ASUS AC2400 RT-AC87U – test superszybkiego domowego routera dla wymagających

Strona główna Lab Sprzęt sieciowy

O autorze

Ile jesteście gotowi zapłacić za domowy router? Większość urządzeń tego typu kosztuje co najwyżej kilkaset złotych, robi to co ma robić, i tak naprawdę poza fanami projektów DD-WRT czy OpenWRT nikt się specjalnie routerami nie ekscytuje. Sprzedać w tym segmencie produkt klasy premium musi być raczej trudno. W moje ręce trafił jednak router, którego cena do niedawna wynosiła około tysiąca złotych – i który jest w stanie wynieść jakość i szybkość komunikacji w domowej sieci bezprzewodowej na zupełnie nowy poziom. Czy jednak uzyskane efekty warte są takich wydatków, które przecież na samym kupnie routera raczej się nie skończą? Zapraszam do zapoznania się z testem Asusa AC2400 RT-AC87U oraz przeznaczonych do współpracy z nim kart Wi-Fi 802.11ac.

Wzornictwo wygrało z ergonomią

Już na pierwszy rzut oka widać, że to nie jest tani sprzęt. Śmiałe wzornictwo obudowy, wysokiej jakości plastik, cztery odkręcane anteny, stylowy panel diod informacyjnych, elegancko wpasowane przyciski. W pogoni za efektownym wyglądem zaniedbano jednak ergonomię. Cóż z tego, że panel z diodami wygląda ładnie, skoro ich stan widoczny jest tylko wtedy, gdy patrzy się od frontu? Gdyby komuś migające diody przeszkadzały, łatwo może je wyłączyć, więc takie ich położenie jest po prostu bez sensu.

Z tyłu zobaczymy obok złączy antenowych port USB, WLAN, cztery porty gigabitowego Ethernetu, przycisk resetowania, fizyczny włącznik i gniazdo zasilania. Tych portów Ethernetu mogłoby być więcej w urządzeniu o takiej szerokości. Cztery to normalna liczba dla domowych urządzeń tego rodzaju, ale przy bardziej zaawansowanych zastosowaniach może okazać się konieczne podłączenie dodatkowego switcha. Plusem jest zastosowanie dwóch portów USB (2.0 i 3.0), ale kompletnym nieporozumieniem jest wyprowadzenie USB 3.0 na przód urządzenia – jeśli ktoś się zdecyduje podłączyć w ten sposób pamięć zewnętrzną, np. twardy dysk, to nie będzie to wyglądało zbyt ładnie.

Czy to router, czy może już mały serwer?

Router (nawet taki drogi) niekoniecznie musi służyć do upiększania nam domu, powinien za to zapewniać łączność bezprzewodową na najwyższym poziomie. Wykorzystane komponenty gwarantują, że tak właśnie będzie. Podstawowym procesorem jest taktowany zegarem 1 GHz czip Broadcoma BCM4709, obsługujący sieć radiową w paśmie 2,4 GHz, a także pozostałe funkcje systemowe, w tym obsługę urządzeń zewnętrznych, interfejsów sieci lokalnej itp. Z danych Asusa wynika, że zapewni on przepustowość na poziomie 600 Mb/s.

Prawdziwym atutem tego routera jest jednak dwurdzeniowy procesor Quantenna QT3840BC, taktowany zegarem 500 MHz i stosowany do obsługi pasma 5 GHz. Wykorzystując czterostrumieniową konfigurację antenową (4x4), w połączeniu z odpowiednim klientem 802.11ac, w teorii może zapewnić nawet 1733 Mb/s. Oczywiście możemy korzystać jednocześnie z obu pasm, tak więc łączna przepustowość routera to 2333 Mb/s – i stąd właśnie w nazwie to AC2400. Router ma także zaskakująco dużo jak na taki sprzęt pamięci – 256 MB RAM DDR3 oraz 128 MB flash NAND.

