Gordon Kelly przeanalizował na łamach Forbesa ofertę producenta akcesoriów Olixar. Na tej podstawie wysunął tezę, że iPhone SE – przynajmniej według dotychczasowej koncepcji – nie będzie już przez Apple rozwijany. Czym zostanie zatem zastąpiony 4-calowy smartfon konstrukcyjnie bazujący na iPhonie 5 i (jako jedyny w portolfio Apple) wciąż wykorzystujący założenia sformułowane jeszcze przez Steve'a Jobsa? Według Kelly'ego – będzie to iPhone X Mini.
Trzeba przyznać, że dotąd nie mieliśmy żadnego potwierdzenia, że iPhone SE 2 w ogóle powstaje. A to z reguły daje duże pole do popisu dla autorów grafik koncepcyjnych. Swojego czasu Internet zalały projekty 4-calowego smartfonu o gabarytach iPhone'a 5, jednak z niemal bezramkowym ekranem. Wygląda jednak na to, że taki wariant nie wchodzi w grę, zaś Apple pracuje nad 4-calową wersją iPhone'a X. I to właśnie pod marką iPhone X Mini, a nie iPhone SE 2 ma być sprzedawane nowe urządzenie.
iPhone SE 2 – ale po co?
Premiera iPhone SE miała miejsce ponad dwa lata temu, w marcu 2016 roku. Od tego czasu upłynęło wiele wody, ale nie dla urządzenia, które w założeniach ma odrzucać pojawiające się i znikające konstrukcyjne i wzornicze trendy. Wypada zatem zadać sobie pytanie, czy po odrzuceniu tych czynników dwuletni iPhone SE w ogóle się zestarzał?
Otóż niekoniecznie. Jest to wszak urządzenie z 64-bitowym układem A9, który znajdziemy we wciąż popularnych iPhone'ach 6s. I podobnie jak w 6s mamy także do dyspozycji 2 GB RAM-u, a nie jak miało to miejsce jeszcze w „szóstce” – gigabajt. Trzeba przyznać, że podczas korzystania z obu urządzeń w 2018 roku różnice są odczuwalne. Apple zapowiedziało na WWDC, że SE otrzyma aktualizację do iOS-a 12, co gwarantuje mu co najmniej (niewykluczone przecież, że na SE wyjdzie także iOS 13) kolejny rok wsparcia. Dodajmy do tego obniżone koszty wymiany baterii i cenę kształtującą się na poziomie 1,5 tys. złotych.
Skoro zatem chwilowe mody na redukcję szerokości ramek czy nowości w biometrii nie są wobec SE szczególnie adekwatne, urządzenie po dwóch latach od premiery nadal oferuje w pełni zadowalającą wydajność, a producent wsparcie, to może wypada się zastanowić – dlaczego Apple miałoby prezentować kolejną odsłonę urządzenia już teraz?