Były pracownik rosyjskiej fabryki trolli opowiada o kulisach swojej pracy

Strona główna Aktualności

O autorze

11 godzin pracy dziennie, 120 komentarzy i wynagrodzenie na poziomie 40 tys. rubli (ok. 2 tys. zł). Były pracownik niesławnej fabryki trolli, przedstawiający się jako Siergiej K., w Radiu Swoboda opowiada o kulisach swoich działań.

Siergiej K. pracował w petersburskiej firmie zarejestrowanej jako Agencja Badań Internetowych. Pracę rozpoczął w 2018 r., zachęcony przez znajomego wizją łatwych pieniędzy. "Byli ludzie, którzy przychodzili do pracy pełni entuzjazmu, ale też tacy, którzy doskonale zdawali sobie sprawę, że wszystko, co robią, to nonsens", relacjonuje.

Wyznania ekstrolla pozwalają bliżej poznać specyfikę takiej pracy i zasady panujące w firmie. Bohater zdradza, że ubiegając się o angaż, musiał przejść test polegający na improwizacji komentarzy na zadawane tematy. Później przedstawiono mu umowę o poufności, a wreszcie skierowano do pracy w blisko 150-osobowym zespole, wedle zadań podzielonym na mniejsze pododdziały.

Szeroki wachlarz usług

Jedni pisali komentarze na Facebooku, inni na Twitterze, a jeszcze inni na YouTubie, opowiada Siergiej K. Była też grupa zajmująca się tworzeniem upokarzających grafik, na przykład poprzez wklejanie twarzy wybranych polityków do filmów pornograficznych, a nawet komórka wywiadowcza. Ta ostatnia śledziła osoby publiczne, wyczekując ich ewentualnych potknięć.

Co podkreśla były troll, to fakt, że w równym stopniu wypowiadał się zarówno w mediach prokremlowskich, jak i opozycyjnych. Jego zadanie bowiem polegało nie tylko na dyskredytowaniu osób nieprzychylnych władzy, ale też wychwalaniu posunięć rządu. Przy czym zdaniem Siergieja K. kwestie ideologiczne odgrywały rolę drugoplanową. "W zespole otwarcie żartują z Putina, zdając sobie sprawę z absurdalności pracy, ale praca daje pieniądze", opowiada.

Jak możemy się dowiedzieć, fabryka miała przy tym niezwykle prężną infrastrukturę. Pracownicy mieli dostęp do setek kart SIM, by w nieskończoność tworzyć pozornie unikatowe konta, jak również narzędzia utrudniające identyfikację w sieci, w tym VPN-y.

Agencja Badań Internetowych jest wiązana z należącym do Jewgienija Prigożyna holdingiem Concord. Sam Prigożyn został ochrzczony przez media mianem kucharza Putina, bo fortuny dorobił się na usługach cateringowych świadczonych kremlowskiej świcie. Według zachodnich mediów, co potwierdza Siergiej K., Prigożyn stoi również na czele fabryki trolli.

© dobreprogramy
s