r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Żegnaj Ubuntu One: Canonical nie jest w stanie konkurować z Dropboksem czy Dyskiem Google

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Rynek usług online okazał się dla Canonicala zbyt trudny. Firma Marka Shuttlewortha, po niemal pięciu latach od debiutu usługi Ubuntu One – wirtualnego dysku w chmurze, pozwalającego na przechowywanie do 5 GB danych, strumieniowanie muzyki do urządzeń mobilnych i uwierzytelnianie się w serwisach należących do Canonicala, ogłosiła, że z nią kończy.

Klient Ubuntu One stanowił do tej pory nieodłączną część kolejnych wydań Ubuntu, przez niego też Canonical oferował dostęp do swojego sklepu z licencjonowaną muzyką. W wersji 14.04 LTS klienta wirtualnego dysku już nie zobaczycie, zostanie on też usunięty z poprzednich wydań. Oficjalny termin wyłączenia usługi, to 1 czerwca tego roku, swoje dane będzie można jednak pobrać do 31 lipca. Osoby, które do tego czasu ich nie pobiorą, utracą je na zawsze.

Canonical tłumacząc się ustami swojej CEO, pani Jane Silber, wyjaśnia, że po prostu nie był w stanie uczestniczyć w wojnach między dostawcami usług wirtualnych dysków w chmurze, szczególnie że coraz częściej oferują one za darmo pojemności rzędu 25-50 GB. Producent Ubuntu, który chciał z Ubuntu One uczynić usługę na skalę globalną, uznał, że wymagałoby to inwestycji, których po prostu nie jest w stanie poczynić.

r   e   k   l   a   m   a

Taka deklaracja musiała być dla pani Silber szczególnie trudna, gdyż od początku to właśnie ona przewodziła projektowi Ubuntu One, mającemu być jednym z elementów strategii wprowadzenia Ubuntu do świata biznesu. Choć na swoim wirtualnym dysku Canonical jakoś nigdy nie zdołał zarobić (podobnie jak i na swoim sklepie z muzyką), to jednak stał się on cenioną przez użytkowników atrakcją, wyróżniającą Ubuntu na tle innych dystrybucji (tym bardziej, że z usługi można było korzystać też na Windows i OS-ie X.

Zamknięcie projektu ma dwie bezpośrednie konsekwencje. Po pierwsze, Canonical całkowicie uwalnia kod wykorzystywanego w usłudze oprogramowania, po drugie, zaoszczędzone środki zamierza przeznaczyć na rozwój desktopowego i mobilnego oprogramowania dla Ubuntu. Nie wszystko jednak ginie wraz z dyskiem – Jane Silber podkreśliła, że wyłączenie Ubuntu One w żaden w sposób nie wpłynie na powiązany z usługą system uwierzytelnienia, system płatności i usługę bazodanową U1DB.

Nie możemy oczywiście ocenić tej decyzji z perspektywy producenta, ale na pewno możemy ocenić ją z perspektywy użytkowników. Trudno zrozumieć, dlaczego Canonical w ogóle miałby się angażować w „pojemnościowe wojny” z Google czy Microsoftem. 5 GB na muzykę czy podręczne dokumenty to naprawdę dużo dla każdego, kto nie zajmuje się zawodowo multimediami. Unikalne aspekty Ubuntu One czyniły z usługi przydatne rozszerzenie Ubuntu, którego żaden Dropbox czy Dysk Google ot tak nie zastąpią. Wraz z premierą smartfonów działających pod kontrolą Ubuntu Touch, jego znaczenie mogło tylko wzrosnąć. Jakie więc to ważniejsze strategiczne inicjatywy musiały pochłonąć zasoby poświęcane na utrzymanie tego techniczne dopracowanego rozwiązania?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.