AMD Radeon Software Adrenalin 2020 Edition poprawi płynność dzięki uczeniu maszynowemu

Strona główna Aktualności

O autorze

Zgodnie z kultywowaną tradycją, AMD zamyka rok dużą aktualizacją sterownika graficznego. Paczka Radeon Software Adrenalin 2020 Edition, bo o niej tu mowa, wręcz ocieka świeżymi rozwiązaniami. I powinna przypaść do gustu nie tylko entuzjastom nowinek, ale także osobom oczekującym od sprzętu możliwie największej prostoty. Co w środku?

Rok 2019 był szczególnym dla całego AMD, wszak przyniósł procesory i karty graficzne w procesie litograficznym klasy 7 nm. Kilka nowych funkcji pojawiło się w sterowniku graficznym już w lipcu, równolegle z debiutującą wówczas serią Radeon RX 5700. Ot, choćby Image Sharpening oraz Anti Lag. Niemniej, jak się okazuje, prawdziwy worek z prezentami zostaje otwarty dopiero teraz. Firma Lisy Su rozumie magię świąt, można by rzec.

AMD wychodzi od intrygującej statystyki, wedle której rokrocznie dodaje do sterownika graficznego średnio 16 nowych funkcji i zwiększa w nim wydajność swych kart o 12 proc. Powołując się na własne badanie konsumenckie z czerwca 2018 roku, wykazuje także stabilność na poziomie 93 proc. i zadowolenie klienta równe 4,5 w pięciostopniowej skali. Czegokolwiek to nie znaczy.

Powitajmy nowy instalator

Tak czy inaczej, namacalne zmiany pojawiają się w Radeon Software Adrenalin 2020 Edition już na etapie instalacji. Producent przygotował zupełnie nowy instalator, który jest ponoć do 34 proc. szybszy od pierwowzoru, a jednocześnie umożliwia wybranie wstępnego pakietu ustawień spośród opcji standard, gaming i e-sport. To warunkuje funkcje, jakie są włączone na starcie, bez dodatkowej ingerencji ze strony użytkownika.

Profil standardowy włącza jedynie FreeSync. Idąc dalej, dochodzą do tego Enhanced Sync, Radeon Image Sharpening, Anti Lag oraz Virtual Super Resolution. Z kolei e-sport wyłącza rozszerzoną synchronizację i VSR, ale za to narzuca ośmiokrotną wartość teselacji.

Interfejs nie do poznania

Gruntowną przemianę przeszły także UI panelu sterowania oraz nakładka ekranowa. Niniejszym głównym ekranem panelu staje się tzw. Game Center, czyli okno agregujące wszystkie zainstalowane gry, które pod względem organizacyjnym przypomina nieco serwis społecznościowy. Można z jego poziomu uruchomić dowolną grę, bez względu na rodzaj DRM, jak również monitorować dotychczasowe statystyki, w tym całkowity czas zabawy czy średnią liczbę klatek na sekundę w poszczególnych pozycjach.

Poza tym Game Center ułatwia dobieranie ustawień karty graficznej pod konkretny tytuł, a bezpośrednio z nim związane są dwie inne, nie mniej istotne zakładki. Chodzi o System Status i Media & Capture. Pierwsza umożliwia jeszcze dokładniejszy monitoring platformy, informując m.in. o aktualizacji sterowników i podsuwając sugestie rozbudowy komputera, druga zaś – zawiera ustawienia związane z przechwytywaniem obrazu.

A skoro już o przechwytywaniu obrazu mowa, to warto nadmienić, że tym razem AMD w szczególności uśmiecha się do streamerów. Otrzymują oni wydzielony panel opcji o ułatwionej, jak twierdzi przedsiębiorstwo, integracji z serwisem Twitch.

Przy czym ułatwiony ma być również overclocking karty, dzięki zakładce Tuning, gdzie znajduje się zarówno cały szereg suwaków do manualnej regulacji, jak i automatyczny kreator.

Przeglądarka internetowa od AMD

Prawdziwie zaskakujące jest zintegrowanie opartej na Chromium przeglądarki internetowej z nakładką ekranową. AMD twierdzi, że taki zabieg ułatwi graczom przeglądanie zasobów sieci bez zamykania gry, co może posłużyć na przykład do szybkiego sprawdzenia solucji. Albo komunikacji ze znajomymi w mediach społecznościowych.

Z samą nakładką związany jest także pewien drobiazg. Otóż do jej wywołania domyślnie służy skrót klawiszowy Alt+R, a nie Alt+Z jak dotychczas. To teoretycznie kosmetyka. Zwłaszcza, że skrót można w razie czego zmienić. Niemniej akurat dla nas, Polaków, powinna stanowić przyjemny akcent. I chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.

Funkcjonalna rewolucja w back-endzie

Ale i tak zdecydowanie najwięcej dzieje się pod maską. W tym przypadku naprawdę ciężko zadecydować, od czego zacząć wyliczankę. Przyjmijmy, że od zmian we wspomnianych już wcześniej funkcjach Image Sharpening oraz Anti Lag.

W przypadku RIS możliwy staje się płynny wybór poziomu wyostrzania, a ponadto funkcja wreszcie działa z grami w API DirectX 11. Tymczasem Anti Lag działa z grami DX 9 na wszystkich kartach graficznych w architekturze GCN, począwszy od serii Radeon HD 7000 i wzwyż.

Kolejną nowością jest wprowadzenie na kartach RX Vega i nowszych obsługi bibliotek DirectML z Windowsa 10 1903. Posłużą do odszumiania i skalowania rozdzielczości z użyciem uczenia maszynowego, co stanowi podstawę funkcji zwanej Radeon Boost. Pozwala ona na zwiększenie szybkości animacji w wybranych grach poprzez zastosowanie dynamicznej rozdzielczości. W tej chwili lista wspieranych tytułów obejmuje osiem pozycji: Borderlands 3, Call of Duty: WW2, Destiny 2, GTA V, Overwatch, Rise of the Tomb Raider, Shadow of the Tomb Raider, PUBG.

Mało? To dodajmy jeszcze Integer Display Scaling, a więc funkcję pozwalającą skalować obraz w grach retro na liczbach całkowitych. Tu oznacza to konkretnie jeden piksel do czterech. Poradzi sobie z nią każdy model Radeona w architekturze GCN, aczkolwiek tylko pod Win 10.

Kończąc, małej rewolucji doczekała się apka AMD Link, umożliwiająca strumieniowanie rozgrywki na smartfon lub tablet. Obok nowego interfejsu, nawiązującego do zmian w głównym pakiecie, dodano wszystkie funkcje związane z nadawaniem obrazu z rozgrywki w sieci. Ponadto, aplikacja wspiera bitrate 50 Mb/s oraz kodek x265, a zwieńczeniem całości jest uniezależnienie od Wi-Fi. Niniejszym można bawić się nie tylko w sieci lokalnej, ale także przez internet.

© dobreprogramy
s