Wirtualna rzeczywistość przy zaparowanych oknach, czyli rok 2.0 czternasty gracza
Kolejny rok hucznie pożegnaliśmy przy lampce szampana i niestety młodsi już nie będziemy. Wielokrotnie w komentarzach do materiałów o grach przewijał się ostatnio motyw nagłego olśnienia, że tyle wiosen już się przeżyło z padem w dłoni czy z myszką oraz klawiaturą w objęciach, iż nie sposób, by ktoś taki jak ja, kto przygodę w świecie elektronicznej rozrywki zaczynał w latach 80-tych, choć troszeczkę nie poczuł na karku oddechu kryzysu wieku średniego. Czego wypatrywać może taka osoba w okresie, który nazwałem 2.0 czternastym? Rozczarowana konsolami spojrzy w kierunku komputerów?