Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Głos Carmacka głosem rozsądku!

Linuksowym internetem wstrząsnęła ostatnio niewinna wypowiedź Johna Carmacka, współzałożyciela iD Software (seria Quake, Doom i inne), sugerująca większe wsparcie dla Wine celem poprawy stanu zasobności gier na naszej platformie. Wiele popularnych serwisów traktujących o Linuksie zajęło się przekazywaniem jego opinii całemu światu, zaś użytkownicy zajęli się... Dyskusją na temat jej słuszności. Nie inaczej stało się na DobrychProgramach.

Dzisiejszego ranka przeglądając internet trafiłem na wpis GregaKovala, zdecydowanie trafny i naświetlający jeden z problemów poruszonych przez Carmacka. Niestety, przyjemność z odbioru tego artykułu szybko została przyćmiona przez niemile prędko rosnące ciśnienie tętnicze w moim układzie krążenia spowodowane przez - a jakże by inaczej - komentarze do wpisu.

Jeden z użytkowników komentujących wyjątkowo uparcie postanowił udowodnić, że rozumienie tekstu czytanego w żadnym wypadku nie może być nieodłącznym elementem czytania owego tekstu. Za cel dodatkowy obrał sobie pokazanie, że znajomość tematu, w którym podejmuje się głos, również wymagana nie jest i być nie może.

r   e   k   l   a   m   a

Po pierwsze, użytkownik ten jako argument przeciwko korzystaniu z Wine w przenoszeniu gier na Linuksa przytacza tytuł wydany jako część Humble Indie Bundle V - LIMBO, z niewiadomych przyczyn nazywając grę "planszówką" (być może miał styczność z inną definicją gry planszowej, niż ja). Szkoda jedynie, że celem poparcia swoich racji korzysta jedynie ze swojej (być może niedoskonałej) pamięci, zawierającą osobiste doświadczenie z instalacją i testami LIMBO, zapewne dość dawno temu. Niestety do tej pory nie zauważył, że gra pod Wine działa jak najbardziej wydajnie, a oficjalny port został od czasu wydania zaktualizowany celem usunięcia występujących usterek.

Następnie, autor komentarza okazuje całkowitą ignorancję dla możliwości, które logicznie wypływają z wypowiedzi Carmacka na Twitterze - wspomniane lepsze wsparcie polegałoby na pracy twórców gier nad kompatybilnością wydawanych przez nich tytułów z Wine, celem uzyskania stuprocentowej pewności, że wszystko działać będzie, jak należy. Być może ciężko to sobie wyobrazić, ale niektórzy developerzy robią tak już w tej chwili.

O czym warto pamiętać, wspominając LIMBO, to fakt, że wydanie portu w oparciu o Wine było w zasadzie eksperymentem - zarówno dla CodeWeavers, Humble Bundle, jak i całego linuksowego rynku gier.

Dlaczego takie rozwiązanie nie miałoby funkcjonować? Na Macu w ten sposób gry wydają najwięksi: EA, Ubisoft, Activision, czy Bioware, korzystając z rozwiązania firmy TransGaming - Cider, które bądź co bądź wywodzi się z Wine. W ten sposób działa genialne PlayOnLinux - dobieramy odpowiednią wersję Wine, dostosowujemy jej konfigurację, ustawienia gry i mamy tytuł w pełni grywalny. Takie ustawienie zapewnia działanie praktycznie niezależne od platformy sprzętowej (oczywiście byle była x86 i odpowiednio mocna w stosunku do gry) - nigdy więcej "a u mnie działa"!

Jeśli chodzi o mnie, nie obchodzi mnie to, jakiej technologii używa port gry (póki ta technologia nie zabija małych kotków i nie zamyka ludzi w więzieniach), byle gra spełniała trzy następujące warunki:


  • działa
  • działa łatwo (bez dodatkowego wysiłku celem instalacji/uruchomienia)
  • wydawca/producent oficjalnie przyznaje się do wspierania Linuksa.

Nie ma sensu natomiast zamykać się na pewne rozwiązania i krzyczeć głośno, że są wadliwe, nie zgłębiając tematu dokładniej.

P.S.
Jeden z komentarzy pod wpisem GregaKovala mówi o problemach z uruchamianiem gier pod Wine na 64-bitowym systemie. To prawda, najłatwiej i najrozsądniej jest "udawać" środowisko 32-bitowe. W ten sposób działa zresztą wspomniany Cider.  

linux gry inne

Komentarze