Z obudową nie wyszło, z interfejsem użytkownika już tak

Pochwalić należy Asusa za naprawdę wygodny i przemyślany interfejs użytkownika. Nawet osoby nie obeznane w zagadnieniach sieci bezprzewodowych powinny poradzić sobie z uzyskaniem pożądanej konfiguracji, zaś użytkownikom zaawansowanym nic nie przeszkadza w dostępie do bardziej zaawansowanych funkcji. Możemy więc łatwo sprawdzić stan routera i podłączonych do niego przez USB urządzeń zewnętrznych, wyświetlić listę podłączonych klientów, uzyskać ich statystyki, posortować te dane według rodzaju połączenia czy sieci bezprzewodowej z której korzystają.

Możemy łatwo skonfigurować podłączane do routera modemy komórkowe (zarówno 3G jak i 4G), wybierając ustawienia właściwe dla naszego operatora. Równie prosta jest konfiguracja podłączenia drukarki sieciowej dla Windows, przynajmniej jeśli zastosujemy działającą tylko w tym systemie własnościową metodę ASUS EZ printer sharing (na Maku i Linuksie możemy skorzystać z protokołu LPR). Jeśli zaś podłączymy do routera zewnętrzny dysk, zamienia się on w serwer NAS, pozwalając na współdzielenie plików, ich synchronizację lokalną i zdalną, czy też automatyczne tworzenie kopii zapasowych.

W bardziej skomplikowanych sieciach bezprzewodowych przydatne może okazać się uruchomienie specjalnego Wi-Fi dla gości. Router Asusa pozwala na uruchomienie po trzech takich sieci dla każdego pasma – możemy niezależnie ustalić ich nazwy, mechanizmy bezpieczeństwa, limity transferu i dostęp do zasobów. Nie ma też co się obawiać, że aktywność gości pogorszy jakość naszych połączeń – funkcja Adaptive QoS pozwala na nadanie priorytetów ruchowi sieciowego według jego typu. Router rozpoznaje surfowanie po WWW, strumieniowanie audio i wideo, granie, komunikację tekstową i VoIP-ową oraz transfery plików. W razie czego możemy też ustalić, z jakiego oprogramowania sieciowego korzysta dany klient i ile transferu do tej pory zużył.

Użytkownicy, którym zależy na bezpieczeństwie, nie powinni mieć powodów do narzekań. Router nie tylko otrzymuje regularne aktualizacje (coś niewyobrażalnego w świecie tanich routerów), ale też zapewnia mechanizm o nazwie AiProtection, stworzony we współpracy z producentem oprogramowania ochronnego Trend Micro. Pozwala on chronić całą domową sieć i podłączone do niej klienty przed szkodnikami, a jeśli wykryje już zainfekowanego klienta, blokować wysyłanie z niego danych. AiProtection możemy oczywiście konfigurować, wskazując oczekiwany poziom ochrony. Nie radzę jednak włączać najwyższego, bo przestają wówczas działać liczne ważne usługi sieciowe, na czele z przekierowywaniem portów.

Warto też wspomnieć, że router ten zawiera konfigurowalną zaporę sieciową, usługę udostępniania plików online, wbudowany serwer VPN (OpenVPN oraz PPTP), wspiera usługi dynamicznego DNS, pozwala nawet przekształcić jeden z portów LAN w dodatkowy port WAN

Miało być szybko, a jest…

W domowej sieci, podłączonej do modemu optycznego spiętego z WLAN 100 Mb/s, nie mam póki co żadnego klienta 802.11ac, za to nieco sprzętu z czipami radiowymi 802.11b/g i 802.11n. Router RT-AC87U znajdował się podczas testów cały czas w przedpokoju, nie „widząc” bezpośrednio żadnego klienta, w niektórych wypadkach musząc sobie radzić z żelbetonową ścianą nośną.

W testach szybkości wykorzystałem desktopowego peceta z czipem radiowym Intel 7260 (802.11n), oddalonego o jakieś 4 metry w linii prostej (ale przez ścianę) od routera, laptop Samsung Series 9 (802.11n), postawiony na ten czas w kuchni (jakieś 7 metrów od routera), konsolę PlayStation 3 (802.11g) stojącą w salonie (ok. 6 metrów od routera) oraz smartfon Xiaomi Hongmi (802.11n), z którym wyszedłem na podwórko przed blokiem, ok. 40 metrów od routera.

