Apple inwestuje w ekologiczne aluminium: iPhone nie będzie już tak szkodził planecie

Strona główna Aktualności
Huta aluminium z depositphotos
Huta aluminium z depositphotos

O autorze

Informacje o rosnącym wpływie produkcji sprzętu IT na środowisko naturalne mogą tylko niepokoić – według naukowców do 2040 roku branża komputerowa będzie odpowiadała za 14 procent całej misji gazów cieplarnianych. Można byłoby więc tylko tylko przyklasnąć staraniom Apple, które jako że uwielbia metal w swoich produktach, zajęło się na poważnie metalurgią. Jak twierdzą teraz amerykańskie media, przyniosło to przełom w technologii produkcji aluminium, eliminując z niego emisję dwutlenku węgla. Dlaczego więc nie klaszczemy? Całość jest spowita mgłą tajemnicy, doniesieniom nie towarzyszą żadne publikacje naukowe.

Aluminium, czyli glin technicznej czystości – ze śladowymi ilościami zanieczyszczeń – jest najważniejszym metalem dla Apple, powstają z niego obudowy kluczowych produktów Jabłka. Od 1886 roku produkowany jest na skalę przemysłową w procesie Halla-Heroulta. W skrócie mówiąc, to elektroliza tlenku glinu w wannie ze stopionym halogenkowym minerale kriolicie (dziś też już syntetycznie produkowanym). W trakcie elektrolizy wydzielający się tlen wchodzi w reakcję z węglową elektrodą ujemną, prowadząc do intensywnego wydzielania się dwutlenku węgla i równomiernego rozprowadzenia tlenku glinu w elektrolicie.

Węglowa elektroda odgrywa kluczową rolę w tym procesie. By uzyskać tonę aluminium, trzeba zużyć ponad pół tony węgla. A nie tylko dwutlenek węgla jest wydzielany: oprócz CO2 wydzielają się przeróżne domieszki ze skał boksytowych. Mamy tu dwutlenek siarki, fluorowodór, smołę, różne węglowodory fluoropochodne – nie chcielibyśmy tym oddychać.

Co ma z tym wspólnego Apple? Producent iPhone’a zainwestował otóż w spółkę joint-venture o nazwie Elysis. Jej pozostali udziałowcy to firmy z branży metalurgicznej, Alcoa oraz Rio Tinto, a także władze kanadyjskiej prowincji Quebec. Eksperci od metalurgii wspomnianych firm najwyraźniej opracowali założenia jakiegoś przełomowego nowego procesu przemysłowej produkcji aluminium. Dzięki pieniądzom Apple udało się połączyć ich starania. Spółka Elysis, której siedzibą ma być Montreal (stolica Quebecu), rozwinąć ma proces do skali przemysłowej i przygotować go do wprowadzenia na rynek.

Tim Cook, szef Apple stwierdził, że jego firma stawia na rozwój technologii korzystnych dla naszej planety i pozwalających zachować ją dla następnych pokoleń. Wyraził dumę, że Apple jest częścią tego nowego, ambitnego projektu i wyczekuje momentu, kiedy tylko będzie można wykorzystać aluminium produkowane bez bezpośredniej emisji gazów cieplarnianych w budowie nowego sprzętu.

Gdzie jest haczyk? Produkcji aluminium w tej nowej rewolucyjnej metodzie możemy się spodziewać nie wcześniej niż w 2024 roku. Nic na ten temat bliżej nie wiadomo, nie udało się nam znaleźć żadnych publikacji naukowych, które by tematykę tę poruszały. Zachodnie media wyjaśniają zaś, że wynaleziona przez Alcoa nowa technika wykorzystuje całkowicie nowy proces, w którym węgiel jest zastąpiony inną, tajną substancją. Gdy substancja ta jest spalana, wydziela jedynie tlen, drastycznie ograniczając wpływ procesu na środowisko.

Jak rozumiemy, chodziłoby więc o zastąpienie węglowej anody czymś innym. To jak najbardziej wydaje się możliwe, w procesach elektrolizy można używać też przecież elektrod metalowych. O co jednak chodzi z tym spalaniem? Z tego co wiemy, tlen (lub różne utleniacze) jest nie produktem lecz substratem reakcji spalania. Jeśli któryś z naszych Czytelników zna się na chemii lepiej (autor newsa miał jej raptem jeden semestr na studiach), to będziemy wdzięczni, gdyby zechciał podzielić się swoją wiedzą. Być może chodzi po prostu o nieporozumienie i o żadnym spalaniu nie ma mowy.

© dobreprogramy
s