Apple idzie na ustępstwa w sprawie Hongkongu. Ktoś tam ma rozdwojenie jaźni!

Strona główna Aktualności
Apple idzie na kolejne ustępstwa w sprawie Hongkongu (Anthony Kwan/Getty Images)
Apple idzie na kolejne ustępstwa w sprawie Hongkongu (Anthony Kwan/Getty Images)

O autorze

Apple znów ulega naciskom rządu Chińskiej Republiki Ludowej. Z App Store usunięta została aplikacja, która pomagała protestującym w Hongkongu. W chińskim App Store nie ma też aplikacji Quartz, dającej dostęp do wiadomości na temat protestów.

Hongkong śledzi policję

Na pierwszy ogień poszła aplikacja HKmap Live – mapa, na której mieszkańcy Hongkongu i uczestnicy protestów mogą oznaczać obecność policji, blokady drogowe, utrudnienia w komunikacji miejskiej i ukrytych fotografów.

Aplikacja nie znikła bez powodu. Dziennik People’s Daily, sterowany przez Chińską Partię Komunistyczną, ostro skrytykował aplikację i firmę Apple. Firma z Cupertino została oskarżona o „zezwalanie, by trująca aplikacja kwitła”. Dość wspomnieć, że to drugi raz, gdy ta aplikacja została usunięta z chińskiego App Store.

W tym samym artykule Apple zostało skrytykowane za obecność utworu „Chwała Hongkongowi” (ang. Glory to Hong kong) w Apple Music. To hymn trwających protestów. Ten utwór został już raz usunięty we wrześniu, ale wrócił do oferty. Poniżej możesz zobaczyć nagranie protestujących muzyków (prawdopodobnie studentów) wykonujących ten utwór pod ogromną reklamą iPhone'a.

HKmap Live jest wciąż dostępna w Google Play i w przeglądarce. Zachowanie firmy Apple nie jest więc przeszkodą praktyczną dla uczestników protestu, ale gestem o ogromnym znaczeniu politycznym. Moim zdaniem to hołd lenny, złożony Chińskiej Republice Ludowej.

Nie czytamy o Hongkongu

Z App Store w Chinach nie da się ściągnąć również aplikacji Quartz, przeznaczonej do czytania wiadomości. Powodem są oczywiście artykuły o protestach Hongkongu i krytyka Chińskiej Republiki Ludowej.

Ponadto ze sklepu z aplikacjami usunięte zostały niektóre klienty VPN i komunikator Skype, ale to kwestia zgodności z chińskim prawem.

Apple popiera wolność słowa, ale woli pieniądze

Oficjalnie Apple tłumaczy, że aplikacja została usunięta, by chronić policjantów poruszających się po ulicach Hongkongu. Uczestnicy trwającego już 18 tygodni protestu szykowali podobno zasadzki na funkcjonariuszy. No cóż. Ofiary są po obu stronach, a zwolenników demokracji w Hongkongu nikt nie broni.

Widzę tu podwójne standardy. Na zachodzie Apple prezentuje się jako firma dbająca o naszą prywatność, bezpieczeństwo danych i prawo do wolności wypowiedzi. Apple odmawia odblokowania smartfonów na życzenie FBI! Nawet funkcja Zaloguj z Apple, wprowadzona w iOS 13, powstała z myślą o wolności i bezpieczeństwie.

Ta sama firma na drugim końcu świata idzie na rękę reżimowemu rządowi komunistycznych Chin, jakby nagle zapomniała o swoich standardach. Jeśli już Apple musi mieszać politykę z biznesem, niech przynajmniej robi to spójnie. Przede wszystkim niech ktoś tam pomyśli o konsekwencjach takich działań. Tu nie chodzi o sprzedanie kilku tysięcy iPhone'ów więcej, ale o ludzkie życie.

© dobreprogramy