Bill Gates krytykuje pomysł przejęcia TikToka przez Microsoft

Strona główna Aktualności
fot. Getty Images
fot. Getty Images

O autorze

Microsoft ma przejąć TikTok. Według aktualnych informacji, oficjalne ogłoszenie nastąpi 15 września, ale dla Billa Gatesa, współzałożyciela spółki, który obecnie pełni rolę jej doradcy, takie posunięcie jest naprawdę ryzykowne.

Bill Gates, w obszernym wywiadzie dla Wired, zwraca uwagę, że zarządzanie siecią społecznościową nie jest łatwym biznesem. Jak tłumaczy, przejęcie TikToka wydaje się atrakcyjne w krótkiej perspektywie czasowej, ale na dłuższą metę może odbić się czkawką. Miliarder obawia się osłabienia konkurencyjności na rynku social media, co jego zdaniem negatywnie odbije się na różnorodności kolejnych platform, a co za tym idzie zainteresowaniu ludzi.

– Kto wie, co stanie się z tą umową. Ale tak, to decyzja obarczona ryzykiem – mówi Gates. – Myślę też, że konkurencja jest rzeczą dobrą, a tymczasem Trump właśnie eliminuje jedynego rywala – dodaje, wyraźnie nieprzekonany do akwizycji.

Jednocześnie jednak Gates obiecuje zrobić wszystko, by w razie ewentualnej transakcji wspomóc Microsoft. – Moja krytyka ruchów tanecznych z pewnością będzie wartością dodaną – śmieje się biznesmen, dając do zrozumienia, że gdy tylko Amerykanie kupią TikToka, sam założy na nim konto i będzie je aktywnie prowadzić.

Rozmowy nadal trwają

Chociaż oczekuje się, że Microsoft i TikTok osiągną porozumienie do 15 września, negocjacje pomiędzy potentatem oprogramowania z Redmond a chińskim właścicielem usługi, ByteDane, nadal trwają. W rozmowy zaangażowany jest również prezydent Donald Trump, który podkreśla, że jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem, TikTok na terenie USA zostanie całkowicie zakazany.

Chińskie władze uważają tego rodzaju podejście za formę szantażu i zapowiadają odwet, choć szczegółów brakuje. Jak wynika z plotek, Państwo Środka może spróbować uderzyć w Apple, ale nie wiadomo jeszcze w jaki dokładnie sposób.

Równolegle akces do nabycia TikToka zgłosił Twitter, ale tu z kolei problemem jest brak odpowiednich funduszy. Rozpoczęły się więc poszukiwania zewnętrznych inwestorów. Tym bardziej jednak sprawa jest w powijakach, przez co można odnieść wrażenie, że jeśli już ktoś akwizycji dokona, to raczej będzie to Microsoft, nie Twitter.

© dobreprogramy
s