic Arts oświadczyło, że część z powyższych kluczy została pierwotnie nabyta w Origin jednak na numery skradzionych kart kredytowych. Firma równocześnie zdecydowała się w tej chwili na usunięcie gier Ubisoftu z oferty cyfrowego sklepu w imię zwiększenia bezpieczeństwa użytkowników.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.