Pierwszy test polegał na skopiowaniu pliku o rozmiarze ok. 1 GB z dysku SSD podłączonego jako pamięć zewnętrzna routera na urządzenie klienckie, po protokole SMB. Dla desktopa i laptopa udało się uzyskać transfer na poziomie odpowiednio 160 Mb/s i 136 Mb/s. Na PS3, po przeliczeniu czasu pobierania pliku, udało się uzyskać jakieś 32 Mb/s. Smartfon poza domem kilkukrotnie utracił połączenie, ale ostatecznie pochwalił się transferem na poziomie 11 Mb/s.

Drugi test to przepustowość w sieci lokalnej, sprawdzona za pomocą narzędzia iperf między laptopem i desktopem. Tu udało się uzyskać przepustowość na poziomie 120 Mb/s, z opóźnieniami nie przekraczającymi 3-4 milisekund.

Mogę powiedzieć, że są to bardzo dobre wyniki, w niektórych wypadkach o 40% lepsze niż to, co mogę osiągnąć z routerem TP-Link 1043ND, z którego korzystam na co dzień.

A co, gdyby tak zastosować urządzenia klienckie 802.11ac? Jak faktycznie spisuje się w domowych warunkach najszybszy standard sieci bezprzewodowych? Wraz z routerem otrzymałem do testów kartę Wi-Fi ASUS PCE-AC68 (do komputerów stacjonarnych, podłączaną przez PCI-e, cena ok. 320 zł) oraz moduł Wi-Fi ASUS USB-AC56 (uniwersalny, podłączany przez USB 3.0, cena ok. 230 zł). Ich wykorzystanie diametralnie zmieniło sytuację.

W teście kopiowania pliku uzyskałem dla desktopa wynik na poziomie 375 Mb/s, zaś dla laptopa 310 Mb/s. Po przeniesieniu laptopa do przedpokoju, tak że anteny się nawzajem „widziały”, udało się uzyskać aż 480 Mb/s. Podejrzewam, że gdyby mieć dostęp do klienta 802.11ac 4x4, obiecywany przez Asusa wynik na poziomie 1 Gb/s byłby całkiem możliwy do uzyskania. Test z użyciem iperf (laptop wrócił do kuchni) pokazał 260 Mb/s, ale z bardziej zróżnicowanymi opóźnieniami, od 3 do 9 ms.

Życie z 802.11ac

Router ASUS AC2400 RT-AC87U testowałem sobie przez kilka tygodni. Przez ten czas urządzenie to nie zawiesiło się ani razu, a połączenia działały stabilnie. Po prawdzie to zapomniałem, że nie mam w domu Ethernetu – z taką przepustowością mogłem bez ograniczeń na większości urządzeń wysycić swoje łącze 100 Mb/s. Bez problemu przebiegała również współpraca routera Asusa z podłączonym do niego dyskiem sieciowym Synology, NAS był błyskawicznie odnajdowany w sieci lokalnej, strumieniowanie wideo FullHD było możliwe nawet na kilka urządzeń jednocześnie (ASUS utrzymuje, że możliwe jest nawet utrzymanie dwóch strumieni wideo 4K jednocześnie).

Czy jednak kupiłbym sobie dziś taki sprzęt? Szczerze mówiąc, to nie. Jest dla mnie po prostu zbyt drogi (szczególnie, że aby osiągnąć pełnię jego możliwości, trzeba dokupić drogie moduły 802.11ac), a osiągane w ramach sieci bezprzewodowej szybkości niczego by mi nie dały w warunkach, jakimi dysponuję. Z ceny nie można jednak czynić zarzutu, czyż bowiem krytykujemy auta pana Ferdynanda Porsche za to, że są droższe od Skody? Dlatego tym, których na taki sprzęt stać, z czystym sumieniem router ten polecam. Nie licząc niespecjalnie przemyślanej obudowy, praktycznie nie ma wad, a jest przy tym tańsze od konkurencyjnych urządzeń tej klasy.

© dobreprogramy
s