r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Blokowanie Ubera – fajny clickbait, ale to z Google Play mamy „problem”

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Przygotowywany przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa projekt ustawy mającej uregulować warunki przewozu osobowego osób w Polsce szybko został przezwany w mediach „ustawą antyuberową” – bo i o to właśnie chodziło: zakończyć samowolkę użytkowników aplikacji gospodarki P2P, którzy „nieuczciwie” konkurują z działającymi w zgodzie z regulacjami przewoźnikami, najczęściej taksówkarzami. Treści projektu ujawnić Ministerstwo nie chciało – jednak Fundacja Panoptykon zdołała do niego dotrzeć. Czy faktycznie jest to projekt wprowadzający blokadę dostępu do aplikacji mobilnych, jak twierdzą niektóre serwisy? I czy faktycznie takiej blokady dostępu nie można zrealizować we współczesnej sieci?

MIiB nie przekazało nawet jeszcze swojego projektu ustawy do prac legislacyjnych rządu, nie znamy całości kontekstu, w jakim zapisy te zostały osadzone, ale brzmienie jednego punktu VI wystarczyło, by zelektryzować polski Internet:

(…) Wprowadzenie uregulowań polegających na blokowaniu programów komputerowych, numerów telefonów, aplikacji mobilnych, platform teleinformatycznych albo innych środków przekazu informacji służących zlecaniu przewozów w przypadku, gdy czynności te są realizowane przez podmiot nie posiadający licencji w zakresie pośrednictwa przy przewozie osób samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą, oraz taksówką. Blokady dokonywałby Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej na wniosek Głównego Inspektora Transportu Drogowego.

r   e   k   l   a   m   a

Dodanie, do katalogu sankcji za naruszenia z tytułu niestosowania się do przepisów ustawy o transporcie drogowym, kar wynikających z tej nowelizacji.

Trudno o lepszy clickbait, niż hasło „Ministerstwo chce blokować aplikacje mobilne”. Koledzy z Niebezpiecznika przyznają, że wręcz przeklinali w reakcji na pomysł MIiB, potem jednak przeszli do wyśmiewania pomysłu, ironicznie wspominając o blokadzie spojrzeń w stronę potencjalnych kierowców Ubera. Po dawce śmiechu pozwolili sobie zapewnić, że blokada, jaką wymarzyło sobie ministerstwo, nie może być skuteczna (ponieważ każdą formę cenzury internetu można obejść).

Podobnie pisze Zaufana Trzecia Strona, dla której projekt ministerstwa to efekt upadku na głowę. I tutaj rozważa się wyłącznie kwestię techniczną, śmieszkując o Narodowym Systemie Operacyjnym z wbudowaną czarną listą zakazanych aplikacji. Naprawdę Panowie? Śmieszkowanie w tym wypadku jest drogą donikąd i sugeruje tylko niedojrzałość piszących.

Prawo dla prawych

Wbrew temu, co się niektórym zdaje, Uber nie jest jakąś anarchistyczną, czarnorynkowową usługą transportową. Uber Poland to normalna spółka z o.o., zarejestrowana w grudniu 2013 roku, i jak każda spółka prawa handlowego, stara się w swojej działalności o utrzymanie compliance. Ten kochany przez korporacyjnych menedżerów termin oznacza po prostu zgodność procesów biznesowych z obowiązującym stanem prawnym – czyli gwarancję minimalizacji ryzyka prawnego i odpowiedzialności członków zarządu.

To samo dotyczy też wszystkich podmiotów działających na lokalnych rynkach internetowych, niezależnie od ich wielkości. Gdy Ministerstwo mówi w tym nieszczęsnym punkcie VI o blokowaniu (…) aplikacji mobilnych, to nie musi w tym celu robić niczego niezwykłego. Zablokowanie pobierania apliakcji mobilnej z AppStore czy Google Play wcale nie wymaga blokowania dostępu do całego sklepu z aplikacjami. Wymaga jedynie wysłania do polskich oddziałów Apple czy Google pisma, w którym wyjaśni się obowiązujący stan prawny, wskazując, że aplikacja taka czy owaka narusza polskie prawo. Niewiele więcej potrzeba, by operatorzy sklepów, korzystając z mechanizmów geofencingu, wyłączyli dostępność takiej czy owakiej aplikacji na terenie Rzeczpospolitej.

Oczywiście przyzwyczajeni do życia w darknetach koledzy z Niebezpiecznika czy Zaufanej Trzeciej Strony z łatwością by sobie tak zablokowaną aplikację zainstalowali, korzystając z tunelowania ruchu po VPN-ie czy toryfikując cały swój ruch sieciowy ze smartfona, ale… jakie to ma znaczenie? Uber jest usługą masową, z której w Polsce korzystać ma już ponad milion osób. W wypadku usług masowych, skierowanych do przeciętnych użytkowników, a nie wyszkolonych technicznie ekspertów od bezpieczeństwa IT, zniknięcie aplikacji z oficjalnego sklepu to koniec zabawy. A we wszystkich sporach użytkownicy–władza państwowa, Google i Apple przyjmują jedyną możliwą dla korporacji postawę: utrzymać compliance, zachować zgodność z prawem.

A co na to Ministerstwo?

Zanim jednak zaczniemy płakać nad niezablokowaną jeszcze aplikacją Ubera, warto wziąć pod uwagę, co w tej sprawie powiedział sam rzecznik Ministerstwa. Oficjalną odpowiedź opublikowano na stronach Panoptykonu. Podkreśla się w niej, że w projekcie nie jest planowane wprowadzenie ograniczeń co do sposobu komunikowania się pomiędzy zamawiającym a przewoźnikiem.

Rzecznik wyjaśnia, że jednym z zaproponowanych rozwiązań, przewidywanym do stosowania jedynie w przypadku, gdy pośrednik kilkukrotnie naruszył przepisy ustawy, jest uniemożliwienie korzystania z programów i aplikacji, za pomocą których zlecane są przewozy. Natomiast pośrednik, który będzie prowadził działalność w sposób zgodny z przepisami prawa, nie powinien się obawiać jakichkolwiek sankcji.

W praktyce oznacza to tyle, że podobnie jak to się stało w wielu innych krajach, Uber będzie musiał ograniczyć zakres swojej współpracy partnerskiej jedynie do licencjonowanych podmiotów – kierowców posiadających odpowiednie uprawnienia do transportu osób. Tak stało się przykładowo w San Francisco, gdzie miasto dało przewoźnikom korzystającym z Ubera 30 dni na uzyskanie licencji.

I tak zapewne będzie to też wyglądało u nas. Społeczeństwo nie jest ani gotowe, ani zainteresowane podziemną, czarnorynkową gospodarką agorystyczną, w której z ręki do ręki przechodzą bitcoiny i złoto za nieregulowane przez nikogo usługi. Czy taki stan rzeczy jest dobry, czy zły, czy kiedyś się to zmieni – to już temat na zupełnie inną dyskusję.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłeś(aś) naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.