O dogłębnej analizie pakietów w sieciach nowych generacji, czyli propozycji standardu Y.2770, była mowa pod koniec listopada podczas World Telecommunication Standardization Assembly — odbywającego się co 4 lata spotkania, podczas którego ITU wyznacza sobie kolejne cele. Podobnie jak inne propozycje Związku, ta również nie była dostępna publicznie i nie należy spodziewać się, że będziemy mieli wgląd w którąkolwiek z wersji roboczych opracowywanego standardu. Na razie plan jest w bardzo wczesnym stadium rozwoju, ale już podstawowe wytyczne budzą niepokój takich organizacji, jak Center for Democracy & Technology, są również sprzeczne z tym, na co pracowały inne ciała wyznaczające standardy, na czele z W3C i IETF, który od zawsze stara się, aby nie dało się w Sieci „założyć podsłuchu”.
Te niepokojące zapisy mówią na przykład o tym, że systemy DPI mają obowiązkowo odszyfrowywać transmisje, jeśli będą miały dostęp do kluczy. Nie wiadomo w jakich warunkach operator sieci miałby uzyskać nasze prywatne klucze, ale to nie wróży niczego dobrego. Znalazł się tam także zapis o tym, że prowadzone będą prace poświęcone identyfikacji aplikacji, co według niektórych oznacza, że ITU przymierza się do omijania protokołów IPsec, pojawiła się również teoria o wprowadzeniu usług „premium” w dostępie do Sieci (na przykład oglądanie filmów byłoby dostępne tylko wybranym), wymyślnej cenzurze i przekierowywaniu ruchu zależnie od używanej aplikacji. Zapisy o zebranych, odszyfrowanych danych mówią o potrzebie ich ochrony, ale nie proponują żadnych konkretnych standardów ani nie określają, kto miałby dostęp do tych danych uzyskać. Działanie takich systemów w sieci podległej operatorowi tworzy ponadto nowy wektor ataku, a nic nie wskazuje na to, aby ktoś przejmował się modelowaniem zagrożeń — mimo że jest to niezbędny krok przy opracowywaniu standardów.
To wszystko wygląda jeszcze gorzej w połączeniu z propozycją przekazania decydującego głosu w kwestiach związanych z cyberbezpieczeństwem w ręce Narodów Zjednoczonych oraz nadania niektórym postanowieniom Związku statusu obowiązkowych.
Na osłodę Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny opublikował podsumowanie jednego z posiedzeń, w którym podkreśla, że ogromna większość obradujących członków (w sumie 193 kraje i ponad 700 firm, głównie z sektora prywatnego) poparła wagę artykułu 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, czyli prawa do wolności wyrażania opinii oraz poszukiwania informacji w dostępnych mediach. Delegaci reprezentujący Tunezję rozpoczęli dyskusję o ochronie tych praw również w świecie cyfrowym i potępili ostatnie wydarzenia, które zaowocowały odcięciem całego kraju od Sieci. Sekretarz Generalny Związku, Hamadoun Touré, przypomniał również, że w konstytucji organizacji jest zapis gwarantujący, że ITU będzie dbać o swobodę korespondencji za pośrednictwem publicznych usług międzynarodowych. O wolność słowa teoretycznie nie musimy więc się martwić.