Blog (405)
Komentarze (5k)
Recenzje (0)

Windows Server po mojemu, czyli starcie z wirtualizacją. PART 2

Strona główna@wojtekadamsWindows Server po mojemu, czyli starcie z wirtualizacją. PART 2
23.12.2012 00:46

No i tak jak w ostatniej "publikacji" wspomniałem mam już gotową maszynę do zabawy. Wracając do głównej myśli moich wpisów, chciałbym z wami przeżyć przygodę odpalania maszyny wirtualnej na systemie Windows Server 2012.

444532

Po pomyślnej instalacji systemu udało mi się "zaptaszkować" opcję Hyper-V w "Programs and Features". Jeszcze jeden restart komputera i wszystko będzie przygotowane.

Hyper-V pomyślne zaptaszkowanie
no już prawie...

[join][img=Hyper3]

Hyper-V Manager
Hyper-V Manager

Zabawa w Boga - tworzymy maszynę

Podczas kreacji mojej pierwszej maszyny wirtualnej Hyper-V Manager przywitał mnie przyjaznym kreatorem, w którym mogłem wszystko bezproblemowo ustawić. Tworząc wirtualną maszynę nie byłem jeszcze zdecydowany jaki system postawię dlatego chciałem wybrać opcję późniejszej instalacji...

[Kreator] Krótkie wprowadzenie
[Kreator] Specyfizna nazwa dla maszyny i jej lokalizacja

[join][img=kreator2][join][img=kreator3][join][img=kreator4][join][img=kreator5][join][img=kreator6][join][img=kreator7]

444545

...ale moje niezdecydowanie szybko zniknęło jak sąsiad zapukał do moich drzwi i oddał mi płytkę z Ubuntu 10.04. Trzymając płytkę zadecydowałem, że instalacja Ubunciaka za pomocą Hyper-V to może być ciekawe doświadczenie :)

Hyper-V Manager z świeżutką maszyną
Hyper-V Manager z świeżutką maszyną

Instalacja samego systemu jaki pierwsze uruchomienie przeszło bez najmniejszego problemu - Ubuntu odpaliło się bezproblemowo i responsywność sytemu była dla mnie zadowalająca.

Ubuntu Instalacja początek
Hyper-V Manager z nową wirtualną maszyną

[join][img=ubuntu3][join][img=ubuntu4]

Ubuntu na Hyper-V nie całkiem buntu.

Na tym bym zakończył moją przygodę, ale nie jest tak łatwo albowiem Ubuntu nie wykrył karty sieciowej, więc zacząłem dochodzić dlaczego tak się stało... Przypomniało mi się, że podczas tworzenia maszyny w sekcji "Configure Networking" wybrałem w "Connection: Not Connected". Dlatego też szybko pośpieszyłem do edycji wirtualnej maszyny. Przy okazji zmieniłem nazwę maszyny na bardziej wymowną.

Zmiana nazwy maszyny na bardziej wymowną :)
Zmiana nazwy maszyny na bardziej wymowną :)

W liście urządzeń znalazłem adapter sieciowy (ang. Network Adapter), w którym to nie był wybrany wirtualny switch - nawet nie miałem takiego utworzonego. Dlatego czym szybciej pośpieszyłem do "Virtual Switch Manager", gdzie taki switch został przez zemnie utworzony i od razu wybrałem go w adapterze sieciowym.

Tworzenie nowego wirtualnego przełącznika
Wybór nowego wiertualnego switcha

Zrestartowałem maszynę, ale nic to nie zmieniło - nadal Ubuntu nie widział żadnego portu eth.

Nadal bez sieciówki
Nadal bez sieciówki

Wszedłem jeszcze raz w ustawienia VM i powolutku z uwagą zacząłem czytać. Okazało się, aby Network Adapter (synthetic device) zadziałał jak należy trzeba doinstalować dodatkowe drivery (na tą chwilę jeszcze nie szukałem rozwiązania), zaś jeśli chcemy pójść na skróty możemy wybrać Legacy Network Adapter (emulated device), który nie wymaga sterowników i zgłasza się normalnie jako interfejs sieciowy w systemie wirtualnym. I wszytko hula jak należy ;)

i mamy sieć
ponowna konfiguracja

dla wytrwałych obiecane więcej kota ;)

Te oczy mówią: miska jest pusta
Kocia przyjaźń
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)