Angelika Skrobot, admin ESEA: Kobiety nie radzą sobie ze stresem tak dobrze jak mężczyźni (wywiad)

Strona główna Aktualności
Fot. Angelika Skrobot
Fot. Angelika Skrobot

O autorze

Czy e-sport to już pełnoprawna dyscyplina sportowa, jaką rolę pełnią w nim kobiety i co zrobić, kiedy dziecko zapragnie e-sportowej kariery? Na te i wiele innych pytań odpowiada dobrymprogramom Angelika Skrobot, która od niespełna roku pełni funkcję admina E-Sports Entertainment Association League (ESEA), platformie rozgrywek e-sportowych współpracującej m.in. z ESL.

Piotr Urbaniak, dobreprogramy.pl: Może na początek powiesz Czytelnikom coś o sobie. Jaka jest Twoja rola w świecie e-sportu, od kiedy się tym zajmujesz i dlaczego akurat e-sport?

Angelika Skrobot, admin ESEA: Mam 22 lata i mieszkam w Ząbkach k. Warszawy. Na co dzień pracuję w branży IT, zajmuję się wdrożeniami integracji dla klientów zagranicznych. E-sport to druga strona medalu, z którą mam do czynienia od 2015 roku kiedy to miałam przyjemność być wolontariuszką podczas ESL ONE w Katowicach. Wtedy to do moich zadań należało wsparcie graczy oraz administratorów, co bardzo przypadło mi do gustu i postanowiłam brnąć w to dalej. Złożywszy aplikację na posadę Administratora ESL i kiedy została rozpatrzona pozytywnie, stałam się nieodłączną częścią tego świata.

Od niespełna roku pracuję dla E-Sports Entertainment Association League, gdzie jestem tzw. „Adminem”. Do moich zajęć należą głównie obsługa zgłoszeń graczy, którzy rozgrywają tzw. PUGi (mecze z wewnętrznym systemem rankingowym). Na co dzień trafiają do mnie zgłoszenia głównie związane z drobnymi sprzeczkami podczas meczów, od rujnowania gry poprzez niezastosowanie się do celów danej mapy, "trollowaniu" i na rasizmie kończąc.

Dodatkowo mam przyjemność sprawować opiekę nad Ligą organizowaną przez ESEA, gdzie również obsługuję zgłoszenia tworzone przez graczy.

Czyli można powiedzieć, że e-sport stał się częścią Twojego życia zawodowego. Można się z tego utrzymać, tutaj w Polsce?

Zdecydowanie. Na chwilę obecną na pewno nie byłabym w stanie się tego w żaden sposób wyzbyć. E-sport zapuścił korzenie głęboko w mojej podświadomości i nie wyobrażam sobie porzucenia tej branży. Jeśli chodzi o utrzymanie się, to zależy od funkcji jaką pełnimy oraz czy dana osoba dorabia "z doskoku" czy pracuje na pełen etat. Jeśli chodzi o mnie to nie mogę na chwilę obecną narzekać, a jestem tylko freelancerem.

Innymi słowy: e-sport stał się biznesem, porównywalnym na przykład z piłką nożną? Ty, mówiąc informatycznym profesjolektem, pracujesz przy back-endzie tego systemu. Czy taka formalizacja nie przeczy idei gier, które stworzono, aby zapewniały prostą rozrywkę?

Można by powiedzieć, że takim się stał, aczkolwiek, przynajmniej moim zdaniem, jeszcze sporo brakuje aby postrzegano go tak samo jak sport, który ma miejsce od tylu lat. Sam fakt, że przeważnie młodsze pokolenia znają termin e-sportu mówi o tym jak wiele czasu potrzeba aby stał się on rozpoznawalny nie tylko dla młodych.

Platformy oraz rozgrywki mające na nich miejsce są zbudowane intuicyjnie, aby nie sprawiały problemów w użytkowaniu. Są więc dopasowane do oczekiwań graczy. Nawet jeśli jest to coś nowego to sam design pozwala na szybkie zapoznanie się z produktem.

Mimo wszystko, jak wynika z oficjalnych danych, relację z IEM 2018 oglądało w TV więcej Polaków niż mecz Lecha Poznań z Legią Warszawa, który decydował o Piłkarskim Mistrzostwie Polski w sezonie 2017/18. Pule nagród też robią wrażenie...

To prawda, oglądalność w Polsce jest niesamowita. Nie oszukujmy się, ta branża to przyszłość i warto zauważyć, że w Polsce dopiero ona raczkuje. Rynek nie jest aż tak rozwinięty, jak za granicą. Kto wie, może w przyszłości rodzice zamiast zabierać swoje dzieci na mecze piłki nożnej, będą udawać się na stadiony aby pooglądać rozgrywki ulubionych drużyn e-sportowych?

Mając tę świadomość, świadomość rosnącej popularności e-sportu i pieniędzy, jakie są w tym biznesie, pozwoliłabyś swojemu dziecku na nieograniczone granie w dowolną grę? Wiesz, gdyby stwierdziło, że trenuje.

