r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

WIWA HD 95 MC i WIWA HD 50 MC+ - tunery z Memo Control

Strona główna Lab Odtwarzacze multimedialneSPRZĘT

Za nami pierwsze wyłączenia sygnałów analogowych. Mieszkańcy województw lubuskiego i częściowo wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego i warmińsko-mazurskiego mogą oglądać telewizję wyłącznie w cyfrowej jakości. Pomimo zalet jakie niesie ze sobą nowy standard, wiele osób musiało przygotować swoje odbiorniki dokupując do nich tunery telewizyjne spełniające wymogi Ministerstwa Infrastruktury. Dla niektórych wybór był prosty – wybrali pierwszy lepszy model z marketowej półki. Warto jednak przeglądnąć oferty różnych producentów i wybierać sprawdzone produkty. Do tego większość firm prześciga się w wymyślaniu dodatków, a niektóre z nich mogą się okazać kluczowe. Ciekawą propozycją są tunery WIWA z pilotami uczącymi się obsługi innych domowych urządzeń. Do testów otrzymaliśmy modele HD 95 MC i nieco odmiennej konstrukcji HD 50 MC+.

WIWA HD 95 MC to klasyczny tuner w stacjonarnej obudowie wykonany głównie z metalu. Mimo swoich niewielkich rozmiarów zmieszczono w nim zasilacz oraz komplet najczęściej wymaganych interfejsów. Na tylnej ściance znajdziemy kolejno wejście i wyjście antenowe, gniazdo koaksjalne, port HDMI, eurozłącze i analogowe gniazdo audio. Na froncie umieszczono port USB 2.0 do obsługi pamięci zewnętrznej, mały wyświetlacz i trzy przyciski do zmiany kanałów i włączania urządzenia. Oprócz przewodu zasilającego, który nie jest odłączany, nie mogę się do niczego doczepić. Tuner ma odpowiednią wagę do swoich gabarytów, nie przesuwa się z podłączonymi przewodami i nie grzeje się mimo wewnętrznego zasilania.

Wspomniałem, że WIWA odświeżyła swoją ofertę o urządzenia wyposażone w pilota z funkcją Memo Control. Nie jest to innowacja na rynku technologicznym, bo uniwersalne piloty pamiętają dość odległe czasy, jednak w przypadku tunerów DVB-T to dodatek, którego konkurencja nie oferuje. Jak to działa? Bardzo prosto, wystarczy diody obu pilotów skierować do siebie i postępować według krótkiej instrukcji. Jednym przyciskiem uaktywnia się stan programowania, wybiera się guzik z czterech dostępnych w strefie memo i w jego miejsce przypisuje dowolny z innego pilota. Po zatwierdzeniu, klawisze osobnej strefy mogą obsługiwać dodatkowe urządzenia. Można nieco ponarzekać na ilość programowalnych guzików, ale ostatecznie te dostępne wystarczają (u mnie włączanie TV, zmiana źródła sygnałowego i regulacja głośności odbiornika). Prosty dodatek, a dzięki niemu pozbyłem się ze stołu jednego zbędnego pilota – rewelacja. Muszę jednak napisać, że pierwsze podejście nie było zadowalające. Z czterech przycisków dwa nie zostały przypisane, a przycisk zmniejszający głośność w ogóle nie chciał zadziałać. Dopiero po kilkukrotnym powtórzeniu operacji udało się uzyskać pożądany efekt.

r   e   k   l   a   m   a

Pilot od WIWA jest bardzo podobny do tego w testowanym wcześniej tunerze KORR HD 128. Gdyby nie baterie, prawie nic by nie ważył, a jego grubość ledwo przekraczałaby 5 milimetrów. Mimo to dobrze leży w dłoni, nie trzeszczy przy wciskaniu guzików. Te znowu podobnie jak we wspomnianym modelu wydają charakterystyczny dźwięk kliknięcia, co ułatwia obsługę urządzenia w sytuacjach kiedy to potrzebuje kilku sekund więcej na wykonanie operacji. To co napisałem to tylko detale, największą różnicą i to z rezultatem mało korzystnym dla WIWA jest celność. Niestety trzeba obrać dokładny kierunek, aby dioda widziała się z odbiornikiem, bo nawet lekkie przesunięcie uniemożliwia sterowanie. Dla mnie spora wada.

