r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Widmo restrukturyzacji unosi się nad Mozillą. Firefoksa uratować może już tylko marketing?

Strona główna AktualnościBIZNES

Te wszystkie dotychczasowe starania na rzecz wzmocnienia pozycji Firefoksa na rynku przeglądarek nie przyniosły spodziewanych wyników. Przeglądarka Mozilli słabo wypada względem swoich konkurentów, nawet na rynkach tradycyjnie jej sprzyjających, takich jak Polska czy Niemcy. Gambit z Firefox OS-em raczej nie pomógł: pozycja „liska” w segmencie mobilnym jest, dosadnie mówiąc, żadna. W takich właśnie realiach rynkowych Mozilla będzie musiała zmierzyć się z restrukturyzacją, od której zależy jej dalsza przyszłość. Już wiemy, że planowane są poważne zmiany kadrowe i zwrot w strategii marketingowej.

TechCrunch jako pierwszy uzyskał te informacje, a Mozilla je potwierdziła. Wiemy, że Gong Li, od zeszłego roku prezes Mozilla Corporation, odchodzi z organizacji. Wraz z nim odejść ma też Rick Fant, wiceprezes pionu mobilnego. Za ich zaangażowanie podziękował obecny dyrektor zarządzający, Chris Beard, zapowiadajac zarazem, że poszukiwany jest nowy wiceprezes dla Firefox OS-a, który ma umożliwić skupienie się na kolejnej fazie rozwoju tego systemu.

Jak widać chiński menedżer długo swojej pozycji nie utrzymał. Pan Gong z Mozillą związany był od 2007 roku, do której przeszedł po odejściu z chińskiego oddziału Microsoftu. W 2011 roku został dyrektorem zarządzającym Mozilli Tajwan, a w 2014 roku dyrektorem operacyjnym Korporacji Mozilla – by kilka miesięcy później zostać wyniesiony na stanowisko prezesa. Cichy i spokojny informatyk, bardziej znany ze swoich osiągnięć naukowych, najwyraźniej nie odnalazł się w burzliwej atmosferze panującej w wewnętrznie podzielonej organizacji, która do dziś liże rany po odejściu wynalazcy JavaScriptu Brendana Eicha. Przypomnijmy, że w zeszłym roku Eich, wybrany na stanowisko nowego dyrektora zarządzajacego, zmuszony został do ustąpienia przez lobby homoseksualne, nie mogące się pogodzić z tym, że swego czasu wsparł on finansowo inicjatywę mającą uniemożliwić małżeństwa między osobami tej samej płci w stanie Kalifornia.

r   e   k   l   a   m   a

Niewykluczone, że w grę mogą i tym razem wchodzić kwestie kulturowe – pomiędzy wierszami wypowiedzi pana Gonga można było wyczytać, że wychowany w tradycyjnej chińskiej obyczajowości menedżer niekoniecznie przychylnym okiem patrzy na obowiązującą dziś w amerykańskiej branży IT obyczajowość. Można się spodziewać, że jego następca będzie się musiał licytować w tej kwestii z szefami Apple, Google, Intela czy Microsoftu, którzy prześcigają się w deklaracjach o równości szans i prowadzeniu polityki wspierania mniejszości.

To jednak Firefoksowi nie pomoże, przynajmniej nie bezpośrednio. Bezpośrednio pomóc ma nowa strategia marketingowa, w którą zaangażować ma się m.in. najważniejszy dziś partner Mozilli, czyli Yahoo. Znaczne pieniądze mają zostać przeznaczone na edukację internautów, którym wyjaśniać się będzie, że Firefoksa nie można porównywać do Internet Explorera, Chrome, Safari czy innych przeglądarek, ponieważ jest on niezależny. Dodatkowo poczynione mają być starania na rzecz powiększenia zasięgu mobilnej wersji. Mozilla chce to osiągnąć, wydając „Firefoksa” na iOS-a. Dlaczego piszemy „Firefoksa” w cudzysłowach? Przeglądarka przygotowana na mobilne urządzenia Apple nie będzie miała nic wspólnego z prawdziwym Firefoksem, będzie po prostu kolejną nakładką na systemowy silnik WebKit, bez możliwości korzystania z Gecko. Technicznych przeszkód ze stworzeniem prawdziwego Firefoksa na ten sprzęt oczywiście nie ma, jednak polityka Apple zakazuje tworzenia niezależnych środowisk uruchomieniowych – w wypadku przeglądarek do dyspozycji jest tylko silnik mobilnego Safari.

Samo Yahoo tymczasem już podjęło pierwsze działania na rzecz propagowania Firefoksa. Do użytkowników poczty Yahoo Mail rozesłało mailing – wiadomość, z której mogą się oni dowiedzieć, że aby być bezpiecznym i chronionym w Sieci, trzeba pobrać Firefoksa. Tylko Firefox bowiem jest wypełniony funkcjonalnościami, które chronią twoje osobiste dane i zapewniają ci bezpieczeństwo online. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z tym, że w Stanach Zjednoczonych Firefox domyślnie wykorzystuje wyszukiwarkę Yahoo.

Trzeba jednak przyznać, że starania Yahoo Firefoksowi w USA znacząco do tej pory pomogły. Od podpisania umowy z Mozillą Firefox uzyskał na tamtym rynku przynajmniej 4 punkty procentowe i ma szanse powrócić na trzecie miejsce w rankingu przeglądarek, zajmowane dziś przez Safari. To też sprawiło, że odzyskaniem użytkowników Firefoksa zaczęło interesować się Google, forsując im w wynikach wyszukiwania linki do poradnika wyjaśniajacego, jak to z Google uczynić domyślną wyszukiwarkę. Jak widać – opłaca się czasem zmieniać partnerów.

Konkluzję jednak można wysnuć jedną – nie o zalety techniczne dziś chodzi w wyścigu przeglądarek. Czołowe aplikacje tej klasy prezentują bardzo wyrównany poziom, i wybór jest coraz bardziej kwestią gustu, a nie racjonalnej kalkulacji. To zaś oznacza, że nie na ulepszenia techniczne producenci przeglądarek będą się teraz głównie ścigać, lecz na kształtowanie gustów i postaw użytkowników. Niewesoła to wieść dla geeków, ale typowy Kowalski, pragnący swego bezpieczeństwa i ochrony w Sieci, płakać na pewno nie będzie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.