Na pewno mocno bym się nad tym zastanawiała. Z autopsji wiem, że nieustanne granie w gry nie zawsze dobrze wpływa na ludzką osobowość.. Trzeba na pewno być silnym psychicznie, umieć sobie z tym radzić i stawiać pewne granice, na zasadzie "hej, mam rodzinę, która również potrzebuje mnie, mojej pomocy i mojej obecności". Pozwoliłabym, gdyby moje dziecko potrafiło połączyć to ze szkołą oraz obowiązkami. Nie ukrywajmy, że nauka również jest ważna, bo w sytuacji kiedy kariera gracza nie pójdzie tak jak zaplanowaliśmy, zawsze mamy tego asa w rękawie, tj. wykształcenie, którym możemy podeprzeć się w przyszłości.

Z innej beczki – jako kobieta nie czujesz się w branży wyobcowana? Wszyscy mówią o e-sporcie ponad podziałami, ale z drugiej strony pojawiają się turnieje takie jak Intel Challenge, wyłącznie dla kobiet.

Owszem, bywały sytuacje, gdzie kobiety były mocno dyskryminowane jeśli chodzi o tę kwestię ale zauważyłam, że cały ten hejt opada z czasem. Zdecydowanie jest lepiej niż wcześniej. Kobiety świetnie radzą sobie w tej branży, mam wiele koleżanek, z którymi debatuję nt. sceny żeńskiej oraz na temat tego, jak nadać jej piękno, przynajmniej w Polsce.

Intel Challenge to super inicjatywa. Nie w każdej kategorii kobiety mogą równać się z mężczyznami, a więc stworzenie osobnej sceny, dla kobiet było bardzo dobrym pomysłem. To samo tyczy się tworzenia przeróżnych żeńskich akademii, które pozwalają młodym talentom się rozwijać. Na pewno nie popieram osób twierdzących, że kobiety nie powinny za to się zabierać. Są dziewczyny, które bardzo dobrze sobie radzą jeśli chodzi o rozgrywkę i naprawdę daleko zaszły.

Dlaczego więc nie grają razem z mężczyznami? Przyznam, że rozumiem podział tam, gdzie liczy się sprawność fizyczna. Ale e-sport nie wymaga chyba siły Herkulesa?

Tu chodzi bardziej o mentalność. Uważam, że kobiety nie radzą sobie ze stresem tak dobrze jak mężczyźni. Również komunikacja pomiędzy mężczyznami a kobietami jest bardzo zróżnicowana. Z mojego punktu widzenia mężczyźni potrafią lepiej się skupić na grze niż kobiety, co powoduje zawyżenie poziomu. W drużynie mieszanej mogłoby to np. powodować niepotrzebne kłótnie związane z tym, że mężczyźni wymagaliby więcej i więcej od kobiety, która niekoniecznie poradziłaby sobie ze stresem, który ta sprzeczka by spowodowała. W ogóle temat podziału jest dla mnie tematem tabu. Wiem, że niektórzy mogliby dyskutować o tym w nieskończoność ale czasami nie warto jest tykać coś, co ma się dobrze i nie wymaga żadnych zmian. Na pewno więcej do powiedzenia na ten temat mieliby psycholodzy. Zwykli, lub e-sportowi.

Powiedziałaś: psycholodzy e-sportowi. Naprawdę aż tak daleko to zaszło, aby e-sportowcy mieli dedykowanych psychologów?

Wbrew pozorom są to naprawdę ważne osoby. Jak wcześniej wspomniałam, bycie graczem nie wymaga tylko umiejętności klikania, ale silnej psychiki. To od naszej podświadomości zależy czy dajemy sobie radę w kwestiach związanych z presją, którą wywiera na nas rozgrywka. Jedni potrafią to kontrolować, inni niekoniecznie. Taki psycholog jest osobą, która przeważnie potrafi dotrzeć do danego gracza i zmienić jego nastawienie czy zmotywować, bowiem nie sama chęć zwycięstwa nas motywuje ale i osoby, z którymi mamy do czynienia na co dzień.

Co zatem powiesz ludziom, którzy uważają, że gry to prymitywna rozrywka dla najmłodszych albo wręcz – nie bójmy się tego słowa – ułomnych?

Chciałabym aby te osoby wybrały się choć raz na wydarzenie związane z rozgrywkami i poczuły magie płynącą z nich. Ale niech to nie będzie szkolne LAN Party. Niech to będzie rozgrywka na stadionie, gdzie kolosalna liczba ludzi przychodzi zobaczyć ulubione twarze. Oglądanie takich rozgrywek w domu nie odzwierciedla tego, co czuje się będąc na miejscu. Przykładem tego są chociażby obecne rozgrywki w Katowicach. Ten dreszcz przeszywający każdą część naszego ciała na pewno dałby do zrozumienia takim osobom, że nie jest to tylko prymitywna rozgrywka ale coś, z czym związane są prawdziwe emocje, pot i łzy. Tak, łzy też się zdarzają. To trzeba poczuć na własnej skórze. To trochę jak narkotyk.

© dobreprogramy