Przy pierwszym uruchomieniu tunera pojawia się kreator szukania programów. Znalezione kanały działały prawidłowo, żaden nie wyświetlał informacji o braku sygnału (zdarzało się w innych urządzeniach). Wygląd i obsługa menu identyczna jak w KORR HD 128. Zresztą to już chyba standard, że urządzenia bazujące na tych samych, albo zbliżonych układach, oferują praktycznie identyczne interfejsy użytkownika. Taki sam wygląd to jednak nie taka sama szybkość działania. Okazuje się, że inne modele potrafią być żwawsze chociażby w przerzucaniu listy kanałów. Mam tutaj na myśli prywatny model Fergusona Ariva. Nie mówię, że WIWA jest wolna, bo do jej pracy nie mam zastrzeżeń, ale mając dwa urządzenia obok siebie widziałem różnicę.

Tuner nie wymaga konfiguracji, po skanowaniu jest gotowy do pracy, nawet sam uruchamia pierwszy program. Kanały wybiera się "przeskakując" jeden po drugim lub z wyświetlanej listy. Do tego dochodzi elektroniczny program telewizyjny, w którym oprócz informacji znajdziemy opcje nagrywania i planowania seansów. Na uruchomionym programie można kliknąć przycisk info, aby dowiedzieć się więcej na temat wyświetlanego filmu. Udogodnień jest wiele i naprawdę widać je po przesiadce z telewizji analogowej. Warto przy zakupie tunera pomyśleć o pamięci zewnętrznej (zwykłej pamięci USB), dzięki której każdy film będzie można zatrzymać i odtworzyć w dogodnym momencie. Będzie ona również niezbędna do nagrywania programów według wcześniej ustalonego harmonogramu.

Tuner telewizyjny ma jeszcze jedną ogromną zaletę – jest odtwarzaczem plików multimedialnych. Powiem więcej, w cenie urządzenia otrzymujemy możliwość uruchamiania filmów, z którymi nie radzą sobie proste dedykowane urządzenia. WIWA HD 95 MC bez problemów odtwarza pliki w popularnych formatach (lista obsługiwanych plików). Sprawdziłem najczęściej występujące rozszerzenia AVI, MP4 i MKV - również w rozdzielczości Full HD z napisami SRT jak i polskimi TXT i byłem mile zaskoczony. Gdyby jeszcze tuner miał opcje podłączenia do lokalnej sieci, od razu zastąpiłbym nim odtwarzacz. Oczywiście oprócz filmów, z pamięci zewnętrznej można puszczać muzykę i oglądać zdjęcia.

Tuner to niestety kolejne urządzenie w domu i chociażby ze względów estetycznych nie wszystkim ono pasuje. Można kupić TV z wbudowanym dekoderem, ale to generuje już sporo większe wydatki. Rozwiązaniem jest model WIWA HD 50 MC+, który spokojnie można schować za telewizorem. Ma on w sobie zintegrowane i regulowane na zawiasie eurozłącze (chyba dostosowane do sytuacji gdzie odbiornik stoi blisko ściany), posiada HDMI, a nawet port USB. Wyróżnia je głównie odbiornik z wyświetlaczem dołączanym do urządzenia po kablu. Niestety trzeba go przykleić lub ustawić w widocznym miejscu, ponieważ pilot działa tak samo jak w wyżej opisanym HD 95 MC. Początkowo łudziłem się, że może w takim modelu pilot będzie działał na falach radiowych, albo przynajmniej będzie zdecydowanie bardziej odporny na zmiany płaszczyzny i kierunku – tutaj mocno się rozczarowałem. Warto też dodać, że taka zintegrowana konstrukcja nagrzewa się do wysokich temperatur. Już po kilku minutach od uruchomienia obudowa była gorąca. Poza tym pomimo kilku różnic związanych z odtwarzanymi formatami, obsługa telewizji cyfrowej niczym się nie różni.

Podsumowując, WIWA zaproponowała nową funkcjonalność, która, mam nadzieję, zostanie jeszcze lepiej rozwinięta. Nie zgodzę się z informacją o Memo Control ze strony producenta, cytuję „..jest to unikalne rozwiązanie na skalę światową, której staliśmy się prekursorem”, nawet mój kilkuletni pilot od dekodera może programować obsługę TV i dodatkowego odtwarzacza i nie jest ograniczony kilkoma guzikami. W nim jest to jeszcze bardziej wygodne, bo u góry mam po prostu przyciski TV, DVD, i dekoder i przełączam się między urządzeniami. Mimo wszystko w kontekście urządzeń DVB-T jest to rozwiązanie nowe i na pewno warto uwagi. Cena za model HD 95 MC wynosi około 120 złotych, natomiast ceny HD 50 MC+ poznamy niebawem, gdyż jest to urządzenie dopiero zaplanowane do sprzedaży detalicznej.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.